Magdalena Fręch (33. WTA) pokonała Peyton Stearns (54.) 6:7, 6:3, 6:2 i awansowała do trzeciej rundy US Open. W kolejnym spotkaniu zmierzyła się z Coco Gauff, trzecią rakietą świata. To Amerykanka była faworytką meczu, ale nasza tenisistka nie miała nic do stracenia - tym bardziej, iż Gauff nie prezentowała się w ostatnich tygodniach aż tak dobrze, jak chociażby w czerwcu, gdy wygrała Roland Garros.
REKLAMA
Zobacz wideo Jak Iga Świątek! Englert, Daniec, Strasburger i wiele innych gwiazd błyszczy na korcie
Trener reaguje z trybun
- Wejdź w kort! - taki komunikat usłyszała po kilku minutach od swojego trenera Andrzeja Kobierskiego Magdalena Fręch. Polka grała zbyt statycznie i choćby jeżeli utrzymywała się w wymianach to w końcu je przegrywała. Coco Gauff wyglądała lepiej w pierwszych fragmentach tego spotkania aniżeli na starciach pierwszej rundy z Ajlą Tomlajnović oraz drugiej z Donną Vekić, gdy zawodził ją serwis, zaliczała kolejne podwójne błędy serwisowe. W sobotę jej podanie było pewniejsze.
Ten okrzyk od trenera Kobierskiego podziałał na Fręch motywująco. Zaczęła częściej grać na forhend Amerykanki, popisywać się dropszotami z bekhendu (to jej firmowe zagranie). - Dobrze, trzeba wywierać presję na rywalce - podkreślili komentatorzy Eurosportu. Po chwili było już 3:3, bo naciskana Gauff zaczęła częściej mylić się.
Gdy wydawało się, iż nasza tenisistka rozpędza się, poukładała swoją grę, kolejne trzy gemy padły łupem faworytki. - Trzeba przeczekać dobre momenty Coco - usłyszeliśmy. Polka starała się być cierpliwa, ale popełniała zbyt wiele błędów, a Amerykanka wyjątkowo dobrze serwowała - w całym pierwszym secie zaliczyła tylko jeden podwójny błąd serwisowy. Tym bardziej szkoda, iż Magdalena nie naciskała bardziej jej podania.
Tym razem nie udało się odrobić strat
0:1 w setach, ale akurat w przypadku naszej zawodniczki to jeszcze nic nie musi oznaczać. W ostatnich miesiącach wielokrotnie potrafiła odwrócić losy rywalizacji po nieudanej otwierającej partii. Tak, jakby na początku potrzebowała się dłużej rozgrzać, a na pełne obroty wchodziła dopiero od drugiego seta.
Niestety nie tym razem - w sobotę w kolejnych minutach poziomy gry Magdaleny Fręch nie poszedł do góry, a odwrotnie. Popełniła zbyt wiele niewymuszonych błędów. - Niestety brakuje tej solidności Magdzie - wskazał komentator. W starciach z najlepszymi trzeba jak ognia uniknąć własnych pomyłek i czekać na okazje z drugiej strony.
Przede wszystkim jednak nasza zawodniczka do lepszego wyniku potrzebowała więcej kończących uderzeń. Nie należy do najmocniej uderzających tenisistek w tourze, dlatego słynąca z dobrego przygotowania fizycznego Coco Gauff wielokrotnie dochodziła do jej ataków. Z drugiej strony gdy choćby Polka miała już prawie otwarty kort, by rywalkę wygoniła szybszą piłką to i tak nie decydowała się kończyć np. po prostej, grała zbyt pasywnie. Najlepiej to było widać w czwartym gemie, gdy Gauff najpierw znalazła się w głębokiej defensywie, ale po chwili Fręch nie wykorzystała przewagi sytuacyjnej na korcie i przegrała punkt po kontrataku reprezentantki gospodarzy. To dlatego Gauff wygrała to spotkanie stosunkowo łatwo.
Lepszy serwis Gauff
Amerykanka rzadziej myliła się przy serwisie. Może to zasługa nowego trenera, który powoli zaczyna stabilizować jej podanie? Biomechanik Gavin McMillan dołączył do teamu Coco Gauff tuż przed US Open, a wcześniej zasłynął tym, iż radykalnie zdołał poprawić serwowanie Aryny Sabalenki.
Komentatorzy Eurosportu słusznie jednak zauważyli, iż niewykluczone, iż Gauff serwowała lepiej w starciu z Fręch, bo po drugiej stronie siatki widziała rywalkę, która nie naciskała na nią z returnu. Nie musiała więc aż tak bardzo ryzykować pierwszym podaniem i unikać drugiego. Dzięki temu mogła popełniać mniej podwójnych. Dyspozycja dnia naszej tenisistki zadecydowała o wielu fragmentach tego spotkania.
Czytaj także: Oto nowa gwiazda Ekstraklasy?
Sobotni pojedynek przypominał ten między Polką i Amerykanką z zeszłorocznego Australian Open. Nasza tenisistka przegrała w czwartej rundzie w Melbourne 1:6, 2:6. Zaprezentowała się wtedy równie przeciętnie. Rywalka grała swoje, ale słabsza forma Fręch zadecydowała o wyniku. - Tenisowego cudu nie było - opisywała wówczas Agnieszka Niedziałek ze Sport.pl. W sobotę także go zabrakło.
Szkoda tego występu, ale cały turniej w Nowym Jorku okazał się udany dla Magdaleny Fręch. Pierwszy raz w karierze doszła w US Open do trzeciej rundy. Dzięki temu zyska więcej punktów do rankingu WTA, a przez to i komfortu, bo za dwa tygodnie będzie bronić tytułu w turnieju WTA 500 w Guadalajarze, gdzie rok temu okazała się najlepsza. Coco Gauff z kolei w kolejnym meczu zmierzy się z Naomi Osaką (24. WTA) lub Darią Kasatkiną (18.).
Przed Wami najnowszy Magazyn.Sport.pl! Polscy koszykarze zagrają w Katowicach o mistrzostwo Europy. Korespondenci Sport.pl czuwają, a już teraz mamy oryginalny starter pack kibica basketu. Ekskluzywne wywiady, odważne felietony i opinie przeczytasz >> TU