Poniedziałkowy wieczór 12 stycznia przyniósł potężne tąpnięcie w hiszpańskiej piłce. Real Madryt zwolnił Xabiego Alonso po porażce 2:3 z Barceloną w finale Superpucharu Hiszpanii. Nikt nie miał jednak wątpliwości, iż sprawa jest o wiele bardziej złożona i nie chodzi wyłącznie o ten jeden mecz. Na papierze bowiem szkoleniowiec wykręcił w Madrycie średnią 2,24 pkt na spotkanie. Coś takiego zapewniłoby mu stabilną posadę prawdopodobnie w 99 na 100 klubów. Jednak prowadził właśnie ten jeden, w którym to wcale nie musi wystarczyć.
REKLAMA
Zobacz wideo Bogdanka LUK Lublin z pucharem Polski. Kewin Sasak został MVP turnieju
Od tamtego momentu Alonso utracił zaufanie zarządu
Od razu ruszyły wielkie analizy takiego stanu rzeczy. Hiszpańskie media podkreślały, iż stołek Alonso nagrzewał się od tygodni. Był moment, w którym Real prowadził w tabeli La Liga z przewagą pięciu punktów nad Barceloną. Wygrał z nią zresztą ligowe El Clasico. Tymczasem w tej chwili traci do Katalończyków cztery punkty. Dziennik "AS" wskazuje konkretny moment, w którym zaufanie do Alonso pękło.
- Nad całym projektem czarne chmury zaczęły zbierać się wraz z początkiem grudnia. Pogłoski o zwolnieniu krążyły każdego dnia, po każdym meczu. Jednak przede wszystkim po domowej porażce 0:2 z Celtą Vigo. Władze klubu wymagały od Alosno dużych zmian, zwłaszcza pod kątem fizyczności drużyny. Pojawiły się też tarcia między zarządem a trenerem, związane z członkami sztabu, których narzucił klub, a tymi, którzy przyszli wraz z Alonso - pisze dziennik. Tamtejsi dziennikarze wskazują też, iż cała sytuacja mocno odbiła się na samym trenerze.
Był spokój, została nerwowość
- Zarządzanie konfliktem z Viniciusem też nie pomogło stabilizacji Alonso. W ostatnich meczach widzieliśmy jego zupełnie inną twarz, niż na początku sezonu. Zarówno przeciwko Atletico Madryt, jak i Barcelonie w Superpucharze miał on utarczki z Flickiem i Simeone. To znak nerwowości, jaka wkradła się na skutek ciągłego napięcia - czytamy.
O Alonso rozpisuje się też kataloński "Sport". Zdaniem Denisa Iglesiasa to, co wybuchło po Superpucharze, zaczęło się zbierać po porażce 1:2 z Manchesterem City 10 grudnia w Lidze Mistrzów. - Tamta porażka otworzyła w Madrycie referendum dot. przyszłości Alosno. Było to wyzwanie, któremu nie podołał. Odcięło dopływ świeżego powietrza, przez co projekt przestał istnieć. "Moralna porażka" z Guardiolą była początkiem końca. Baskijczyk opuszcza klub po 232 dniach kompletnie wykończony. Człowiek wezwany do przeprowadzenia rewolucji, która nie zdążyła się wydarzyć. Fakty są takie, iż Florentino Perez nigdy w pełni mu nie ufał - czytamy.
Nie dali mu choćby upatrzonych wzmocnień
- Real Madryt Xabiego Alonso nie miał jego piłkarskiego odpowiednika na boisku. Latem odmówiono ściągnięcia lidera środka pola w stylu np. Martina Zubimendiego (trafił do Arsenalu przyp. red.). Zimą Alonso miał usłyszeć kolejne "nie". Trener kupił sobie więcej czasu dobrym początkiem sezonu i wygranym El Clasico w październiku. Ostatecznie jednak klubowa legenda opuszcza klub wyniszczona. Tak jak jego poprzednik Carlo Ancelotti - pisze "Sport".

2 godzin temu
















