
W karierze wielu zawodników trafia się często okres, który sprawia, iż wszystko się zmienia. Wtedy właśnie staje się odkryciem dla świata.
Kategoria „Odkrycie Roku” bywa często problematyczna. Ciężko bowiem określić do jakiego momentu należy określić kogoś jako odkrycie a kiedy już na to za późno. W zagranicznych plebiscytach często pojawia się kategoria „Breaktrough of the year” co można tłumaczyć jako przełom roku.
Przypomnijmy kto otrzymywał te wyróżnienie w poprzednich latach:
- 2017 – Damian Janikowski
- 2018 – Rafał Kijańczuk
- 2019 – Cezary Kęsik
- 2020 – Patryk Kaczmarczyk
- 2021 – Damian Piwowarczyk
- 2022 – Wiktoria Czyżewska
- 2023 – Jakub Kaszuba
- 2024 – Damian Rzepecki
W tym roku postanowiliśmy wyróżnić trzech zawodników będących na różnym etapie kariery. Każdy z nich zasłużył na to na swój sposób.
Miejsce 3. Karol Durszlewicz
Karol Durszlewicz wykazywał już talent podczas kariery amatorskiej. Do jego sukcesów można zaliczyć przede wszystkim brązowy medal na mistrzostwach Europy IMMAF w 2022 roku.
Zawodowy debiut zaliczył w organizacji FSC w 2024 roku. W lutym ubiegłego roku wygrał trzeci pojedynek na gali FSC 11 kończąc już w pierwszej rundzie Giorgiego Arevadze. Zawodnik występujący w kategorii koguciej na tyle zaimponował swoimi występami, iż kilka miesięcy później podpisał kontrakt z Federacją KSW.
Do debiutu w największej polskiej organizacji doszło w lipcu na gali XTB KSW 108 w Olsztynie. W pojedynku otwierającym to wydarzenie jego rywalem był inny niepokonany do tamtej pory zawodnik Grzegorz Stabach. Durszlewicz efektownie zakończył to starcie na początku trzeciej rundy. Reprezentant Fight Team MMA Brodnica trafił rywala ciosem na korpus. Oponent skulił się z bólu i po chwili otrzymał jeszcze kilka ciosów w parterze.
Z racji tego, iż była ta walka z początku rozpiski była ona dostępna za darmo na YouTube i można ją sobie bez problemu ponownie odtworzyć. Durszlewicza niedługo zobaczymy ponownie w klatce KSW. Tym razem czeka go pojedynek ze znacznie bardziej doświadczonym przeciwnikiem. Na lutowej gali XTB KSW 115 w Lubinie rywalem Durszlewicza będzie bowiem walczący zawodowo już od dekady Mariusz Joniak.
Miejsce 2. Igor Włodarczyk
22-letni Igor Włodarczyk zaliczył debiut w zawodowym MMA w kwietniu ubiegłego roku. Na gali STRIFE 13 pokonał niejednogłośną decyzją Kacpra Cholewę. Jego talent gwałtownie dostrzegli włodarze KSW. Wystąpił on na gali XTB KSW 108 w Olsztynie i swoją szansę wykorzystał w sposób znakomity.
Włodarzczyk poddał duszeniem zza pleców Dominika Gabnera za co został później zresztą nagrodzony bonusem za Poddanie Wieczoru.
Co interesujące swoje pierwsze zwycięstwo w KSW odniósł będąc o cztery miesiące młodszy niż jego idol Mateusz Gamrot. Przypomnijmy, iż „Gamer” był podwójnym mistrzem KSW a w tej chwili jest zawodnikiem ścisłej czołówki UFC. Igor z pewnością chciałby pójść podobną ścieżką.
Na razie zrobił ku temu kolejny krok zwyciężając na ostatniej gali KSW w ubiegłym roku. Na grudniowej gali XTB KSW 113 poddał już w pierwszej rundzie znacznie bardziej doświadczonego Artura Krawczyka.
Pierwszy rok na zawodowstwie i trzy zwycięstwa. Z tego dwa wygrane pojedynki przed czasem w największej organizacji MMA w Polsce. Start kariery iście wymarzony. Oby talent Włodarczyka dalej rozwijał się w takim tempie.
Miejsce 1. Iwo Baraniewski
Iwo Baraniewski od początku był uznawany za spory talent. Świadczy o tym fakt, iż zawodowy debiut zaliczył w jednej z największych polskich organizacji, czyli Babilon MMA. „Rudy” ekspresowo kończył kolejnych rywali i w 2025 rok wkroczył z bilansem 4-0. W marcu wygrał kolejną walkę na gali Babilon MMA 51 w Ciechanowie. Potrzebował zaledwie 3 minut by rozbić Kamila Stachurę. Był to co-main event gali poprzedzający jedynie pojedynek z udziałem Szymona Kołeckiego i Przemysława Mysiali.
27-letni Baraniewski ma jednak większe ambicje i postanowił zawalczyć o swoje marzenia. Jedną z dróg, aby dostać się do UFC jest Dana White’s Contender Series. Szef UFC bywa zwykle hojny dla zawodników zwłaszcza, gdy ci wykażą się nie tylko efektywnością, ale również efektownością. Reprezentant Aligatores Fight Club zdawał sobie z tego sprawę i swoją szansę doskonale wykorzystał. W zaledwie 20 sekund skończył Mahameda Aly’ego. Decyzja Dany White’a była już tylko formalnością. Kontrakt zdobyty!
Na debiut „Rudy” nie czekał zbyt długo. Na dodatek odbył się on od razu na gali numerowanej. O jego niezwykłym pojedynku z Ibo Aslanem rozpisywaliśmy się już przy okazji wyróżnień za nokaut i walkę roku.
Polak z pewnością zwrócił na siebie uwagę i teraz musi to potwierdzić kolejnymi zwycięstwami. Okazję na to będzie miał już niedługo. Kolejną walkę w oktagonie stoczy bowiem w marcu a jego rywalem będzie Austen Lane. „Rudy” z pewnością ma szansę na kolejne zwycięstwo. Z pewnością poprawi to jego notowania i pozwoli mu na jeszcze lepsze pojedynki w przyszłości. Czego oczywiście serdecznie mu życzymy!

2 godzin temu













