Pogoń Szczecin jeszcze niedawno znajdowała się blisko strefy spadkowej. Wystarczyły dwa skromne, żeby choćby nie powiedzieć, iż mocno wymęczone zwycięstwa po 1:0 i już sytuacja wygląda trochę lepiej. Teraz przed Portowcami ważne starcie ze znajdującym się w strefie spadkowej Widzewem Łódź.
Trener Thomas Thomasberg na konferencji przedmeczowej poruszył kilka pytań. Został zapytany między innymi o okienko transferowe, pucharowy mecz z Widzewem, czy też kontuzję Linusa Wahlqvista. Szkoleniowiec przyznał też, iż nie patrzy na pozycję rywala, ale zauważa jego progres w defensywie – Widzew w dwóch ostatnich meczach zagrał bowiem na zero z tyłu.
Pogoń kiedyś nieskuteczna, teraz wręcz przeciwnie
Pogoń Szczecin w pierwszej połowie meczu z Górnikiem Zabrze nie oddała ani jednego strzału. Nie chodzi o celny, a o jakikolwiek. Nie było choćby uderzenia rozpaczy z 40 metrów, kompletne nic, totalna mizeria.
Udało się za to całkiem nieźle wyłączyć ofensywę gospodarzy, której też brakowało jakichś wybitnych szans. Ot, dwukrotnie błysnął indywidualnie Maksym Chłań – najpierw kiwnął rywala i strzelił w słupek, potem po błędzie obrońcy w poprzeczkę. Pogoń nie tworzyła w zasadzie nic. W końcówce dość fartownie otrzymała karnego, z którego trafił Fredrik Ulvestad. No i wygrała.
Trener Thomasberg odniósł się do tych męczarni i zaznaczył, iż przynajmniej Pogoń wykorzystuje swoje nieliczne szanse.
– Wcześniej mówiliśmy, iż kreujemy dużo sytuacji, ale nie strzelamy bramek. W Zabrzu było na odwrót. Cieszy mnie, iż zagraliśmy na zero z tyłu. Oczywiście przez pierwsze 60-70 minut nie kreowaliśmy zbyt dużo, ale to też siła drużyny, która była w stanie taki mecz wygrać. Uważam, iż przez cały czas jesteśmy jedną z drużyn najwięcej kreujących w tej lidze. Szacunek dla zespołu, jak dobrze zagrał w defensywie.
Szkoleniowiec docenił także progres rywali. Trudno nie dostrzec spektakularnych jak na nasze realia transferów, ale Thomasberg – jako duży zwolennik defensywnego porządku – zwrócił uwagę na dwa czyste konta Widzewa z rzędu. Przyznał też, iż zna ten zespół trochę lepiej, bo kojarzy swoich dwóch krajanów – Emila Kornviga i Lucasa Leragera.
Thomasberg zadowolony ze wzmocnień
W końcówce okienka transferowego Pogoń była najaktywniejszym zespołem. 25 lutego wypadał tzw. Deadline Day. Wówczas Portowcy ogłosili prawoskrzydłowego Madsa Aggera i defensywnego pomocnika Igora Brzyskiego. Dwa dni przed deadline’em sprowadzony został także środkowy napastnik Filip Cuić, który ma być alternatywą dla Karola Angielskiego (także transferu zimowego). Do tego dochodzi tpozyskanie mającego doświadczenie w Bundeslidze stopera – Attili Szalaia oraz aż 58-krotnego reprezentanta USA – Kellyna Acosty.
– Sądzę, iż to było dobre okienko. Dostaliśmy zawodników na pozycje, na które potrzebowaliśmy. Wierzę, iż będziemy teraz bardziej konkurencyjni na większości pozycji i bardziej konkurencyjni w tej lidze. Może to okienko nie było perfekcyjne, ale generalnie dobre – podsumował całe okienko trener.
Otrzymał również pytanie o Madsa Aggera, który – podobnie jak on – też jest Duńczykiem, więc rozwinął się na temat tego zawodnika:
– Oczywiście go znałem już wcześniej. Wiem dużo o zawodnikach z duńskiej Superligaen. Śledziłem jego karierę w Danii. Przeszedł długą drogą od niższych lig aż po najwyższą. To bardzo dobry technicznie zawodnik, który potrafi strzelać i asystować, a także posiada dobrą szybkość. Wcześniej w Danii bardzo pomagał swojej drużynie i wierzę, iż teraz będzie w stanie pomagać nam.

Mads Agger to nabytek, który liczbowo prezentował się całkiem dobrze. Fot. Pogoń Szczecin
Klub nie będzie jednak szukał piłkarza z wolnej umowy na pozycję prawego obrońcy w związku z poważną kontuzją Linusa Wahlqvista:
– Nie spoglądamy w stronę zakupu nowego piłkarza na prawą stronę obrony. Ali ostatnio w Zabrzu pokazał się z dobrej strony. Jest też Danijel Loncar, który zmienił go w Zabrzu i także pokazał, iż może zagrać na tej pozycji.
Nie patrzy na miejsce Widzewa
Thomasberg przyznał, iż nie patrzy na pozycję Widzewa, bo może być to mylące i zgubne. Wrócił też pamięcią do spotkania w Pucharze Polski. Łodzianie wygrali w Szczecinie 1:0 i awansowali dalej.
– Oczywiście pamiętam tamten mecz. Był dla nas ciężki. Zwłaszcza, iż gwałtownie straciliśmy gola. Zawsze pierwszy gol w meczu jest istotny i tak też było tym razem. Mieliśmy problem z kreowaniem sytuacji. Strzeliliśmy gola „Kery”, ale był on nieuznany. W tej lidze bardzo ciężko trzeba pracować, aby dostać nagrodę. Teraz także czeka nas ciężkie spotkanie. Ta liga jest bardzo ciasna i każdy mecz dużo może zmienić. Widzew na pewno zagra jutro inaczej, bo zmienił im się zespół.
Portowcy za to zagrają w systemie 4-2-3-1 i nie będzie kombinowania z 4-4-2, co zapowiedział sam szkoleniowiec.
Mecz Pogoń Szczecin – Widzew Łódź już w sobotę o godzinie 14:45.
CZYTAJ WIĘCEJ O EKSTRAKLASIE NA WESZŁO:
- „Dzięki za nic”. Niewypał transferowy wrócił do Górnika Zabrze
- Sebastian Kerk ostro o sędziach. „Nie wiem, co oni robią”
- Życiówka Nowaka. „Bycie kandydatem do kadry to zaszczyt”
Fot. Newspix

2 godzin temu

















