Ten transfer był kluczowy. „Ostatnie sezony nie były dla mnie łatwe”

speedwaynews.pl 2 godzin temu

Krajowa Liga Żużlowa jest ostatecznością dla wielu żużlowców. Niewielu z nich powraca na zaplecze PGE Ekstraligi, często utykając w meandrach najniższego poziomu rozgrywkowego. Dla części z nich to też okazja do zdobycia doświadczenia i odratowania kariery. Dobry przykład to Wiktor Jasiński, ale nie można zapominać o Adrianie Cyferze czy Ryanie Douglasie. Mateusz Bartkowiak mógł powoli stawiać krzyżyk na swojej karierze, ale to właśnie Wybrzeże Gdańsk wyciągnęło po niego dłoń.

Pomimo początkowych problemów ze składem, od pewnego czasu wychowanek Gezet Stali Gorzów zaskakująco dobrze wypada na tle ligowych rywali. Widać to choćby po ostatnim meczu z Ultrapur Omega Gniezno, gdzie Bartkowiak dorzucił aż dziesięć punktów.

Cieszę się ze swojego występu, choć oczywiście pozostaje mały niedosyt. Defekt pozbawił mnie szansy na komplet punktów, ale najważniejsze jest zwycięstwo drużyny. Coraz lepiej czuję się na motocyklu, udaje się wygrywać starty, a także skutecznie ścigać na dystansie. To pokazuje, iż idziemy w dobrym kierunku i wykonujemy dobrą pracę – powiedział Mateusz Bartkowiak dla klubowych mediów. – (…) Nie ma żadnych podziałów ani niepotrzebnych napięć, wszyscy gramy do jednej bramki. Myślę, iż właśnie taka atmosfera jest jednym z powodów, dla których wygraliśmy rundę zasadniczą.

Niechciany zawodnik

Mateusz Bartkowiak sezon 2026 zaczął na tzw. kontrakcie warszawskim i musiał liczyć na jakiekolwiek urazy poszczególnych zawodników. Ostatecznie sytuacja z Miłoszem Wysockim sprawiła, iż Gdańszczanie nie mieli zbytniego wyboru. Mateusz Bartkowiak wykorzystał miejsce zwolnione przez Caspera Henrikssona, a co za tym idzie, odnalazł rytm jazdy. Bartkowiak zwykle uchodził za solidnego zawodnika, więc tym bardziej zaskakujący był brak zainteresowania jego nazwiskiem podczas zimowego okienka Krajowej Ligi Żużlowej.

Ostatnie sezony nie były dla mnie łatwe. Miałem sporo problemów zdrowotnych, a poprzedni rok również nie ułożył się tak, jak sobie wyobrażałem. Dlatego bardzo się cieszę, iż trafiłem do Wybrzeża. Czuję, iż odbudowuję swoją formę i pewność siebie, a przede wszystkim mogę być realnym wsparciem dla drużyny. Udało mi się gwałtownie doskoczyć poziomem do chłopaków, którzy od początku sezonu byli liderami zespołu, i to daje mi dużą satysfakcję – podkreśla żużlowiec gdańskiego klubu.

Wybrzeże Gdańsk ma jeszcze do odjechania domowe spotkanie z Lokomotivem Daugavpils. Jego termin zaplanowano na 2 sierpnia. Wynik meczu kilka zmienia, ponieważ Gdańszczanie wygrali fazę zasadniczą i pojadą z czwartą drużyną w tabeli.

Idź do oryginalnego materiału