Ten program FAME miał wyglądać inaczej. Nie tego się spodziewaliśmy

2 miesięcy temu


Z pewnością nie tego się spodziewaliśmy po dzisiejszej transmisji FAME MMA. Ten program z udziałem największych gwiazdorów miał wyglądać inaczej.

Jeszcze do niedawna trudno było wyobrazić sobie występ Denisa Załęckiego bez emocji sięgających zenitu. Krzyki, przerywanie rywalom, wchodzenie w ostre konflikty i błyskawiczne wybuchy – to był jego znak rozpoznawczy. W świecie freak fightów właśnie taka impulsywność budowała jego markę i przyciągała uwagę widzów. Tym większym szokiem okazało się to, co wydarzyło się podczas dzisiejszych programów „Face2Face” oraz „Ultra Special”.

Otóż „Bad Boy” zaprezentował zupełnie inne oblicze od tego, do którego jesteśmy przyzwyczajeni. Spokojny, opanowany, momentami wręcz wycofany. choćby w konfrontacji z jednym z najbardziej prowokujących freak fighterów w Polsce, jakim jest „Don Kasjo” nie dał się wciągnąć w typowe „dymienie”. A przecież Kasjo nie odpuszczał ani na moment. Były włodarz PRIME SHOW MMA: uderzał w jego najczulsze punkty, wyciągał kontrowersje, podkręcał atmosferę najmocniej, jak się dało. W przeszłości taka mieszanka niemal gwarantowała eksplozję, a dziś mieliśmy do czynienia z czymś dosłownie przeciwnym.

ZOBACZ TAKŻE: Ledwo przeszedł operację, a już trenuje. Błyskawiczny powrót Jana Błachowicza

Tak, tym razem było inaczej. Załęcki odpowiadał spokojnie, często bardzo rzeczowo, a jeżeli już podnosił ton, to tylko minimalnie. Co więcej, momentami wręcz ignorował zaczepki, skupiając się na meritum. Dla wielu widzów to był widok wręcz nie do uwierzenia. Trudno powiedzieć, czy to efekt dojrzewania, świadomej zmiany wizerunku, czy chłodnej kalkulacji przed kolejnymi walkami. Jedno jest pewne – Denis pokazał, iż potrafi kontrolować emocje, choćby w najbardziej zapalnej sytuacji.

Kasjusz w niektórych aspektach z pewnością miał rację, jednakże forma przekazu treści oraz inne poruszane przez niego kwestie były – delikatnie rzecz ujmując – naganne. Ciekawym momentem była choćby reakcja samego Torunina na to, iż niegdyś on sam zachowywał się w taki sposób, w jaki dziś czynił to Kasjusz:

Wstydzę się, iż taki byłem, za dużo sterydów brałem.

– skwitował z uśmiechem Załęcki na kanale „FAME MMA”.

Oczywiście Kasjusz i Denis brali udział w powyższym programie z racji tego, iż obaj są bohaterami zbliżającej się gali FAME.

Załęcki vs. Don Diego

Załęcki niebawem stoczy rewanż z Don Diego na gali FAME 31. Ich pierwsze starcie wzbudziło ogromne emocje i naturalnie generowało zapotrzebowanie na drugą odsłonę w ostatnich latach – panowie nie szczędzili przykrych słów pod swoim adresem. Teraz jednak narracja wokół tej walki może wyglądać zupełnie inaczej. jeżeli Załęcki utrzyma obecną formę mentalną i nie da się sprowokować, może wejść do klatki w pełni skupiony, bez zbędnego spalania energii poza nią i faktycznie może być bardzo groźny.

Wcześniej jego impulsywność bywała bronią, ale równie często działała na jego niekorzyść. Teraz może stać się bardziej przewidywalny dla siebie, a mniej dla rywala. Don Diego, czyli mistrz GROMDY stanie więc prawdopodobnie naprzeciw opanowanego Załęckiego, co zapowiada się niezwykle interesująco.

ZOBACZ TAKŻE: Niespodziewane pojednanie w świecie freak fightów. Nikt nie spodziewał się tego na wizji

Na tym jednak nie kończą się emocje wokół FAME 31. Dużym wydarzeniem jest również powrót Don Kasjo do federacji. To zawodnik, który od zawsze budował napięcie nie tylko walkami, ale przede wszystkim osobowością i umiejętnością wchodzenia w konflikty. Jego obecność praktycznie gwarantuje mocne programy, ostre wymiany zdań i ogromne zainteresowanie, choć dziś nie był w stanie rozjuszyć zwykle impulsywnego Załęckiego.

Don Kasjo na FAME 31

Mianowicie Kasjo weźmie udział w Fight Club Tournamencie, co jeszcze bardziej podnosi stawkę całego wydarzenia. Jego rywalem będzie Robert Karaś – panowie zmierzą się ze sobą w ćwierćfinale turnieju.

Oprócz nich w rywalizacji udział weźmie jeszcze kilku freak fighterów, w tym jedne z największych gwiazd polskiej sceny freak fightów. Mowa choćby o: Pawle Bombie, Akopie Szostaku czy Josefie Bratanie.

ZOBACZ TAKŻE: Jest kandydat do walki z posłem Mejzą. Zaproponował połowę stawki

Po dzisiejszy programie promującym galę z numerem 31 oczywiście znów się mówi o potencjalnym zestawieniu Załęcki vs. Życiński. Zawodnik z Gdańska jest skłonny zaakceptować tę walkę pod jednym z dwóch warunków. Pierwszy z nich wiąże się z pojedynkiem bokserskim w dużych rękawicach, z kolei alternatywą jest zejście Denisa z wagi 109 kilogramów do zaledwie 90 – wówczas panowie mogą rywalizować ze sobą w dowolnej formule. Podkreślić należy, iż Kasjuszowi chodzi o istotę środków dopingujących rzekomo zażywanych przez „Bad Boya”.

Idź do oryginalnego materiału