Maja Chwalińska imponowała w Paryżu, a teraz imponuje w Singapurze. W turnieju rangi WTA 500 odniosła trzy zwycięstwa, wszystkie bez straty seta. I pierwszy raz w karierze awansowała do najlepszej czwórki zawodów tej rangi. Jest jednak inna interesująca sprawa, której Polka dokonała w piątek w Azji. A nie zdołała takiej zapisać na swoim koncie choćby w Paryżu, choć tam też mierzyła się przecież z Elise Mertens. I kilkoma innymi tenisistkami ze światowej czołówki.