Taniec to nie TikTok. To droga, która hartuje charakter

liderzyinnowacyjnosci.com 3 dni temu

O sukcesach polskich tancerzy na światowych parkietach, sile charakteru, presji mediów społecznościowych i budowaniu największej organizacji tańca nowoczesnego w kraju opowiada Piotr Patłaszyński — prezes Polskiej Federacji Tańca, międzynarodowy sędzia International Dance Organization oraz współtwórca Polskiego Związku Sportowego Cheerleadingu.

W rozmowie ze Zbigniewem Grzeszczukiem w ramach cyklu „10 pytań do…” mówi bez upiększeń: talent to dopiero początek, a prawdziwe zwycięstwa rodzą się z pracy, odwagi i pasji silniejszej niż chwilowe mody.

Zbigniew Grzeszczuk: Od 2004 roku stoi Pan na czele Polskiej Federacji Tańca. Jak przez te lata zmienił się polski taniec nowoczesny i co dziś uważa Pan za największy sukces federacji?

Piotr Patłaszyński: Zmieniło się adekwatnie wszystko. Kiedy zaczynaliśmy, taniec nowoczesny był często traktowany jako hobby albo dodatek do kultury. Dziś stał się pełnoprawnym sportem i jednocześnie sztuką na najwyższym światowym poziomie. Polska w wielu stylach International Dance Organization należy do ścisłej światowej czołówki. Nasi zawodnicy zdobywają mistrzostwa świata, polscy trenerzy pracują za granicą, a organizowane przez nas wydarzenia są wzorem dla innych krajów.

Największy sukces? Ludzie. To, iż przez ponad dwie dekady udało się stworzyć środowisko, w którym tysiące młodych osób odnajduje sens, pasję i motywację do rozwoju. Taniec daje im dyscyplinę, emocje, poczucie wspólnoty i siłę charakteru. Medale są ważne, ale najcenniejsze są historie ludzi, których taniec zmienił.

Co według Pana odróżnia naprawdę dobrego tancerza od osoby, która po prostu ma talent?

Talent robi pierwsze wrażenie. Charakter buduje wielkość. Przez lata widziałem wielu niezwykle utalentowanych młodych ludzi, którzy znikali, bo brakowało im wytrwałości, pokory i odporności psychicznej. Prawdziwy tancerz to ktoś, kto przychodzi na trening choćby wtedy, gdy jest zmęczony, sfrustrowany albo po porażce.

Na dłuższą metę wygrywa nie największy talent, ale człowiek, który naprawdę kocha taniec i nie rezygnuje wtedy, gdy zaczyna być trudno.

Jest Pan również związany z Akademią Tańca Reliese. Jak buduje się szkołę, która osiąga sukcesy sportowe, a jednocześnie tworzy społeczność?

To chyba najtrudniejsze zadanie. Wyniki sportowe są ważne, ale jeżeli klub ma być naprawdę silny, musi być czymś więcej niż tylko miejscem treningów. Od początku chcieliśmy, aby Reliese było dla młodych ludzi drugim domem. Miejscem, gdzie rodzą się przyjaźnie, gdzie można przeżywać emocje, sukcesy i porażki. Oczywiście poziom sportowy musi być wysoki, bo bez tego nie ma rozwoju, ale równie ważne jest poczucie bezpieczeństwa i świadomość, iż człowiek jest istotny nie tylko wtedy, gdy zdobywa medale. jeżeli zawodnik wraca na salę z radością, a nie z obowiązku, to znaczy, iż udało się stworzyć coś wartościowego.

Taniec to również ogromna presja psychiczna, szczególnie podczas zawodów. Jak uczy Pan młodych ludzi radzenia sobie ze stresem i porażkami?

Przede wszystkim uczę ich, iż porażka nie jest końcem świata. To część rozwoju. Dziś media społecznościowe pokazują głównie sukces, światła reflektorów i trofea. Młodzi ludzie często nie widzą, ile kosztuje droga na szczyt — ile jest łez, zwątpienia i momentów, kiedy chce się wszystko rzucić. Często powtarzam zawodnikom jedno zdanie: „Porażka może być ścianą albo schodami. To od ciebie zależy, co z nią zrobisz”. Największymi zwycięzcami nie są ci, którzy nigdy nie upadli, ale ci, którzy potrafili wstać i wrócić jeszcze silniejsi.

Czy social media pomagają dziś tańcowi, czy raczej spłycają jego wartość artystyczną?

Jedno i drugie. Z jednej strony internet daje ogromne możliwości. Dziecko z małej miejscowości może dziś oglądać najlepszych tancerzy świata i uwierzyć, iż samo też może dojść bardzo daleko.

Z drugiej strony media społecznościowe przyzwyczaiły nas do konsumowania tańca w kilkunastosekundowych fragmentach. A prawdziwy taniec to emocje, historia, ciężka praca i tysiące godzin treningów. Tego nie da się zamknąć w krótkim filmiku. Social media są świetnym narzędziem, ale nie mogą stać się celem samym w sobie.

Jakie cechy powinien mieć dziś trener tańca, żeby naprawdę inspirować młode pokolenie?

Musi mieć autentyczność i pasję. Młodzi ludzie natychmiast wyczuwają fałsz. Dobry trener nie tylko przekazuje technikę. Musi rozumieć emocje swoich zawodników, ich stres, ambicje i lęki. Czasem jedno zdanie wypowiedziane we właściwym momencie zostaje z człowiekiem na całe życie. To ogromna odpowiedzialność.

Polska odnosi coraz większe sukcesy na arenie międzynarodowej IDO. Skąd bierze się siła naszych tancerzy?

Z charakteru i ciężkiej pracy. Polscy zawodnicy niczego nie dostali za darmo. Ta pozycja została wypracowana latami ogromnego wysiłku, rywalizacji i konsekwencji. Kiedy obserwuję naszych reprezentantów na mistrzostwach świata, widzę ludzi świetnie przygotowanych i zdeterminowanych. Mamy w Polsce ogromną pasję do tańca i bardzo silne środowisko. To procentuje.

Czy pamięta Pan moment, który utwierdził Pana w przekonaniu, iż taniec będzie całym życiem?

Najbardziej pamiętam chwile, kiedy widziałem, jak taniec zmienia młodych ludzi.

Kiedy ktoś nieśmiały i zamknięty w sobie po roku treningów nagle odzyskuje pewność siebie. Kiedy młody człowiek odnajduje w tańcu sens, dyscyplinę i miejsce dla siebie. Wtedy zrozumiałem, iż to nie jest już tylko pasja. To misja i odpowiedzialność.

Jak wygląda przyszłość tańca w Polsce?

Taniec będzie coraz bardziej widowiskowy, profesjonalny i medialny. Będzie więcej technologii, większych produkcji i nowoczesnych efektów scenicznych. Ale jestem przekonany, iż niezależnie od zmian ludzie zawsze będą szukać w tańcu prawdziwych emocji i autentyczności. Bo właśnie to najbardziej porusza.

Jaką jedną radę dałby Pan młodym ludziom marzącym o karierze tanecznej?

Nie próbujcie kopiować innych. Dzisiaj świat bardzo często podpowiada młodym ludziom, iż trzeba gonić za trendami i popularnością. Tymczasem największe kariery budują ci, którzy mają odwagę pozostać sobą. Taniec to nie sprint i nie TikTok. To długa droga. Ale jeżeli ktoś naprawdę pokocha tę sztukę i ten sport, może przeżyć jedną z najpiękniejszych przygód życia.

Moje motto brzmi: „Myśl. Wierz. Marz. Miej odwagę”. I ono sprawdza się nie tylko w tańcu, ale również w życiu.

Rozmawiał Zbigniew Grzeszczuk

Idź do oryginalnego materiału