Tak zagrał Raków w pierwszym meczu po odejściu Papszuna

1 godzina temu
Nie takiego debiutu na ławce Rakowa Częstochowa oczekiwał Łukasz Tomczyk. Klub spod Jasnej Góry miał swoje okazje, ale brakowało precyzji. Tą mogła pochwalić się Wisła Płock. Gospodarze dwukrotnie pokonali Oliwiera Zycha, a wynik mógł być jeszcze bardziej bolesny dla Rakowa. Dopiero w końcówce częstochowianie sforsowali defensywę Wisły.
W trakcie przerwy zimowej w Rakowie Częstochowa doszło do wielkich zmian. Najważniejsza dotknęła ławki trenerskiej. Marek Papszun zdecydował się na transfer do Legii Warszawa. Jego miejsce w klubie spod Jasnej Góry zajął Łukasz Tomczyk, który jeszcze w rundzie jesiennej prowadził pierwszoligową Polonię Bytom. W niedzielę 1 lutego nowy szkoleniowiec zadebiutował oficjalnie w barwach mistrzów Polski z sezonu 2022/23.

REKLAMA







Zobacz wideo Czy trener Widzewa poukłada drużynę? Kałucki: Nie widzę tego, nie wiem co on wykombinuje



Wyrównana pierwsza połowa, ale wynik niekorzystny dla Rakowa
Już na start przed Tomczykiem i Rakowem stało poważne wyzwanie - mecz wyjazdowy z Wisłą Płock, a więc drużyną, która sensacyjnie zimowała na czele tabeli ekstraklasy. Jak ułożyło się to mroźne spotkanie? (Termometry wskazywały na -12 stopni Celsjusza). Pierwsza połowa była bardzo wyrównana, ale większą inicjatywę wykazywali częstochowianie. Już w 10. minucie potężny strzał na bramkę Rafała Leszczyńskiego oddał Jonatan Braut Brunes, co sprawiło ogromne kłopoty golkiperowi. Zanotował jednak skuteczną interwencję.


20 minut później znakomitą szansę miał jeden z piłkarzy Rakowa. Wrzutka z rzutu różnego minęła Leszczyńskiego, adekwatnie przelobowała go, ale na straży stał Marcus Haglind-Sangre. Widać było, iż częstochowianom brakuje skuteczności. Ta była po stronie Wisły.
Już w 15. minucie otworzyła wynik spotkania. Bramka padła po stałym fragmencie gry. Po dośrodkowaniu z rzutu rożnego piłkę w siatce umieścił Wiktor Nowak, choć początkowo wydawało się, iż było to samobójcze trafienie Bogdana Racovicana. Ostatnia z powtórek rozwiała wszelkie wątpliwości, a i sam strzelec gola przyznał w wywiadzie w trakcie przerwy, iż to on jako ostatni dotykał piłki.






Raków ruszył do ataku, ale było za późno
Tym samym pierwsza połowa nie przebiegła po myśli Tomczyka i do szatni jego zespół schodził z jednobramkową stratą. Musiał gonić wynik. Czy udało się wyrównać i wyrwać punkty Wiśle? Raków wyszedł na drugą połowę bardzo zmotywowany. Schemat znów był podobny, częstochowianie dłużej utrzymywali się przy piłce, ale mieli problemy ze sforsowaniem defensywy gospodarzy.



Ba, sami mogli stracić gola już w 50. minucie. Wówczas Raków uratował Oliwier Zych, który skutecznie interweniował przy strzale Łukasza Sekulskiego. Takiej obrony zanotować bramkarzowi spod Jasnej Góry nie udało się w 58. minucie. Wtedy to na 2:0 trafił Deni Jurić, korzystając z dość niefortunnego wybicia piłki przez Stratosa Svarnasa wprost pod jego nogi.






W kolejnych akcjach Raków próbował znaleźć kontaktowe trafienie. Szczęścia próbował m.in. Jean Carlos Silva, ale Leszczyński był na posterunku. Ba, obronił też dobitkę Oskara Repki. Później gra nieco się uspokoiła, a trenerzy zaczęli dokonywać zmian. Dla częstochowian kilka one zmieniły. Ba, w 79. minucie mogło być już 3:0, ale okazję zmarnował Giannis Niarchos, a chwilę później Dominik Kun.
Mimo wszystko Raków się nie poddawał. I w końcu starania przyniosły efekt. W 86. minucie bramkę kontaktową zdobył Brunes. Wbił piłkę po stałym fragmencie gry. Uderzył główką, obijając poprzeczkę, a futbolówka szczęśliwe przekroczyła linię bramkową. To jeszcze bardziej zmotywowało częstochowian do ataku. Ruszyli na Wisłę, ale było już za późno. Po ostatnim gwizdku na murawie jeszcze się zakotłowało, a kilku piłkarzy skoczyło sobie do gardeł.
Zobacz też: Ale im nastrzelali! Lewandowski i Barcelona są niesamowici. "Walec".



Wisła Płock - Raków Częstochowa 2:1
Strzelcy: Wiktor Nowak (15'), Deni Jurić (58'), Jonatan Braut Brunes
Co ten wynik oznacza dla Wisły? Wróciła na pozycję lidera ekstraklasy po tym, jak straciła ją w sobotę po zwycięstwie Górnika Zabrze. Ma 33 punkty na koncie, tyle samo, co wicelider. To pierwsze zwycięstwo ekipy z Płocka od... 3 listopada 2025. Ostatnio zanotowała pięć remisów. A jak wygląda sytuacja Rakowa? Plasuje się na czwartej lokacie z 29 punktami w dorobku.
Idź do oryginalnego materiału