Z pewnością nie tak Grudziądzanie wyobrażali sobie mecz w ramach 9. kolejki PGE Ekstraligi. Gezet Stal Gorzów pokonała liderów tabeli aż 54:36, co niewątpliwie dało „Gołębiom” sporo do myślenia. Najbardziej zawiódł Maksym Drabik, który nie zdobył żadnego punktu na rywalu – Nie będę się tłumaczył z występu Maksyma. Po prostu miał słabsze zawody. Mówił mi o niektórych rzeczach, o swoich problemach, ale to nie jest wymówka. Wymagamy oczywiście od niego więcej, ale dzisiaj przegraliśmy całym zespołem. To dla nas zimny prysznic i sygnał, żebyśmy wzięli się do jeszcze większej pracy – mówił po zawodach trener Robert Kościecha.
Gorzowskie męczarnie. GKM Grudziądz zawsze ma tu problemy
Przed spotkaniem z Gorzowem Bayersystem GKM Grudziądz miał na koncie zaledwie jedną ligową porażkę, ale niezależnie od tego, jak dobry jest dla Grudziądzan dany sezon, na stadionie im. Edwarda Jancarza zawsze mają bardzo duże problemy. Jeżdżą w PGE Ekstralidze nieprzerwanie od 2015 roku i przez ten czas ani razu nie byli choćby blisko wywiezienia zwycięstwa z Gorzowa. Robert Kościecha przyznał, iż ten konkretny tor sprawia wyjątkowo dużo problemów.
Gorzów jest bardzo ciężkim terenem, nigdy nam tu nie pasowało. Myślałem, iż dzisiaj przełamiemy tę złą passę. […] Gorzowski tor jest wyjątkowo specyficznym obiektem, nielubianym przez zawodników. Ja w swojej karierze też często nie mogłem się tu połapać. Wystarczy naprawdę jedna malutka korekta i zawodnik jest tu całkowicie pogubiony. Oczywiście to nas nie tłumaczy, bo byliśmy po prostu słabsi. Nie składamy jednak broni i cały czas walczymy o czołową czwórkę – tłumaczył Kościecha.
Punktów nie zdobył, ale dobre wrażenie pozostawił
W biegach nominowanych okazję do debiutu w PGE Ekstralidze otrzymał Beau Bailey. 17-letni Australijczyk punktów nie zdobył, ale nie odstawał od rywali. – Dobrze oceniam jego występ. To jest bardzo młody chłopak. Niezwykle ciężko pracuje na treningach, w zawodach U24 Ekstraligi czy w Danii. Oczywiście ma jeszcze troszeczkę czasu, ale ten mecz był już przegrany, więc chciałem dać młodemu zawodnikowi szansę. On się z tego bardzo ucieszył; oczywiście trafił na bardzo ciężki teren, ale na pewno zdobył cenne doświadczenie. Myślę, iż w przyszłości będzie z niego pociecha. W czternastym biegu przeszkadzali sobie z Kevinem Małkiewiczem, ale taka już jest młodzieńcza krew. Nikt nie chce zera przywozić, jeden i drugi ma swój charakter i chce wygrywać, to jest normalna rzecz – zakończył trener gości.
Robert Kościecha










