Polska, podobnie jak 21 innych krajów, wciąż ma szansę na awans na mundial. W grze jest w sumie 16 drużyn, które przystąpią do baraży europejskich oraz 6 z baraży interkontynentalnych. W tym gronie nie ma rzecz jasna Rosji, która po ataku na Ukrainę została zawieszona przez FIFA i UEFA i w ogóle nie przystąpiła do eliminacji. Mimo to tamtejszą kadrę też czekają w najbliższym czasie dwa mecze.
REKLAMA
Zobacz wideo Bitwa o prawa do Ligi Mistrzów. Do gry wchodzi platforma steamingowa
Rosjanie zagrają z jedną z najsłabszych drużyn świata. Nagle wypalili o... barażu do MŚ
W piątek 27 marca Rosjanie zmierzą w Krasnodarze z Nikaraguą, a w poniedziałek 31 marca w Sankt Petersburgu z Mali. Oczywiście będą to tylko spotkania towarzyskie, bo innych Rosja nie rozgrywa już od czterech lat. Tamtejszy związek ma zresztą spory problem z doborem rywali, bo większość czołowych reprezentacji świata konsekwentnie odmawia. Najmocniej odczuł to właśnie podczas obecnego zgrupowania.
Rosjanie sami bowiem nie ukrywają, iż granie z Nikaraguą, czyli ze 131. drużyną rankingu FIFA, nie jest niczym atrakcyjnym. Tamtejszy portal championat.com musiał więc naprawdę się silić, aby zapowiedzieć to spotkanie jako godne uwagi. W tytule dziennikarze stwierdzili więc, iż jest ono: "prawie jak baraż interkontynentalny do MŚ".
Zobacz też: Niebywałe, co się stało przez polski tercet z Porto. "Potężna armia"
Rosjanie pewni zwycięstwa. "Główne pytanie brzmi: ile?"
Porównanie można zresztą rozumieć na dwa sposoby. Z jednej, iż spotkają się dwie drużyny z różnych kontynentów. Z drugiej, iż nietrudno wskazać zwycięzcę. Championat.com przekonywał bowiem, iż w półfinałach baraży interkontynentalnych Jamajka na pewno pokona Nową Kaledonię, a Boliwia wygra z Surinamem. - Reprezentacja Nikaragui nie jest siłą, z którą trzeba się liczyć, ale poprzez nowy format mistrzostw świata równie łatwo jest przewidzieć, kto będzie o krok od awansu do finałów - czytamy.
Na tej samej zasadzie Rosjanie są przekonani, iż Nikaragua nie sprawi im żadnych problemów. - Różnica klas jest oczywista i niepodważalna. To nie są reprezentacje na poziomie Chile i Boliwii. Główne pytanie brzmi więc: ile? To znaczy, ile bramek strzelą podopieczni Walerego Karpina i czy Nikaragua zdoła się obronić? Nie oczekuje się zwycięstwa 8:0 jak z Kubą, ale rutynowe zwycięstwo trzema lub czterema bramkami jest jak najbardziej realne - przewidywali dziennikarze. Początek meczu w piątek o godz. 17:30.

2 godzin temu















