To był pierwszy taki konkurs dla Kacpra Tomasiaka. Podczas mistrzostw Polski w Wiśle oddawał pierwsze skoki w kraju jako trzykrotny medalista olimpijski. I już mógł się zderzyć z nową rzeczywistością, czyli ogromnym zainteresowaniem kibiców. Fani mogli mieć jednak deja vu - bo Tomasiak, jak i inni olimpijczycy, musieli startować w tym samym sprzęcie, który dostali na igrzyska.