Dwie wygrane, jedna porażka i trzy remisy - tak spisała się Legia Warszawa w zimowych sparingach pod wodzą Marka Papszuna. Wielki sprawdzian nowego trenera nadszedł w niedzielę, w pierwszym oficjalnym meczu. Kibice mieli wielkie nadzieje, a skończyło się tak, jak w ostatnim czasie zdarzało się najczęściej - przegraną. Już w 23. minucie pierwszy cios zadał Mariusz Stępiński. W 44. minucie Mileta Rajović miał okazję do wyrównania. Podszedł do rzutu karnego, ale... uderzył w bramkarza, podobnie jak i przy dobitce. Dopiero w 76. minucie piłkę w siatce, z 11. metrów, umieścił Bartosz Kapustka. W samej końcówce po raz drugi trafił jednak Stępiński i pozbawił Legię choćby punktu.
REKLAMA
Zobacz wideo To uratuje Legię Warszawa? Kałucki: Nie liczę na cuda Marka Papszuna
Papszun zwrócił się do kibiców. Później ocenił grę zespołu
Co po tym meczu miał do powiedzenia Papszun? - Przede wszystkim chciałem podziękować naszym kibicom, bo przy takiej pogodzie, to naprawdę szacunek, iż taka frekwencja - zaczął na wstępie konferencji prasowej, doceniając poświęcenie sympatyków klubu. W niedzielny wieczór w Warszawie było około -16 stopni Celsjusza. Szkoleniowiec opowiedział też o emocjach, jakie towarzyszyły mu jeszcze przed spotkaniem, gdy "Żyleta" skandowała jego imię i nazwisko.
- To było naprawdę wzruszające i jeszcze raz chciałbym podziękować kibicom za ten piękny gest. Mogę tylko obiecać, iż zrobię wszystko, żeby tą drużynę dźwignąć. Pracujemy z całych sił, żeby tak było - dodawał. Tym bardziej było mu przykro, iż zespół nie podołał wyzwaniu i nie dał fanom choć trochę radości.
- No niestety my się nie spisaliśmy, bo nie zadowoliliśmy dzisiaj i przegrywamy u siebie. To jest najbardziej martwiące. (...) Nie możemy jednak odmówić tej drużynie charakteru w tych trudnych warunkach. Przebiegliśmy prawie 120 km więc takie zaangażowanie jest, ale musimy dodać więcej elementów piłkarskich i taktycznych, by spełnić oczekiwania kibiców. Dla mnie to duże wyzwanie i to, co dziś doświadczyłem, dla mnie jest kolejnym ładunkiem dużej energii. Mimo porażki wstajemy jutro i działamy, by dźwignąć się z tej trudnej sytuacji. Tego zapału mi nie zabraknie - deklarował.
Rajović zawiódł? Papszun zaskakuje
Papszun odniósł się też bezpośrednio do postawy Rajovicia w tym spotkaniu. Był on jednym z najbardziej krytykowanych piłkarzy tego wieczora. Kibice byli na niego wściekli i rzucali pod jego adresem wiele wulgarnych słów, domagając się choćby odejścia. A co w jego sprawie miał do powiedzenia trener? Czy to właśnie ten piłkarz jest numerem jeden w hierarchii wykonywania rzutów karnych, czy po prostu drużyna chciała, by w końcu się przełamał?
- Tak, Mileta był wyznaczony jako główny wykonawca. Oczywiście dobrze uderzał, no ale drugą myślą było, żeby tą bramkę strzelił. To zależało od niego czy do karnego podejdzie. Zdecydował się, iż tak. Niestety ten karny, jak i dobitka, były nieudane, ale to też jest wkalkulowane. Takie rzeczy się zdarzają. Nie jest to łatwa sytuacja dla niego, ale ma wsparcie moje i myślę, iż zespołu, bo dzisiaj mocno się starał i grał dobry mecz. Tym bardziej mi go szkoda, iż w tym momencie zawiódł - ocenił Papszun.
Czy w sytuacji, kiedy Rajović zawodzi - ostatnią bramkę w ekstraklasie zdobył pod koniec września 2025 - Legia powinna pomyśleć o ściągnięciu kolejnego napastnika? Czy ma to w planach? - Tak, jak powiedziałem, jesteśmy w trakcie trwania sezonu, ta kadra była budowana wcześniej - mówił trener.
Zobacz też: Ekstraklasa wraca. Jedni czekają z wypiekami, inni przewracają oczami.
- Co do napastników, wiem, iż jest duża presja na Milecie i na Colaku, żeby te bramki strzelać i tego się wymaga od napastników, ale tak jak powiedziałem... Dzisiaj dla mnie Rajović zagrał naprawdę dobry mecz i szkoda mi go po ludzku, iż nie trafił znowu tej sytuacji czy dwóch, które miał. Natomiast dziś ta blokada jest i będziemy robić wszystko, by pomóc i wierzę, iż to się uda [odblokować, przyp. red.] - podkreślał Papszun, po czym dodał: - Sprowadzenie napastnika nie gwarantuje od razu bramek i liczb. Zespół musi kreować te sytuacje.
Widać, iż Papszun dał spory kredyt zaufania Rajoviciowi. Czy ten w końcu odwdzięczy się golami? Te mogą być najważniejsze dla Legii. Porażka spowodowała, iż stołeczna ekipa pozostała w strefie spadkowej. Plasuje się na 17., a więc przedostatniej lokacie. Już w poniedziałek może spaść na ostatnie miejsce, jeżeli punkt wywalczy Bruk-Bet Termalica Nieciecza. w tej chwili obie ekipy mają tyle samo "oczek", ale lepszym bilansem legitymuje się Legia.

2 godzin temu




!["Gol stadiony świata!". Co za pocisk w La Lidze [WIDEO]](https://sf-administracja.wpcdn.pl/storage2/featured_original/697fd073f2cb14_01612459.jpg)











