Tak Mateusz Borek podsumował igrzyska. Trafił w sedno

2 godzin temu
- To jest dzisiaj główne zadanie dla związków, ministra sportu, mecenasów polskiego sportu, koncernów, spółek skarbu państwa, które wspierają polski sport plus dla Polskiego Komitetu Olimpijskiego - apeluje Mateusz Borek, podsumowując zakończone zimowe igrzyska olimpijskie z polskiej perspektywy.
Igrzyska olimpijskie dobiegły końca, a polscy sportowcy zdobyli na nich cztery medale. Trzy z nich to dzieło Kacpra Tomasiaka (jeden wspólnie z Pawłem Wąskiem), a jeden Władimira Semirunnija. Jak zwykle po takiej imprezie nie brakuje komentarzy i podsumowań. Mateusz Borek w programie "Moc Futbolu" a Kanale Sportowym odniósł się do słów Pawła Zygmunta, który zarzucił piłce nożnej niszczenie innych sportów. Znany komentator zwrócił się także z ważnym apelem do działaczy.

REKLAMA







Zobacz wideo Stare sanki, Snoop z pierogiem, aferki. Niezwykłe igrzyska dla Polski!



Borek podsumował igrzyska. Zwrócił się do PKOl
- Co do wypowiedzi Pawła - mam z tym problem, bo jak po prostu go bardzo lubię, bardzo go cenię, wydaje mi się iż ma świetne oko analityczne i czasami dopada go po prostu taka frustracja wynikająca z braku odpowiedniego dbania o pewne dyscypliny przez aparat państwa i przez brak systemu w Polsce. Piłkarze nie są w ogóle winni tego, iż dzisiaj nie funkcjonuje polski hokej albo iż niedoinwestowane są inne dyscypliny - powiedział, odnosząc się do słów byłego olimpijczyka, o których było głośno w przestrzeni publicznej. Były olimpijczyk określił piłkę nożną "bombą atomową" niszczącą inne sporty, w tym hokeja. Słowa Zygmunta cytował portal hokej.net.
Mateusz Borek przywołał także sprawy i wydarzenia, z których zapamięta zakończone w niedzielę igrzyska. Docenił dorobek medalowy, ale nie uciekł od trudnych spraw.


- To były takie igrzyska, które pewnie ostatecznie nas cieszą, jeżeli chodzi o liczbę medali, bo to jest trzeci wynik w historii igrzysk olimpijskich. To były też igrzyska, gdzie mieliśmy kilka miejsc punktowanych. Mieliśmy kilka wyników nieoczekiwanych, gdzie z niezłej strony pokazał się polski biathlon, gdzie świetnie spisały się saneczkarki. Natomiast to były też igrzyska naznaczone kolejnymi wynurzeniami, kolejnymi frustracjami sportowców, jakimś takim konfliktem pomiędzy ministrem sportu, a szefem PKOl Radosławem Piesiewiczem, przerzucaniem winy, myleniem nazwisk polskich medalistów igrzysk olimpijskich.
Dziennikarz zwrócił się także z ważnym apelem, który w polskim sporcie aktualny jest niemal po każdych igrzyskach.



- Po prostu nam wszystkim powinno zależeć na tym, żeby pracę nad adekwatnym wynikiem następnych zimowych igrzysk olimpijskich rozpocząć - nie mówię dziś - za tydzień. Niech wszyscy odpoczną, przetrawią, spotkają się. Żeby to znowu jakby nie wynikało tylko z jakiegoś dobrego szkolenia w jednym i drugim klubie i wybitnego talentu jednostki - powiedział.
Oto ile kasuje Tomasiak za reklamę. Takiej umowy już raczej nie podpisze
- Dajmy tym wszystkim ludziom w dyscyplinach zimowych szansę żeby poprawili swoje wyniki albo żeby byli równie dobrzy na następnych igrzyskach. Stwórzmy im system, dajmy im finansowanie, otoczmy ich opieką trenerów, otoczmy ich opieką medyczną, otoczmy ich opieką naukową, dajmy im szansę totalnego rozwoju przez okres kilku lat żeby przygotować się, żeby ta olimpiada - czyli ten okres igrzysk od igrzysk - był należycie wykorzystany. Żebyśmy nie rozmawiali znowu o naprawianiu pewnych rzeczy i kupieniu nowych sanek na pięć miesięcy przed następnymi igrzyskami, bo to jest już trzy lata za późno. My musimy zrobić wszystko, żeby wyselekcjonować w każdej dyscyplinie grupę zawodniczek/zawodników, którzy są nadzieją, którzy mają odpowiedni talent, którzy są we właściwym wieku, by progresować w kontekście następnych igrzysk. To jest myślę dzisiaj główne zadanie dla związków, ministra sportu, mecenasów polskiego sportu, koncernów, spółek skarbu państwa, które wspierają polski sport plus dla Polskiego Komitetu Olimpijskiego - zaapelował ekspert.
Następne igrzyska olimpijskie - tym razem letnie - odbędą się w 2028 roku w Los Angeles. Kolejne zimowe już w 2030 roku w Alpach Francuskich.
Idź do oryginalnego materiału