Tak Lavarini nazwał Polki po niewiarygodnym meczu o ćwierćfinał MŚ

6 godzin temu
Polskie siatkarki po kolejnym dreszczowcu na mistrzostwach świata w Tajlandii awansowały do ćwierćfinału rozgrywek. - Utrzymałyśmy skupienie w najważniejszym momencie - mówi po zwycięstwie 3:2 z Belgijkami Paulina Damaske, która znów była jedną z bohaterek kadry trenera Stefano Lavariniego.
To znów był thriller. Już ostatni mecz fazy grupowej z Niemkami, także zakończony tie-breakiem, dostarczył kibicom ogromnych nerwów i, na szczęście ostatecznie tych pozytywnych, emocji. W sobotę znów nie mogliśmy być w pełni zadowoleni ze stylu gry Polek i trzeba było do końca drżeć o wynik. A zatem także awans do ćwierćfinału.


REKLAMA


Zobacz wideo Polscy siatkarze wrócili do kraju po zwycięstwie w Lidze Narodów!


Na szczęście, choć Polki przegrywały już z Belgijkami 0:1, potem w drugim secie było 18:18, a w tie-breaku 9:9, to nasze zawodniczki lepiej wytrzymały napięcie przy piłkach, które decydowały o rozstrzygnięciach w tym spotkaniu.


Zmienniczki pomogły Polkom ograć Belgijki. Już chciałyby zmienić to, co myśli o nich Lavarini
- Utrzymałyśmy skupienie w najważniejszym momencie, kończyłyśmy też piłki w tie-breaku. Myślę, iż ten powrót, który zrobiłyśmy, jest na plus. Dzisiaj praktycznie każda weszła na boisko, więc miałyśmy okazję poczuć te emocje - mówiła po meczu w wypowiedzi przesłanej dziennikarzom przez Polski Związek Piłki Siatkowej Paulina Damaske. To ona była bohaterką spotkania z Niemkami, gdzie dała kluczową zmianę i zdobyła ostatni punkt meczu zagrywką po błędzie rywalek. Teraz też zaliczyła udane wejście na boisko, Stefano Lavarini zaufał jej i na pewno nie żałował.
Włoski trener po spotkaniu w rozmowie ze swoimi zawodniczkami nazwał je "zespołem reagującym na problemy". Ale Polki wcale nie chcą, żeby taki przydomek do nich przylgnął. Najchętniej pozbyłyby się tych problemów. - Mam nadzieję, iż w następnym meczu zmienimy to troszeczkę i przyjmiemy w paru momentach panowanie nad sytuacją - oceniła Malwina Smarzek, kolejna ze zmienniczek, które świetnie pokazały się przeciwko Belgijkom.
Niektóre z Polek twierdziły, iż nie spodziewały się tak dobrej gry Belgijek - zwłaszcza na zagrywce i w obronie. Ale Smarzek stwierdziła, iż była na to przygotowana. - Spodziewałam się ciężkiego meczu, bo to są mecze o wszystko. Belgijki są zespołem bardzo walecznym i ciężko się z nimi gra, więc nie spodziewałam się szybkiego meczu, w ogóle nie jestem zaskoczona - wskazała atakująca.


- Miałyśmy parę momentów, gdzie prowadziłyśmy i przewaga nam już bardzo gwałtownie uciekała, więc myślę, iż to będzie bardzo ważne z Włoszkami. o ile wypracujemy sobie jakąś przewagę, to powinnyśmy starać się ją utrzymać - dodała Smarzek.
Przed polską kadrą "mission impossible". Ale dopiero za trzy dni
Polki wykonały plan minimum - wynik poniżej awansu do ćwierćfinału MŚ na pewno nie byłby odebrany jako sukces. Teraz wiele zależy od tego, co pokażą z Włoszkami. Wielu już mówi, iż plan minimum w tym przypadku może się okazać planem maksimum.
Włoszki - obecne mistrzynie olimpijskie z Paryża, zwyciężczynie Ligi Narodów sprzed kilku tygodni - są w niesamowitej formie. Wygrywają nieprzerwanie od 33 meczów, mają znakomity zespół i wielkie indywidualności w kadrze. Pokonanie ich przez Polki wielu nazwałoby gigantyczną sensacją, bo to główny kandydat do zdobycia tytułu mistrzyń świata. Drugi ćwierćfinał MŚ z rzędu polskich siatkarek - po raz pierwszy od 63 lat - to przez cały czas dobry wynik, ale chciałoby się zobaczyć u nich walkę przeciwko faworytkom do złota.


Byłaby to piękna niespodzianka, ale na razie trudno w nią uwierzyć. Zwłaszcza iż Polki same przyznają, iż nie grają na najwyższym poziomie. Bardzo chciałyby, żeby najwyższy poziom ich formy "odblokował się" na najważniejszy mecz. Będą w nim jednak skazywane na porażkę przez ekspertów i pewnie mają tego świadomość.


Teraz przed nimi trzy dni przerwy, które niekoniecznie muszą być dla nich dobrą informacją. Zdążą odpocząć po wyczerpującym meczu w 1/8 finału, ale jednocześnie stracą rytm meczowy, który utrzymywały po poprzedniej fazie rozgrywek w Tajlandii. Inna sprawa, iż Włoszki są w tej samej sytuacji. - Dobrze, iż nie gramy jutro, bo jednak zagrałyśmy pięć wymagających setów. Dlatego teraz jest właśnie czas na to, żeby odpocząć. Mam nadzieję, iż to nas nie wybije z rytmu, bo to niby trzy dni, ale jak się gra co dwa, tak jak w tej pierwszej fazie, to jest trochę łatwiej. Mam nadzieję, iż nazbieramy sił na to, żeby przeciwstawić się Włoszkom - mówiła rozgrywająca Polek, Katarzyna Wenerska.
"Mission impossible" Polek w ćwierćfinale MŚ przeciwko Włoszkom zaplanowano na środę 3 września o godzinie 15:30 czasu polskiego. Relacja na żywo na Sport.pl i w aplikacji Sport.pl LIVE.
Idź do oryginalnego materiału