Wydawało się, iż 100 metrów wystarczy Kamilowi Stochowi chociaż do awansu do drugiej serii zawodów. Jednak to zawody na normalnym obiekcie - bywają brutalne, a niewielkie punkty za belkę i wiatr, czy gorsze noty za styl, potrafiają odbierać szanse.
REKLAMA
Niestety, cztery lata temu w Pekinie i osiem lat temu w Pjongczangu Stoch realnie walczył o medal. Dzisiaj był daleko, zupełnie w tle tej rywalizacji.
Zobacz wideo To odmieniło skoki narciarskie? "Przypadek Simona Ammanna był przełomowy"
Dramat Stocha. A skok nie wyglądał tak źle
Stoch od początku igrzysk nie wyglądał zbyt pewnie na mniejszym z obiektów w Predazzo. Jednak braku miejsca w Top-30 dla trzykrotnego mistrza olimpijskiego chyba nikt nie brał pod uwagę.
Oczywiście chęci, żeby skończyć zawody choćby trochę wyżej, w Stochu pozostawały.
- Miałem mieszane uczucia co do tych ambicji. Z jednej strony oczywiście wierzę, iż sportowiec, jadąc na główną imprezę sezonu, musi wierzyć, czy choćby powinien wierzyć, iż wszystko będzie dobrze i iż stać go na sięgnięcie po najwyższe cele. Natomiast nie dało się po prostu też uniknąć takiej trochę brutalnej prawdy odnośnie do statystyk z tego sezonu, odnośnie do tego, jak ten sezon dla mnie wygląda. Jadąc na główną imprezę, też trzeba mieć poczucie, iż wszystko jest okej, iż jedziesz po prostu z pewną dyspozycją. Że jedziesz tam pomimo przeciwności, które się pojawią. Masz w sobie, iż okej, te skoki są we mnie, po prostu wydobędę je - mówił Stoch.
Ze skoczni czuł, iż jego skok powinien wystarczyć na więcej.
- I tak uważam, iż dzisiaj zrobiłem dobrą robotę, bo skoczyłem solidnie. Uważam, iż to był najlepszy skok dzisiaj, lepszy od tego w serii próbnej. Żałuję, iż on wystarczył tylko na jedną serię, bo w moim odczuciu powinien mi dać drugą serię, przynajmniej - stwierdził Polak.
Zobacz też: Wielki powrót polskiego mistrza po 13 latach. Wszyscy na to czekali
Oto reakcja kibiców po tym, co Stoch zrobił w Predazzo
Po wszystkim i tak został doceniony przez kibiców. Zostali, żeby robić sobie z nim zdjęcia i wspierali go pomimo porażki na normalnej skoczni. Była też żona Ewa, było trochę emocji, ale widać, iż skoczek zdążył się uspokoić i przyjąć do wiadomości, iż nie wyszło.
To trudne chwile dla Stocha, który tak słabego wyniku na igrzyskach olimpijskich w karierze jeszcze nie miał. Do tej pory najsłabszym rezultatem było jego 27. miejsce z normalnej skoczni w Vancouver w 2010 roku.
Szkoda, iż to przychodzi na ostatnich igrzyskach polskiego mistrza. Szansę, żeby pożegnać się z nimi w godny sposób, będzie miał jeszcze na dużej skoczni. Zawody zaplanowano na sobotę 14 lutego.

2 godzin temu













