Tak grająca Arka nie utrzyma się w lidze

6 godzin temu

Taki to już sezon, iż zwycięstwo drużyny wciąż marzącej o mistrzostwie z ekipą, która znajduje się w strefie spadkowej można uznać za pewnego rodzaju niespodziankę. Twierdza Gdynia padła dopiero po raz drugi w tym sezonie ligowym, a Dariusz Banasik odniósł pierwszą porażkę w roli trenera Arki. Tymczasem Jagiellonia nieco odgoniła ciemne chmury i wciąż liczy się w pościgu o końcowy triumf.

Arka w ostatnich tygodniach potrafiła rozwalcować 3:0 Wisłę Płock czy gładko pokonać Zagłębie Lubin 3:1. Dodatkowo grała na własnym obiekcie, na którym czuje się wyjątkowo dobrze, a Dariusz Banasik notuje naprawdę niezły swojej przygody. To wszystko sprawiało, iż beniaminek przed pierwszym gwizdkiem wyrósł nam na delikatnego faworyta tego starcia, szczególnie biorąc pod uwagę, jak mizerna była Jagiellonia w ostatnich meczach.

A jednak, piłkarze Adriana Siemieńca rozegrali najlepsze spotkanie od dłuższego czasu i wypunktowali słabiutką defensywę rywala. Arka nie miała argumentów, by przeciwstawić się rywalowi i grając tak dalej, ciężko będzie jej myśleć o pozostaniu w gronie najlepszych.

Arka Gdynia – Jagiellonia 0:3. Do bólu skuteczni goście i show duetu Pululu – Imaz

Od początku inicjatywa w tym spotkaniu należała do gospodarzy. Arka podchodziła wysokim pressingiem, chciała jak najszybciej odbierać piłkę i tworzyć kolejne sytuacje. Groźnie było choćby po uderzeniu Gutkovskisa, gdy świetnie poradził sobie w gąszczu rywali.

Jagiellonia za to była do bólu do skuteczna. Już przy pierwszej możliwej okazji piłka wylądowała w siatce Jędrzeja Grobelnego. Piłkarze beniaminka najpierw nieco szczęśliwie poradzili sobie z uderzeniem Pululu, ale goście ponowili swój atak i tym razem byli bezradni, gdy do pustej bramki załadował Jesus Imaz, który jednocześnie stał się najlepszym zagranicznym strzelcem w historii Ekstraklasy.

JESUS IMAZ NAJSKUTECZNIEJSZYM OBCOKRAJOWCEM W HISTORII PKO BP EKSTRAKLASY!

Oglądaj: https://t.co/Khg2yEWhJW pic.twitter.com/vUiyleYqoc

— CANAL+ SPORT (@CANALPLUS_SPORT) April 19, 2026

Arka długo miała problem, by mimo optycznej przewagi, stworzyć sobie naprawdę dobrą okazję. W końcu mocniej przycisnęła i w przeciągu kilkudziesięciu sekund mogła dwukrotnie wbić piłkę do pustej bramki. Najpierw po rzucie rożnym z kilku metrów chybił Dawid Gojny, a chwilę później jeszcze gorzej po świetnym dograniu Dawida Kocyły spudłował Gutkovskis.

I gwałtownie zemściły się na Arce niewykorzystane okazje. Drugi wypad Jagi i powtórka z pierwszego gola. Świetne zachowanie Pululu, dogranie do Imaza, a ten z zimną krwią skompletował dublet. Goście częściej się bronili, ale gdy już brali się do ataku, to byli w tym niezwykle konkretni. Defensorzy gdyńskiego beniaminka kompletnie się przy tym gubili i ze sporą łatwością dawali się ogrywać.

Drugi gol Jesusa Imaza i druga asysta Afimico Pululu!

Oglądaj: https://t.co/Khg2yEWhJW pic.twitter.com/t8WfOT4laf

— CANAL+ SPORT (@CANALPLUS_SPORT) April 19, 2026

Po drugim straconym golu podopieczni Dariusza Banasika znów atakowali, ale na konkrety w dalszym ciągu się to nie przełożyło. Najgroźniej zrobiło się, gdy świetnie musiał interweniować Abramowicz po groźnym uderzeniu głową Gutkovskisa.

Dobrze obraz pierwszej połowy podsumowują statystyki:

  • xG – 1.13 vs 0.74 na korzyść Arki;
  • Strzały – Arka osiem (cztery celne) vs Jagiellonia cztery uderzenia (trzy celne);
  • Gospodarze mieli też przewagę w posiadaniu piłki, podaniach oraz niebezpiecznych atakach.

A jednak to Jaga na przerwę zeszła z dwubramkowym prowadzeniem.

Jagiellonia spokojnie dowiozła pewne prowadzenie

Miała Arka swoje szanse także i po przerwie. Tu zakotłowało się po rzucie rożnym Sebastiana Kerka, tam dobrą okazję po fatalnym błędzie Wojtuszka miał Oskar Kubiak, ale realnie nie czuliśmy, by Jagiellonii mogła stać się większa krzywda. Zdecydowanie nie była szczególnie efektowna, ale za to grała niezwykle mądrze. Wygaszała ten mecz, nie dawała rywalowi na dobre się rozpędzić i czekała na okazję, by przypieczętować zwycięstwo.

To się udało, chociaż z tak słabo prezentującą się defensywą Arki nie było to jakieś szczególnie trudne wyzwanie. Bardzo ładnie w pole karne dograł Alex Pozo, a tam znalazł się świeżo wprowadzony, pozostawiony bez opieki Samed Bazdar. A Bośniak zrobił to, co w tej sytuacji powinien zrobić nominalny napastnik i tym samym odebrał gospodarzom jakiekolwiek marzenia o przynajmniej jednym punkcie.

Nie ma dziś Jagiellonia litości dla Arki! Samed Baždar podwyższa prowadzenie!

Oglądaj: https://t.co/Khg2yEWhJW pic.twitter.com/qRw3a92YS2

— CANAL+ SPORT (@CANALPLUS_SPORT) April 19, 2026

Arka, grając taki radosny futbol i nie wykorzystując swoich okazji nie ma prawa myśleć o pozostaniu w elicie. Jagiellonia mądrą grą brutalnie obnażyła jej słabości. Patrząc na terminarz beniaminka, jeżeli nie wygra za tydzień w Gliwicach, to jej sytuacja będzie niezwykle ciężka.

CZYTAJ WIĘCEJ NA WESZŁO:

  • Bramkarz Lecha: Myślałem, iż nie dokończę tego meczu
  • Prezes Rakowa: Nie widzę przesłanek do zmiany trenera
  • Kibice Bruk-Betu zabłysnęli z nietypowym transparentem. „Wiara to…”

Fot. Newspix

Idź do oryginalnego materiału