Sytuacja z dyskwalifikacją Pawła Wąska po sobotnich kwalifikacjach w Innsbrucku wywołała spory szok w polskiej kadrze. Trener Maciej Maciusiak zapewnia, iż Polacy zakazanych smarów z zawartością fluoru nie stosowali. Jednak pomiary maszyny, która to weryfikuje, są raczej dość dokładne. Teraz wszyscy zadają sobie jedno pytanie: jak mogło do tego dojść?
REKLAMA
Zobacz wideo Niesamowity wyczyn Tomasiaka. Czekaliśmy na to 18 lat
Hafele komentuje dyskwalifikację Wąska. "To jasna sprawa"
Próbowaliśmy to wyjaśnić, prosząc o komentarz kontrolera sprzętu FIS Mathiasa Hafele. Na Austriaka polscy dziennikarze na Bergisel musieli czekać jeszcze dłużej niż na Macieja Maciusiaka. Pozostawał w budce, gdy trener Polaków już ją opuścił. W międzyczasie, gdy rozmawialiśmy z Maciusiakiem, skocznię opuścił dyrektor Pucharu Świata, Sandro Pertile. Na naszą prośbę o wypowiedź w tej sprawie wskazał zapytanie Hafele, a na kolejną skierowaną bezpośrednio do niego, już nie odpisał.
- Dla menedżera ds. fluoru z FIS to jasna sprawa. To było złamanie zasad, przekroczenie normy - opisał sprawę dyskwalifikacji Wąska Mathias Hafele. - Sprawdziliśmy to najpierw trzykrotnie, za każdym razem maszyna pokazywała czerwone światło. Tak sygnalizuje obecność fluoru. Potem wydłużyliśmy procedurę do siedmiu pomiarów i przez cały czas każdy wychodził na czerwono - przekazał Austriak. O spotkaniu z Polakami - a po wyjściu z kabiny odbywała się jeszcze dyskusja w gronie polskiego sztabu i działaczy FIS - mówił niewiele. Wygląda na to, iż po prostu wyjaśniono sobie nawzajem sytuację. Nie było nadmiernie złego nastroju, choć oczywiście Polacy byli bardzo rozczarowani, a do tego zaskoczeni tym, co się wydarzyło.
najważniejsze słowa kontrolera. "My tylko to wykryliśmy"
Zapytany o to, czy domyśla się, skąd u Polaka fluor w smarze używanym do przygotowania nart, odpowiedział stanowczo: - Nie i nie chcę spekulować w tym temacie.
- Nie wiem, co zrobili. My tylko to wykryliśmy i taki był rezultat: dyskwalifikacja - dodał jeszcze Hafele. Takie słowa oczywiście nie wykluczają możliwości intencjonalnego działania. Ale i niczego podobnego nie sugerują.
Kontroler FIS nie sądzi także, żeby ktoś mógł np. sabotować Polaków. - Raczej nie ma możliwości, żeby ktoś z zewnątrz posmarował nartę. Sprawdziliśmy kilka miejsc, siedem punktów, które nigdy nie były te same. Musiałaby zostać przygotowana z odpowiednim smarem w całości, a nie tylko częściowo zanieczyszczona - ocenił.
Oto, co stanie się z Polakami przed konkursem po dyskwalifikacji Wąska
Co teraz z Polakami? - Jesteśmy w kontakcie z trenerami i sprawdzimy narty reszty kadry w niedzielę przed serią próbną. Tak, żeby sytuacja była jasna. Nie wiem dokładnie, kiedy to będzie - przyznał Mathias Hafele.
Teraz sytuacja dla polskiej kadry będzie prostsza. Bo kontrola przed serią próbną nie będzie od razu podstawą do dyskwalfikacji. - Mogą zmienić narty. Łatwo też czyści się ich powierzchnię. Jest jasna procedura z FIS, od menedżera ds. fluoru, jak to wykonać. Potem muszą już wybrać te, na których przystąpią do konkursu - wskazał działacz.
Czy Wąsek mógł zyskać na smarze z fluorem?
Wokół sprawy trwa też dyskusja o tym, jaki wpływ mogłoby mieć stosowanie fluorowych smarów. W narciarstwie alpejskim czy biegach narciarskich to spory temat i wpływ ocenia się jako spory. W skokach narciarskich już niekoniecznie - czasem słychać tylko pogłoski o tym, iż mógłby wpływać na prędkość najazdową.
Polacy mieli lepsze prędkości w kwalifikacjach niż na treningach, ale warto zauważyć, iż tendencja zwyżkowa pojawia się w przypadku większości zawodników w stawce. A zysk to średnio około pół kilometra na godzinę. Zwłaszcza u Wąska był on niewielki - jego prędkość, czyli 89 kilometrów na godzinę, była poniżej średniej z 13. belki w trakcie tej serii.
Czy kiedykolwiek była opcja, żeby w skokach zakaz FIS - skoro nie ma dowodów na jego wyraźny wpływ na wyniki - nie obowiązywał? - Nie było mnie jeszcze w FIS, gdy wprowadzano zasady, ale wydaje mi się, iż nie pojawiały się dyskusje o wykluczeniu skoków spod obowiązujących przepisów - wyjaśnił Mathias Hafele.
Narty Polaków na pewno będą musiały zostać sprawdzone przed 12:00 - wtedy zaczyna się seria próbna. Do konkursu przystąpią półtorej godziny później. Relacje na żywo z 74. TCS na Sport.pl i w aplikacji Sport.pl LIVE.

1 dzień temu
















