ŁKS znów musiał odrabiać stratę i po raz kolejny mu się ta sztuka udała. Tym razem przegrywał 0:1 do przerwy z ostatnią w tabeli Stalą Mielec. W drugiej połowie nam się mecz rozkręcił, a Łodzianie po trafieniach Loffelsenda i Craciuna zainkasowali bardzo ważne trzy punkty. Sytuacja Stali Mielec w tabeli Betclic 1. Ligi jest za to coraz gorsza, a sytuacja ŁKS-u przeciwnie. Na oku ma już strefę barażową.
Od końcówki listopada ŁKS prowadzi Grzegorz Szoka, który zastąpił na stanowisku Szymona Grabowskiego, no i punktuje lepiej od poprzednika.
Stal Mielec wymieniła trenera już w końcówce września, ale jak na razie Ireneusz Mamrot spisuje się gorzej niż beznadziejnie. Grał tutaj o… pierwsze zwycięstwo, przystępując do starcia z ŁKS-em z bilansem 0-3-7. Za chwilę Mielczanie mogą więc po raz kolejny wymieniać szkoleniowca. Ale… czy to coś da?
ŁKS jak stary ŁKS na wyjazdach
W pierwszej połowie wrócił stary i niedobry ŁKS w meczach wyjazdowych, kiedy to w sześciu pierwszych meczach zdobył… punkt, a przytrafiła się też w tej serii kompromitująca klęska z Wisłą Kraków (0:5).
Łodzianie nie oddali przez 45 minut ani jednego strzału celnego. Nie wlicza się do statystyk uderzenie Fabiana Piaseckiego, który i tak znajdował się na pozycji spalonej. I choćby kiedy już ŁKS stracił gola po strzale z główki Israela Puerto, to jakoś nie kwapił się do większych ataków. Nie pomógł w akcji bramkowej Aleksander Bobek, który zawahał się przy wyjściu z do piłki. Mogło też gości trochę zgubić, iż początkowo rzut wolny Mielczanom kompletnie nie wyszedł. Ponowienie już jednak tak.
Stal Mielec prowadziła od 13. minuty i był to… jedyny celny strzał do przerwy, a ogólnie Stal oddała dwa uderzenia. Mieliśmy więc jakże „kapitalne” widowisko.
13. minuta i GOL @FksStalMielec
Oglądaj wszystkie mecze na @sport_tvppl,
w aplikacji mobilnej lub Smart TV pic.twitter.com/WUD5REPrVM
— Betclic 1 Liga (@_1liga_) February 23, 2026
Gdyby nie stuprocentowa skuteczność przy strzałach celnych, to kibice mogliby usnąć. jeżeli już Łodzianie czymś się wyróżniali, to statystykami wpadania w pułapki ofsajdowe. Skończyli połówkę z trzema niecelnymi próbami.
W 11. minucie goście mieli też szczęście, iż Sebastian Rudol nie wyleciał z boiska. Ale suma takiego szczęścia w futbolu równa się zeru i tutaj też się gwałtownie wyrównała. Gustaf Norlin został bowiem ewidentnie kopnięty w polu karnym. Decyzja mogła być jedna – jedenastka. Sędzia Tomasz Wajda jednak podszedł do monitora, spokojnie sobie to wszystko obejrzał, bo w jednym momencie Norlin został kopnięty i przyjął piłkę ręką. No i okazało się, iż dosłownie momencik przed tym jak dostał kopa, dotknął piłkę w niedozwolony sposób.
Karny został więc anulowany.
Szoka przypomniał sobie, iż jednak na wyjazdach nie przegrywa
ŁKS na wyjazdach raz po raz się kompromitował na początku sezonu, a Grzegorz Szoka – jako nowy trener – jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki odmienił ten niekorzystny bilans. Jesienią wygrał w Łęcznej, a już w nowej rundzie w Bytomiu.
No i teraz też ewidentnie zmotywował zespół, bo po przerwie widzieliśmy zupełnie inny ŁKS. Taki, który bardziej chciał atakować i robił to szybciej, o czym świadczy dobra akcja bramkowa. Chwilę przed golem dla ŁKS-u zrehabilitował się też Aleksander Bobek, który doskonałą paradą wybił piłkę na rzut rożny. Omal Krystian Fucak nie władował mu z daleka gola życia. Wtedy mogłoby być trudno dwubramkową stratę odrobić.
Łodzianie dość gwałtownie po przerwie wyrównali. Przeprowadzili składną i szybką akcję po odzyskaniu piłki na własnej połowie. Na koniec Bastien Toma prostopadłym podaniem znalazł Jespera Lofelsenda, a ten niczym jakiś rasowy napastnik sprytną podcinką pokonał Macieja Gostomskiego.
Była 19:08 na zegarze.
Oglądaj mecze @_1liga_ na https://t.co/V1MteXVIvM oraz w aplikacji @sport_tvppl. pic.twitter.com/omUrh7eMBn
— ŁKS Łódź (@LKS_Lodz) February 23, 2026
Trzeba przyznać, iż spotkanie zaczynało nabierać kolorów, bo byliśmy to pod jedną, to pod drugą bramką. Oba zespoły grały o wiele aktywniej niż w pierwszej połowie. No i pojawiło się więcej uderzeń.
W 61. minucie najprzytomniej w polu karnym Stali zachował się Artur Craciun i już drugi stoper tego wieczoru miał na koncie bramkę. W zasadzie to ŁKS zagrał bardzo podobnie, jak w pierwszej części Stal. Także wydawało się, iż stały fragment został wyjaśniony, ale ponowienie, wygrana główka Norlina, a później jeszcze jedna główka Craciuna sprawiły, iż Łodzianie mieli się z czego cieszyć.
Obaj trenerzy w krótkim czasie dokonali po trzy zmiany. Na boisku wszedł chociażby Serhij Krykun, wprost skrojony pod kontry.
Jednak przenieśliśmy się do w krótką wycieczkę do przeszłości, konkretnie do tych fragmentów pierwszej połowy, w których nic się nie działo. No i dopiero strzał z 81. minuty Fryderyka Gerbowskiego poprawił nieco statystyki i sprawił, iż komentator chociaż podniósł głos. Tuż po tym uderzeniu realizator zaprezentował statystykę strzałów – było w niej 11:10 dla gospodarzy. Tak więc mieliśmy do czynienia z dość wyrównanym spotkaniem, aczkolwiek to ŁKS miał korzystny wynik, a Stal musiała gonić.
No i trochę się po 80. minucie przebudziła, grając blisko bramki Aleksandra Bobka. ŁKS jednak, kiedy tylko zapędzał się do przodu, starał się kraść jak najwięcej czasu. Tak było chociażby przy wykonywaniu stałych fragmentów. Kiedy już przejmował piłkę, to potrafił wymienić kilka celnych podań. Robił to mądrze.
#STMŁKS 1:2
Ależ powrót!
https://t.co/p4OsEv2ulK
pic.twitter.com/XEMBtGyKj0
— Betclic 1 Liga (@_1liga_) February 23, 2026
Podsumowując, po pierwszej połowie zapowiadało się na wstydliwą stratę punktów z czerwoną latarnią, ale później ŁKS zrobił dokładnie to samo, co przeciwko Polonii Bytom – pokazał klasę w drugiej części gry. Tam wygrał mecz ze stanu 0:2, tu udało się przy 0:1.
Stal Mielec nie wygrała już 15 meczów z rzędu. Wszystko zwiastuje tu na drugi z rzędu spadek. Łodzianie za to tracą już tylko trzy punkty do strefy TOP 6, która oznacza grę w barażach o awans do Ekstraklasy. A Grzegorz Szoka może się śmiać z tezy o strasznej formie zespołu na wyjazdach, bo wywalczył tam na razie 10 punktów na 12 możliwych.
CZYTAJ WIĘCEJ O 1. LIDZE NA WESZŁO:
- Letkiewicz o golu Wieczystej: Mogłem to wyciągnąć
- Jak Wisła Kraków analizuje piłkę? „Praca na liczbach wymaga konsekwencji”
- Fatalna seria trwa. Piszczek pokonany przez Szatałowa
Fot. Newspix

3 godzin temu















