Piłkarzy Liverpoolu czeka we wtorek bardzo trudne zadanie w rewanżowym meczu ćwierćfinału Ligi Mistrzów przeciwko PSG. Po porażce 0:2 w Paryżu podopieczni Arne Slota muszą odrabiać straty na Anfield. Na przedmeczowej konferencji piłkarz The Reds, Dominik Szoboszlai, stwierdził, iż wierzy w awans do kolejnej fazy.
Dominik Szoboszlai: W jednym meczu na Anfield może zdarzyć się wszystko
Reprezentant Węgier nie ma żadnych wątpliwości, iż odwrócenie losów dwumeczu jest wciąż w zasięgu Liverpoolu.
– Wierzę, iż możemy to odwrócić, ponieważ wiem, do czego jesteśmy zdolni i jakich mamy zawodników. Znam naszą mentalność, ponieważ pokazywaliśmy ją wiele razy. Tego właśnie potrzebujemy we wtorek od samego początku. Pójdziemy na całość i damy z siebie wszystko od pierwszej do 90. minuty, a choćby dłużej. Jestem gotów we wtorek umrzeć na boisku – zadeklarował.
– W jednym meczu na Anfield może zdarzyć się absolutnie wszystko. To może mieć jutro ogromny wpływ. Widzieliśmy to wiele razy w zeszłym sezonie. To nie tylko jedenastu zawodników czy rezerwowi. To cały stadion. Wiemy, jak to jest grać dla Liverpoolu przed tymi kibicami na Anfield. Nie potrzebujemy żadnej dodatkowej motywacji. Wiemy, jakie to uczucie – dodał.
Następnie otrzymał pytanie, jak wielkim sukcesem byłoby wyeliminowanie PSG.
– Byłby to jeden z największych powrotów w mojej karierze. Zwłaszcza dla Liverpoolu – stwierdził.
Przeprosiny za mecz w Manchesterze
Na konferencji Szoboszlai wyjaśnił także, co wydarzyło się po niedawnej, wysokiej porażce 0:4 z Manchesterem City w ćwierćfinale Pucharu Anglii. Po ostatnim gwizdku Węgier starł się z własnymi kibicami na Etihad.
Angry Szoboszlai Turns On Liverpool Fans After The Humiliating 4-0 Hammering By Manchester City!
Dominik Szoboszlai was fuming with the travelling Liverpool fans at full time after that EMBARRASSING 4-0 hammering by Man City.
Things are falling apart FAST at Anfield.… pic.twitter.com/Z35q9anVv4
— J Stewart (@triffic_stuff_) April 4, 2026
– Żeby było jasne, może to było nieporozumienie między mną a kibicami. Nie miałem niczego złego na myśli. Oczywiście wiem, ile kibice znaczą dla tego klubu i ile znaczy ten klub dla kibiców. Jako piłkarze robimy dla nich wszystko. jeżeli było to nieporozumienie, to przepraszam, ale oni też mogą poczuć, iż ja nie czuję się lepiej od nich. Czuję się dokładnie tak samo jak oni – zaznaczył.
Na koniec Węgier zapowiedział zmianę strategii względem pierwszego, katastrofalnego spotkania w Paryżu. Przypomnijmy, iż Liverpool oddał zaledwie trzy strzały, a żaden nie leciał w światło bramki.
– To będzie inny mecz. Będziemy robić rzeczy w inny sposób. Musimy pójść na całość i dać z siebie wszystko. jeżeli pod koniec meczu możesz powiedzieć, iż dałeś z siebie wszystko, to możesz podnieść głowę i powiedzieć, iż spróbowaliśmy – zakończył.
Rewanż rozpocznie się o godzinie 21:00.
CZYTAJ WIĘCEJ NA WESZŁO:
- City straszy Arsenal. Deklasacja na Stamford Bridge
- De Zerbi i efekt nowej miotły nie zadziałał. Tottenham pod kreską
- Alejandro Garnacho wrócił do tematu odejścia z Manchesteru United
Fot. Newspix

11 godzin temu















