Szalony mecz w Ekstraklasie. Dwa gole w 16 minut, a to był dopiero początek

2 godzin temu
Niedziela w PKO Ekstraklasie rozpoczęła się z przytupem. W pierwszym meczu tego dnia Motor Lublin przegrał z Lechią Gdańsk 2:3. Od samego początku emocji było sporo, a goście mogli wygrać ten mecz zdecydowanie wyżej.
Przed niedzielnym spotkaniem obie ekipy sąsiadowały ze sobą w tabeli. Lechia Gdańsk zajmowała dwunaste miejsce, a Motor Lublin trzynaste. Oba zespoły miały w dorobku 24 punkty. W Lublinie piłkarze musieli mierzyć się w niezwykle trudnych warunkach. Opady śniegu zrobiły swoje. To nie przeszkodziło zawodnikom w stworzeniu naprawdę dobrego widowiska.


REKLAMA


Zobacz wideo Legia na dnie. Kosecki nie wytrzymał: Panowie piłkarze, nie przychodźcie do tego klubu


Lechia wykorzystała swoje okazje. Co za walka w Lublinie
W 12. minucie na prowadzenie wyszli gospodarze. Piłka trafiła pod nogi Bartosza Wolskiego, a ten huknął zza pola karnego jak z armaty. Wydawać by się mogło, iż bramkarz Lechii Alex Paulsen powinien zachować się lepiej, ale warunki nie pomagały i piłka prześlizgnęła mu się po rękach.


Minęły ledwie cztery minuty, a był już remis! Strzał Mateja Rodina w środek bramki Ivan Brkić jeszcze był w stanie obronić, ale wobec mocnej poprawki Camilo Meny był już bezradny. Później oglądaliśmy sporo boiskowej walki, nie było łatwo drużynom stworzyć okazji strzeleckiej. Pojawiła się też niedokładność, ale można to tłumaczyć stanem murawy.


Kiedy kibice myśleli, iż do przerwy będzie remis, to Lechia zadała mocny cios w 37. minucie. Matus Vojtko dośrodkowywał z lewej strony, a Tomasz Neugebauer złożył się do główki i trafił do siatki tuż przy słupku. To było piękne trafienie. Gdańszczanie prowadzili 2:1, ale niedługo po wznowieniu gry ponownie był remis.


Szarpanina po golu dla Lechii
W 47. minucie bramkę samobójczą zapisano na konto Rodina. Bardzo dobrą akcję przekazał Fabio Ronaldo. Później na boisku zapanował chaos, a w międzyczasie mnóstwo żółtych kartek otrzymywali Gdańszczanie.


W 70. minucie Karol Czubak faulował Rodina w polu karnym i po analizie VAR sędzia Paweł Raczkowski podyktował rzut karny. Do jedenastki podszedł Mena, uderzył w środek bramki, ale Brkić nie był w stanie obronić tego strzału. Tuż po tej bramce na moment doszło do szarpaniny między piłkarzami obu zespołów. Brkiciowi najpewniej nie spodobał się sposób świętowania gola przez drużynę gości.


Lechia w końcówce była blisko czwartego gola. Najpierw Gdańszczanie w czterech ruszyli na bramkarza i obrońcę, i... nie zdobyli bramki. Po chwili w kolejnej akcji strzał Aleksandara Cirkovicia odbił Brkić, a następnie kilka dobitek również nie znalazło drogi do siatki. Uderzał m.in. Mena, ale obrońcy Motoru jakimś cudem nie dopuścili do straty gola. Niewiarygodne, iż Motor był jeszcze w grze o remis po takim szaleństwie we własnym polu karnym.
Gospodarze po tych sytuacjach ruszyli do przodu, ale nie byli w stanie stworzyć sobie stuprocentowej okazji strzeleckiej. Lechia zwyciężyła 3:2, ale mogła wygrać większą różnicą bramek.
Motor Lublin - Lechia Gdańsk 2:3 (1:2)


Bramki: Wolski (12'), Rodin (47', sam.) - Mena (16', 74' - rzut karny), Neugebauer (37')
Idź do oryginalnego materiału