Bartosz Szachta wrócił do walki z Denisem Załęckim i wskazał moment, który przesądził o jego porażce. Jak przyznał, po jednym z incydentów w pierwszej rundzie nie był już w stanie realizować swojego planu.
Pojedynek Denisa Załęckiego z Bartoszem Szachtą był jednym z najmocniej elektryzujących starć gali FAME 30. Konflikt, który narastał od dłuższego czasu i zakończył wieloletnią znajomość obu zawodników, znalazł swój finał w klatce. „Bad Boy” potrzebował zaledwie jednej rundy, by rozstrzygnąć pojedynek na swoją korzyść.
„Głowa chciała, ciało nie mogło”. Szachta o przebiegu walki
W rozmowie z Michałem Tuszyńskim Szachta szczegółowo opisał kulisy starcia. Zdradził, iż po jednym z fauli miał możliwość zakończenia walki, jednak zdecydował się walczyć dalej mimo odczuwanego bólu.
– Powiem tak, po tym faulu Denisa mogłem nie wstawać, ale to by bardzo źle wyglądało. Mimo tego bólu, co czułem, mówię „wstaję mimo wszystko” – mówił Szachta. – Jak wstałem, to już nie byłem sobą.
Zawodnik przyznał również, iż początek pojedynku układał się zgodnie z jego założeniami. gwałtownie jednak wszystko się zmieniło, a problemy zdrowotne pokrzyżowały jego taktykę.
– Jak widziałem, iż jest rozcięty, to zdecydowanie widziałem, iż można, ale przeszkadzały mi plecy. Głowa chciała, ale ciało mogło. Do tego obalenia było wszystko jak należy. Miałem orbitować i czekać na kontrę, tak było na samym początku – on kopnął middle’a i dostał sierpa i padł czy tam się przewrócił i tak miałem całą walkę toczyć, ale po tych plecach cały plan się zmienił. Nie słyszałem narożnika… Wymiana, bitka, wojna.
Relacja Szachty pokazuje, jak kilka zabrakło, by pojedynek potoczył się inaczej. Ostatecznie jednak to Denis Załęcki wykorzystał swoją szansę i zakończył walkę przed czasem, zamykając głośny konflikt w zdecydowany sposób.

2 godzin temu
















