Iga Świątek zaprosiła Wima Fissette'a do swojego sztabu pod koniec sezonu 2024. Belg poprowadził 24-latkę do triumfu w trzech turniejach, w tym podczas wielkoszlemowego Wimbledonu. Dziś w grze Polki nie widać postępów. A to skłania tenisowych ekspertów do stawiania mocnych hipotez i prezentowania wyraźnych opinii.
REKLAMA
Zobacz wideo Jaką Igę Świątek zobaczymy w 2026? Jej trener zapowiada zmiany
Świątek zrezygnuje z Fissette'a? "Trener mówi, a tam dalej jest ściana"
Początek sezonu 2026 nie zachwyca fanów Igi Świątek ani prawdopodobnie samej zawodniczki. Dwie porażki podczas United Cup, później ćwierćfinały Australian Open oraz turnieju w Dosze sprawiły, iż o formie Polki zaczęto mówić wprost: nie jest wysoka. Na razie Iga Świątek musi odpierać ataki na pozycję wiceliderki zestawienia. A jej trener Wim Fissette mierzy się z kolejnymi zarzutami.
- Co on wniósł do gry Igi Świątek? Ja do końca nie wiem. Przychodził, by dać trochę więcej bezpieczeństwa w jej grze. Żeby Iga zaczęła gra nieco wyżej nad siatką. To było widać w Australian Open 2025. Ale magicznie zniknęło to później i pojawiły się porażki m.in. w Dubaju. I ja tej większej chęci grania bezpieczniej już później nie widziałem, a być może był to dobry trop, bo rok temu w Australii kilka zabrakło do finału - powiedział w WeszłoTV dziennikarz Hubert Błaszczyk.
Głos w dyskusji na temat wpływu Fissette'a zabrał były zawodnik, a w tej chwili trener tenisa Michał Dembek.
- Taką dużą weryfikacją będzie sezon na kortach ziemnych, na których Iga ma wciąż największe atuty, żeby wygrywać. Mimo tego, iż zeszły rok był tego totalnym zaprzeczeniem, czyli słabsze wyniki były na kortach ziemnych, lepsze na szybszych nawierzchniach - zaczął Dembek.
- jeżeli zaś chodzi o wpływ Wima - widzę tu pewną tendencję. Tam, gdzie Iga może uznała, iż nie do końca jest na tyle dobra, świadoma i potrzebuje pomocy z zewnątrz (np. przy Wimbledonie czy turnieju w Bad Homburg), to faktycznie wzięła do siebie porady i zastosowała je na tych turniejach. Natomiast mam takie wrażenie, iż nie do końca Wim Fissette ma wpływ na to, co Iga Świątek robi na korcie. Widać, iż ona nie do końca bierze do siebie te porady - zaznaczył były tenisista.
Skąd biorą się rzeczone problemy w relacjach na linii zawodniczka-trener?
- Kiedy są głośniki i my słyszymy, co mówi trener, to mi tak 'po tenisowemu' jako byłemu zawodnikowi, to wszystko wydaje się dość logiczne, co on podpowiada. Natomiast jedną rzeczą jest posiadać mądrość i porady, a drugą kwestią jest to, żeby przekonać zawodniczkę do tego, co powinna robić na korcie. Może Wim Fissette jest za miękki? Z perspektywy kanapy wydaje się, iż on nie ma tego wpływu i jego porady nie trafiają do Igi tak, jak powinny - podkreślił Dembek.
Zobacz też: Gwiazdy tenisa utknęły w Dubaju. "Wszyscy się martwią"
Prowadzący program Hubert Błaszczyk przywołał konkretny przykład. - Weźmy mecz z Rybakiną [podczas Australian Open 2026]. On mówi: 'To nie jest wcale tak szybko, jak ci się wydaje'. I nagle gemy lecą jeden po drugim. Iga w ogóle nie wprowadza w życie tego, co trener mówił. Mam wrażenie, iż ta komunikacja jest jednostronna. Trener mówi, a tam dalej jest ściana - nie ma wątpliwości Błaszczyk.
Iga Świątek już niedługo wróci do gry. Weźmie udział w turnieju Indian Wells, który odbędzie się w dniach 4-15 marca.

1 godzina temu






