Iga Świątek miała niespodziewanie duże kłopoty w drugiej rundzie US Open. Po ponad dwóch godzinach walki numer dwa światowego rankingu pokonała 66. na liście WTA Holenderkę Suzan Lamens 6:1, 4:6, 6:4. Anna Kalinska do trzeciej rundy weszła o wiele spokojniejszym i pewniejszym krokiem. Ale i tak faworytką ich starcia musi być Polka.
REKLAMA
Zobacz wideo Iga Świątek? "Trudny temat". Karol Strasburger z ważnym przesłaniem
Dwa dni temu Anna Kalinska w drugiej rundzie US Open nie dała szans Julii Putincewej. Wygrała 6:1, 7:5, a mecz potrwał tylko godzinę i 19 minut. Czy Rosjanka jest w na tyle dobrej formie, żeby zagrozić teraz Idze Świątek?
Rosjanka nie dała się złamać. Świątek nie wytrzymała serii rywalki
Polka w swoim ostatnim meczu nie zachwyciła. Dodatkowo Kalinska (obecnie 29 WTA) to bardzo trudna przeciwniczka, o czym wiceliderka światowego rankingu przekonała się już i w niedawnym, wygranym meczu (6:3, 6:4 w ćwierćfinale turnieju WTA 1000 w Cincinnati dwa tygodnie temu) i zwłaszcza półtora roku temu.
W lutym 2024 roku Polka i Rosjanka spotkały się w Dubaju, w półfinale imprezy WTA 1000. Świątek była wówczas liderką rankingu WTA i szła od zwycięstwa do zwycięstwa. Mecz z Kalinską , wtedy 40. zawodniczką listy WTA, zaczęła bardzo dobrze. W pierwszym secie Świątek przełamała przeciwniczkę, wyszła na 4:2. Realizator transmisji pokazał nam trenera Tomasza Wiktorowskiego, który potakiwał i wyglądał na bardzo spokojnego. Tymczasem największy, imponujący, spokój zachowała wówczas Rosjanka. Pewnie wielu widzów uznało, iż to będzie moment, w którym Kalinska pęknie. Że po gemie, w którym zdołała obronić cztery breakpointy, ale piątego już nie, nie wytrzyma tempa faworytki. Że Iga krzycząca "Jazda!" jeszcze przyspieszy i niedługo będzie po wszystkim. Tymczasem Kalinska zachowała przytomność umysłu i grała tak, iż potrafiła włożyć kij w szprychy naszej faworytce.
Rosjanka nie tylko nie pękła, ale stała się mocniejsza niż w pierwszej fazie pojedynku. Była w stanie wytrzymać każdą wymianę z Polką. Niczego nie psuła, a sama płaskimi, mocnymi uderzeniami wymuszała błędy na Świątek (w całym meczu Iga popełniła 18 błędów niewymuszonych i aż 42 wymuszone. Dla porównania: Kalinska miała tych pomyłek odpowiednio: 9 i 28). W najlepszym dla siebie fragmencie meczu Rosjanka wygrała po kolei:
Gema na 3:4
Gema na 4:4
Gema na 5:4
Gema na 6:4
Gema na 6:4, 1:0
Gema na 6:4, 2:0
W tych sześciu gemach wygranych z rzędu z 35 rozegranych punktów Kalinska wygrała aż 25! W ostatnim z tych gemów Świątek nie wytrzymała i po swym kolejnym błędzie cisnęła rakietą o kort.
Rakieta pękła, ale Świątek nie. kilka zabrakło
Takie reakcje zdarzają się Polce rzadko. Oczywiście w tenisie to nic niezwykłego. I choć Iga tym wyładowaniem frustracji zniszczyła swoją rakietę, przez co musiała zmienić sprzęt, to nie stało się absolutnie nic niezwykłego czy tym bardziej skandalicznego. Ani też nie stało się nic takiego, co przekreśliłoby szanse i starania Polki o odwrócenie meczu.
Przeciwnie, Świątek po wybuchu emocji zaczęła grać lepiej. Wydawało się nawet, iż sztuczna inteligencja może się w tym meczu pomylić już po raz drugi. Przed jego rozpoczęciem szacowała, iż Kalinska ma tylko 15 proc. szans na zwycięstwo. A przy stanie 6:4, 2:0 dla Rosjanki dawała jej już 67 procent. Tymczasem niedługo Świątek obroniła dwa meczbole przy stanie 4:6, 2:5, 15:40, po czym doprowadziła do wyniku 4:6, 4:5 i miała dwie szanse na wyrównanie w drugim secie. Niestety, wtedy Świątek nie zachowała spokoju i własnymi błędami pomogła Kalinskiej skończyć mecz w dwóch setach.
Świątek walczyła z covidem, a Kalinska z zabandażowaną łydką
Dopiero niemal rok później mocniej doceniliśmy nieudane starania Igi o wygranie tamtego półfinału. W grudniu 2024 roku z serialu „Cztery pory Igi" w stacji Canal+ dowiedzieliśmy się, iż nasza tenisistka zmagała się z covidem.
- Kiedy rozpoczął się mecz z Kalinską, rozmawialiśmy z Maćkiem [Ryszczukiem] i ja powiedziałam do Maćka, iż mam takie poczucie, iż coś jest inaczej niż zwykle – mówiła w serialu Daria Abramowicz, psycholożka Świątek. - Ten mecz w ogóle był taki dziwny, bo Iga mówiła w trakcie, iż jej się ciężko oddycha trochę, ciężko jej się skupić na grze, bo ciężko jej złapać oddech, więc tam były takie interesujące perturbacje — wyjaśniał Ryszczuk, trener przygotowania fizycznego. A Świątek mówiła tak: „Wiem, iż to głupie o tym tak mówić, bo ludzie zaraz powiedzą, iż się usprawiedliwiam czy coś, ale po meczu zrobiłam test i miałam covid".
Co ciekawe, również drugi mecz Świątek – Kalinska miał wyraźny wątek zdrowotny. Dwa tygodnie temu w Cincinnati Rosjanka walczyła nie tylko z Polką, ale i z kontuzją. Już po 15 minutach gry, przy stanie 2:1 dla naszej tenisistki, Kalinska poprosiła o przerwę medyczną. Do gry wróciła po przyjęciu środków przeciwbólowych i do końca grała z zabandażowaną lewą łydką.
Anna Kalinskascreeny z Canal+
Oby tym razem, w trzeciej rundzie US Open zdrowotnych problemów nie miała ani Świątek, ani Kalinska.
Mecz Świątek – Kalinska odbędzie się w nocy z soboty na niedzielę polskiego czasu (początek o godzinie 1.00). Transmisja w Eurosporcie, relacja na żywo na Sport.pl.