Supermistrzostwa dobiegły końca. Ostatnie tytuły rozdane w Budapeszcie

2 godzin temu

Trzeci i ostatni dzień World Athletics Ultimate Championship przyniósł kolejną serię pojedynków największych gwiazd lekkoatletyki. W Budapeszcie błysnęli m.in. Kenny Bednarek, Melissa Jefferson-Wooden, Alison dos Santos, Djamel Sedjati i Josh Kerr. Polacy tym razem nie stanęli na podium. Mateusz Kołodziejski był szósty w skoku wzwyż, a Dawid Wegner siódmy w rzucie oszczepem.

Niedzielny wieczór zamknął pierwszą w historii edycję nowych „mistrzostw mistrzów” World Athletics. Do rywalizacji przystąpili m.in. mistrzowie olimpijscy, mistrzowie świata, triumfatorzy Diamentowej Ligi i czołowi zawodnicy światowego rankingu.

Bednarek z dubletem i najlepszym wynikiem na świecie

Kenny Bednarek został jednym z największych bohaterów inauguracyjnej edycji World Athletics Ultimate Championship. Dzień po zwycięstwie na 100 m Amerykanin sięgnął również po tytuł na dwukrotnie dłuższym dystansie. Zrobił to w imponującym stylu! Z czasem 19.52 przy wietrze -0.1 m/s ustanowił rekord życiowy i uzyskał najlepszy w tym roku wynik na świecie.

fot. Mattia Ozbot/World Athletics via Getty Images

27-letni Bednarek przesunął się na siódme miejsce w historycznych tabelach 200 m. W finale zdecydowanie pokonał mistrza olimpijskiego z Paryża Letsile Tebogo. Reprezentant Botswany uzyskał najlepszy wynik w okresie (19.76). Trzeci był kolejny Amerykanin Courtney Lindsey z 19.79. Aż pięciu zawodników złamało granicę 20 sekund.

Dla Bednarka sukces w Budapeszcie ma szczególne znaczenie. Amerykanin przez lata kolekcjonował srebrne medale wielkich imprez. Był drugi na 200 m podczas igrzysk olimpijskich w Tokio i Paryżu oraz mistrzostw świata w 2022 i 2025 roku. W Budapeszcie w ciągu dwóch dni zdobył pierwsze dwa indywidualne globalne tytuły w karierze.

– O mój Boże, to było kilka szalonych dni. Cieszę się, iż tutaj jestem, a jeżeli chodzi o moje występy, daję sobie najwyższą ocenę. Pracowałem nad kilkoma elementami i dzisiaj, podobnie jak wcześniej w tym tygodniu, udało mi się wszystko poskładać w całość – powiedział Bednarek.

Amerykanin nie ukrywał również, iż przypadła mu do gustu nowa formuła zawodów.

– Cała ta impreza była naprawdę świetna. Na czerwonym dywanie udało mi się pokazać trochę swojej osobowości, co jest dla mnie czymś innym, bo zwykle jestem raczej cichym typem. Bardzo podobał mi się wybór torów i uważam, iż powinniśmy robić to częściej. To fenomenalne zawody i cieszę się, iż pokazują nasz sport z innej strony – zauważył.

Za zwycięstwa na 100 i 200 m Bednarek zarobił łącznie 300 tys. dolarów.

– To był rok, w którym skupiłem się na robieniu postępów. Muszę jeszcze spojrzeć na całość tego, co zrobiłem, ale wydaje mi się, iż spisałem się dobrze. Powrót z Budapesztu z dwoma zwycięstwami jest czymś niesamowitym – podsumował.

Kosmiczne 21.47 Jefferson-Wooden. Thomas daleko z tyłu

Jeszcze mocniejszy wynik padł w finale 200 m kobiet. Melissa Jefferson-Wooden wygrała w czasie 21.47 i podobnie jak Bednarek skompletowała w Budapeszcie sprinterski dublet. Dzień wcześniej Amerykanka zwyciężyła na 100 m z najlepszym w tym roku wynikiem na świecie 10.62.

Na 200 metrów Jefferson-Wooden zmierzyła się przede wszystkim z mistrzynią olimpijską Gabby Thomas. Ich pojedynek był jednym z najbardziej wyczekiwanych wydarzeń ostatniego dnia zawodów. Thomas kilka godzin wcześniej wygrała bezpośrednie starcie obu Amerykanek w półfinale: 21.88 do 22.15. W finale układ sił całkowicie się jednak odwrócił.

fot. Sona Maleterova/World Athletics via Getty Images

Jefferson-Wooden od początku ruszyła niezwykle mocno i już w połowie dystansu miała wyraźną przewagę. Thomas nie zdołała odpowiedzieć na jej tempo. Jefferson-Wooden przecięła linię mety w 21.47, a jej bardziej utytułowana rodaczka uzyskała 21.77.

Amerykańskie podium uzupełniła Kayla White (21.93). Mistrzyni Europy Amy Hunt z Wielkiej Brytanii była czwarta z najlepszym w okresie wynikiem 22.10.

Rezultat Jefferson-Wooden jest jednym z najlepszych w historii kobiecego sprintu. Amerykanka awansowała na trzecie miejsce światowych tabel wszech czasów na 200 metrów.

– Nie spodziewałam się dzisiaj 21.47! Powiedziałam sobie, iż w półfinale muszę pobiec mądrze i zachować trochę energii. Wiedziałam, iż kiedy wychodziłam z wirażu w półfinale, zrobiłam dokładnie tyle, ile potrzeba, żeby zakwalifikować się do finału – przyznała zaskoczona zwyciężczyni.

Jefferson-Wooden zdradziła również, iż jej tegoroczne występy zwróciły uwagę samego Usaina Bolta.

– Nigdy nie przypuszczałam, iż ktoś taki jak Usain Bolt będzie oglądał moje biegi i tak entuzjastycznie reagował na moje występy. Powiedział mi wcześniej w tym tygodniu, jak bardzo jest ze mnie dumny, bo sprawiam, iż wszystko wygląda tak łatwo – dodała.

Thomas mimo porażki pozytywnie oceniła zarówno poziom rywalizacji, jak i samą formułę Ultimate Championship.

– To był bardzo mocny bieg. Fakt, iż jestem rozczarowana drugim miejscem na globalnej imprezie, pokazuje, jak daleko zaszłam. Ultimate podobało mi się od samego początku – wybór torów był świetną zabawą. Uważam, iż w przyszłości zawodnik z pierwszego miejsca w rankingu powinien mieć możliwość wyboru kolejności, a zwycięzca półfinału powinien mieć prawo wyboru toru w finale – powiedziała mistrzyni olimpijska.

Dos Santos postawił kropkę nad „i”

Jednym z najbardziej oczekiwanych wydarzeń wieczoru był finał 400 m przez płotki mężczyzn. Na starcie stanęli trzej najszybsi zawodnicy w historii tej konkurencji – rekordzista świata Alison dos Santos z Brazylii, mistrz świata i olimpijski Rai Benjamin z USA oraz były rekordzista globu Karsten Warholm z Norwegii.

Dos Santos potwierdził, iż w tym sezonie jest poza zasięgiem rywali. Brazylijczyk zwyciężył w czasie 45.98 z trzecim najlepszym wynikiem w historii na 400 m przez płotki. Lepsze należą tylko do jego samego (45.80 podczas sierpniowego mityngu Diamentowej Ligi w Zurychu) oraz Warholma, który w finale igrzysk olimpijskich w Tokio w 2021 roku uzyskał 45.94.

fot. Maja Hitij/World Athletics via Getty Images

Przez większą część finału Dos Santos i Benjamin biegli niemal równo. Na ostatnią prostą weszli ramię w ramię, ale przed finałowym płotkiem Brazylijczyk zaczął budować przewagę. Pokonał go bez problemu i na ostatnich metrach jeszcze odskoczył Amerykaninowi. Benjamin był drugi z czasem 46.40, a Warholm trzeci (46.78). Tuż za podium znalazł się Niemiec Emil Agyekum, który wynikiem 47.10 ustanowił rekord kraju.

– Otworzyłem aplikację World Athletics i zobaczyłem na głównej stronie informację, iż mam chyba 95 procent szans na zwycięstwo. Pomyślałem: wow, to naprawdę dużo. Chciałem więc po prostu wyjść na bieżnię i pobiec tak szybko, jak potrafię. Wiedziałem, iż będzie presja – powiedział Alison Dos Santos, który osiem dni wcześniej wygrał również finał Diamentowej Ligi w Brukseli.

Brazylijczyk zwrócił uwagę na różnicę między zwykłymi mityngami a rywalizacją o tytuł.

– Kiedy biegasz w Diamentowej Lidze, skupiasz się przede wszystkim na czasie. Myślisz o szybkim biegu i koncentrujesz się na swoim torze. Na mistrzostwach jest inaczej. Szybki czas jest ważny, ale zwycięstwo jest ważniejsze. Wiedziałem, iż wszyscy dadzą z siebie wszystko i będą walczyć aż do mety. Wiedziałem też, iż po ósmym płotku, w końcowej części biegu, rozpocznie się prawdziwa walka – dodał rekordzista świata.

Dla Benjamina był to już czwarty bieg w ciągu trzech dni. Amerykanin wystąpił najpierw w półfinale 400 m, następnie w finale tego dystansu i półfinale 400 m przez płotki, a w niedzielę zakończył intensywny weekend finałem swojej koronnej konkurencji.

To było trudne, ale świetnie się bawiłem. Chciałem dzisiaj skupić się wyłącznie na zwycięstwie. Wiedziałem, iż Alison jest teraz w świetnej formie i to jego trzeba będzie gonić. Dobrze widziałem zarówno jego, jak i Karstena. Karsten pobiegł szybko, Alison niewiarygodnie szybko – powiedział Benjamin.

Gdzie dwie się biją, tam trzecia korzysta

Przed mistrzostwami w Budapeszcie wydawało się, iż murowanymi faworytkami do zwycięstwa w biegu kobiet na 400 metrów przez płotki są Słowaczka Emma Zapletalova i Amerykanka Anna Cockrell.

Pierwsza z zawodniczek dominowała w pierwszej części letniego sezonu i w czerwcu wyśrubowała najlepszy wynik na świecie w tym sezonie 52.30. Dobrą dyspozycję okrasiła tytułem mistrzyni Europy. Potem do głosu doszła Cockrell i pod koniec sierpnia w Zurychu poprawiła to osiągnięcie do 52.13.

fot. Mattia Ozbot/World Athletics via Getty Images

W Budapeszcie brylowała jednak inna Amerykanka Jasmine Jones. Co ciekawe, przed zmaganiami w ramach Ultimate Championship w tym sezonie wygrała tylko jeden bieg na 400 metrów przez płotki z przeciętnym wynikiem 52.91. Dokonała tego na mityngu Istvan Gyulai Memorial, który odbywa się na tym samym stadionie, co weekendowe mistrzostwa World Athletics.

Jones najpierw wygrała swoją serię półfinałową, a dzisiaj powtórzyła to w finale. Na metę wpadła z czasem 52:45 i została pierwszą Ultimate Champion na dystansie 400 metrów przez płotki. Druga finiszowała Zapletalova (52.68), a trzecia Cockrell (53.09).

Sedjati najlepszy na 800 metrów, Kerr wygrał 1500

Dużych emocji dostarczyły biegi średnie. Na 800 metrów triumfował Algierczyk Djamel Sedjati. W mocno obsadzonym finale najważniejsze okazało się rozegranie ostatnich metrów, na których Algierczyk zachował najwięcej sił i zapewnił sobie zwycięstwo z czasem 1:41.91. Na drugim miejscu uplasował się Marco Arop z Kanady (1:42.28), a na trzecim Kenijczyk Emmanuel Wanyonyi (1:42.44).

fot. Mattia Ozbot/World Athletics via Getty Images

Jeszcze większe zainteresowanie wzbudzał finał 1500 metrów. Na starcie pojawili się m.in. Brytyjczyk Josh Kerr, Norweg Jakob Ingebrigtsen oraz Amerykanin Cole Hocker.

Kerr po raz kolejny udowodnił, iż znakomicie czuje się na stadionie w Budapeszcie. To właśnie tutaj w 2023 roku został mistrzem świata na 1500 metrów, pokonując Ingebrigtsena. Teraz ponownie zwyciężył i dołożył do swojego dorobku tytuł Ultimate Champion. Na metę wpadł z wynikiem 3:29.35 i wyprzedził Australijczyka Camerona Myersa (3:29.68) i Amerykanina Hobbsa Kesslera 3:30.73.

Amebaw zdominowała 5000 metrów

W biegu kobiet na 5000 metrów klasę pokazała Likina Amebaw. Etiopka zdecydowanie rozstrzygnęła rywalizację na swoją korzyść i sięgnęła po jeden z najważniejszych sukcesów w karierze. Zawodniczka ma za sobą znakomity sezon. W czerwcu w Rzymie przebiegła 5000 metrów w 14:18.41. Dzisiaj w Budapeszcie była znacznie wolniejsza, ale wynik 14:30.36 wystarczył, aby sięgnąć po efektowną statuetkę i premię 150 000 dolarów.

fot. Mattia Ozbot/World Athletics via Getty Images

Druga do mety dość niespodziewanie dobiegła rywalka z bieżni Klaudii Kazimierskiej. Australijka Jessica Hull, specjalistka od dystansów 800 i 1500 metrów poprawiła swój rekord życiowy z 14:43.80 sprzed sześciu lat na 14:32.39. Podium zamknęła Etiopka Fantaye Belayneh (14:32.62).

Stany Zjednoczone potwierdziły swoją siłę w mieszanej sztafecie 4×400 metrów. Amerykanie startujący w składzie Chris Bailey, Alexis Holmes, Jacory Patterson, Aaliyah Butler zwyciężyli w finale z czasem 3:08.32. Na kolejnych miejscach przybiegli Brytyjczycy (3:09.40) oraz Holendrzy (3:09.57).

Kołodziejski szósty

Jedną z największych ozdób ostatniego dnia był konkurs skoku wzwyż. Gianmarco Tamberi wrócił na stadion, na którym w 2023 roku został mistrzem świata, i zrobił to w efektownym stylu. Włoch jako jedyny pokonał 2.37 m i sięgnął po tytuł Ultimate Champion. Pokonał Amerykanina JuVaughn Harrisona (2.30 m) i Meksykanina Ericka Portillo (2.26 m).

fot. Łukasz Szeląg

Dla polskich kibiców najważniejszy był występ Mateusza Kołodziejskiego. Tydzień wcześniej Polak sprawił dużą niespodziankę, wygrywając finał Diamentowej Ligi w Brukseli. W Budapeszcie rozpoczął konkurs od bezproblemowego pokonania 2.17, a następnie zaliczył 2.22. Na 2.26 trzykrotnie strącił poprzeczkę i zakończył zawody na szóstym miejscu. Za tę lokatę otrzymał 14 tys. dolarów.

Wiadomo, iż mogło być lepiej. Liczyłem, iż przyjadę tutaj zrobić powtórkę z Brukseli. Chciałem utrzymać podobny poziom. W tej ostatniej próbie na 2.26 było blisko. Ten sezon był dla mnie przełomowy, począwszy od hali. Były w nim naprawdę bardzo interesujące momenty. Dostałem się do ósemki najlepszych skoczków świata, do końca walczyłem o ranking i awans na te zawody. To jest potężna dawka motywacji przed kolejnym sezonem – powiedział Mateusz Kołodziejski.

Lider światowych tabel wygrał oszczep. Wegner siódmy

W rzucie oszczepem zwyciężył reprezentant Sri Lanki Rumesh Tharanga Pathirage. Lider światowych tabel potwierdził świetną dyspozycję i wynikiem 91.09 m jako jedyny w konkursie przekroczył granicę 90 metrów. Na kolejnych miejscach uplasowali się Anderson Peters z Grenady (86.18 m) i Niemiec Julian Weber (85.89).

fot. Łukasz Szeląg

Dawid Wegner nie był w stanie nawiązać do kapitalnego występu sprzed tygodnia w Brukseli. W Belgii Polak rzucił 87.47 i zdecydowanie poprawił rekord życiowy. Tym razem jego najlepsza próba miała 77.21, co dało siódme miejsce.

Jak się okazało, Wegner przystąpił do konkursu z problemem zdrowotnym.

– Miałem większy apetyt, ale po poprzednim starcie poczułem ból biodra. Myślałem, iż dam radę uspokoić ten problem. Natomiast wiadomo, iż tutaj trzeba było rzucać ponad 85 metrów, aby myśleć o czołowej trójce. Wiedziałem zatem, na co się piszę, zrobiłem wszystko, co mogłem, żeby pokonać ból. 77 metrów mnie nie zadowala, ale będzie lepiej. Myślę, iż teraz trzeba odpocząć i w przyszłym roku będę rzucał na takim poziomie jak w tym sezonie – przyznał polski oszczepnik.

W trójskoku triumfowała natomiast Saly Sarr z wynikiem 15.06 m. Senegalka zakończyła w ten sposób świetny sezon, w którym na stałe dołączyła do ścisłej światowej czołówki tej konkurencji.

Wyprzedziła dwie Kubanki: Davisleydi Velazco (15.04 m) i Leyanis Pérez Hernández (14.99 m).

Jedno polskie zwycięstwo w Budapeszcie

Ośmioosobowa reprezentacja Polski zakończyła inauguracyjną edycję World Athletics Ultimate Championship z jednym zwycięstwem. Bohaterką biało-czerwonych została Klaudia Kazimierska, która w sobotę wygrała bieg na 1500 metrów. Triumf Polki był potwierdzeniem jej kapitalnej końcówki sezonu.

Zaledwie tydzień wcześniej Kazimierska sensacyjnie wygrała finał Diamentowej Ligi w Brukseli, ustanawiając rekord Polski 3:54.05 i uzyskując najlepszy w tym roku wynik na świecie.

fot. Paweł Skraba

W niedzielę do polskiego dorobku Mateusz Kołodziejski dołożył szóste miejsce w skoku wzwyż, a Dawid Wegner siódme w rzucie oszczepem.

World Athletics Ultimate Championship zadebiutował w kalendarzu jako impreza rozgrywana w latach, w których nie realizowane są mistrzostwa świata. W Budapeszcie do podziału było rekordowe 10 mln dolarów, a zwycięzcy poszczególnych konkurencji otrzymywali po 150 tys. dolarów.

Kolejna edycja „mistrzostw mistrzów” ma odbyć się we wrześniu 2028 roku. World Athletics nie ogłosiło jeszcze miasta-gospodarza.

Źródło: World Athletics, PZLA, red

fot. w nagłówku Mattia Ozbot/World Athletics via Getty Images

Idź do oryginalnego materiału