Jan Przyrowski udowodnił, iż potrafi wyjść z najtrudniejszej sytuacji na torze. Podczas rundy Formula Regional European Championship (FREC) na słynnym obiekcie Autodromo Nazionale di Monza polski kierowca zyskał w dwóch wyścigach aż 34 pozycje, wykręcił najszybsze okrążenie zawodów i otarł się o pierwsze pole startowe.
Trudne kwalifikacje i spektakularny awans w sobotę
Początek rywalizacji we Włoszech wymagał od zespołu intensywnej pracy nad ustawieniami pojazdu. Choć piątkowy poranny trening przyniósł optymistyczny, dziewiąty rezultat, sesję wielokrotnie przerywały czerwone i żółte flagi. W kluczowym momencie kwalifikacji Polak został zablokowany przez jednego z rywali na swoim najszybszym mierzonym okrążeniu. Skutkowało to zajęciem 14. miejsca w grupie B i koniecznością startu z odległego, 26. pola do sobotnich wyścigów.
Pierwszy wyścig dostarczył wielu dramatycznych momentów. Przyrowski skutecznie ominął powypadkowe incydenty i błyskawicznie przesuwał się w górę stawki. Świetne tempo pozwoliło mu na wyprzedzenie kilkunastu konkurentów i dotarcie do ósmej pozycji, co Polak okrasił dodatkowo najlepszym czasem pojedynczego okrążenia w całym wyścigu. Po doliczeniu kary dla jednego z rywali, siedemnastolatek ostatecznie uplasował się na siódmej lokacie, zdobywając siedem punktów do klasyfikacji generalnej.
Dutch Photo Agency.Drugi sobotni start przebiegał w równie burzliwych okolicznościach. Gdy Przyrowski znajdował się na granicy pierwszej dziesiątki, został wypchnięty przez konkurenta i musiał ratować się ucieczką przez żwirowe pobocze. Linię mety przekroczył jako siedemnasty, ale sędziowskie korekty rezultatów za nieprzepisową jazdę innych zawodników przesunęły Polaka na jedenaste miejsce. Do strefy punktowej zabrakło niewiele, a potwierdzeniem wysokiej dyspozycji był drugi najlepszy czas okrążenia w tych zawodach.
Niedzielna walka w ścisłej czołówce
Ostatni dzień weekendu wyścigowego przyniósł przełom w kwalifikacjach. Przyrowski uzyskał trzeci czas w swojej grupie, tracąc do lidera zaledwie 0,029 sekundy, co zagwarantowało mu start z piątego pola. Polak utrzymał swoją pozycję po starcie i wywierał nacisk na czołową grupę, odpierając jednocześnie agresywne ataki z tyłu. Jeden z rywali ponownie wypchnął polskiego kierowcę poza linię toru, za co został później ukarany przez arbitrów. Przyrowski ukończył niedzielne zmagania na piątej pozycji, dopisując do swojego konta kolejne dziesięć punktów.
– Początki nie były łatwe dla mnie i zespołu RPM. W pierwszych kwalifikacjach zabrakło szczęścia i trochę nam brakowało, co utrudniało zadanie na sobotę. Byłem mile zaskoczony, jak dobre tempo było w pierwszych dwóch wyścigach. Raz z P26 przedarłem się na P7, a za drugim razem, gdyby nie wypchnięcia z toru, mogło być podobnie, a tak z P11 było o włos od punktowanej strefy. Wiedzieliśmy jednak, iż mamy tempo i w niedzielę możemy stworzyć sobie szansę na walkę w czołówce – powiedział Jan Przyrowski po rundzie na Autodromo Nazionale di Monza.
– W niedzielę dobrze poszło nam w czasówce. Tempo było bardzo dobre, a do P1 w mojej grupie kilka zabrakło. Przed wyścigiem wiedziałem, iż należy robić swoje i dobrze rozegrać wszystkie jego części. Miałem szansę na walkę o podium w końcówce, gdyby nie przesadzona próba rywala z tyłu i zmuszenie mnie do ratowania się. Później robiłem, co mogłem, aby wrócić do walki i udało się dowieźć P5, ale mogło być jeszcze lepiej. Znów, podobnie jak na Spa, podium było blisko i wierzę, iż jeszcze wiele dobrych momentów przed nami. Korzystając z okazji, podziękowania za wsparcie dla moich Partnerów: firmy ORLEN, Akademii Motorsportu ORLEN, PZM oraz Geothermal Solutions, Łódzkiej Strefie Ekonomicznej, Repiński Transport, Samarite, ENEXA, WTC System, Stilo i Ansite! – dodał siedemnastoletni polski kierowca.
Kolejne wyzwanie na węgierskim torze
Za niecałe dwa tygodnie uczestnicy Formula Regional European Championship przeniosą się pod Budapeszt. Kolejna runda zostanie rozegrana na wymagającym obiekcie Hungaroring. Dla Jana Przyrowskiego będzie to oficjalny debiut na tym węgierskim torze.














