Stoch uratował honor Polaków na Kulm

2 godzin temu
Koszmarny występ Polaków na Kulm! Nasza kadra bez Kacpra Tomasiaka była bliska pierwszego od 2014 roku konkursu bez choćby jednego reprezentanta w drugiej serii. Ostatecznie niemal cudem wślizgnął się do niej Kamil Stoch, który finiszował ostatecznie na 23. lokacie. Całe zawody wygrał Domen Prevc! Słoweniec w drugiej serii poleciał ponad 228 metrów i minimalnie wyprzedził Stephana Embachera.
Igrzyska okazały się dla reprezentacji Polski po wielokroć słodsze, niż mieliśmy podstawy oczekiwać. Był to w rzeczy samej piękny, okraszony trzema medalami czas. Jednak to już za nami. Do drzwi skoków narciarskich puka rzeczywistość Pucharu Świata. Jako pierwsza po olimpijskiej rywalizacji w ów drzwiach stanęła mamucia skocznia w Kulm. Trener Maciej Maciusiak nie zabrał do Austrii naszego multimedalisty z igrzysk Kacpra Tomasiaka. Jego debiut na największych obiektach przypadnie na Vikersund. Trzeba było więc znów nieco tonować oczekiwania.

REKLAMA







Zobacz wideo Tomasiak faworytem do złota. Szaleństwo w Polsce na jego punkcie



Igrzyska piękne, Puchar Świata... nie aż tak
Wszak w poprzedzających igrzyska mistrzostwach świata w lotach naszym skoczkom poszło fatalnie. Tylko Piotr Żyła skończył je w Top 30. Niestety kwalifikacje w Kulm pokazały, iż kilka się w tej kwestii zmieniło. Jedynie Żyła oraz Kamil Stoch je przebrnęli. Nie udało się to Klemensowi Joniakowi, Dawidowi Kubackiemu, ani choćby dobrze skaczącemu we Włoszech, wicemistrzowi olimpijskiemu w duetach Pawłowi Wąskowi. On miał akurat pecha, bo zajął 41. miejsce (w konkursach lotów startuje 40, a nie 50 zawodników). Podczas serii próbnej lepszym z naszych był Stoch, któremu 212,5 metra dało 15. miejsce. Żyła uzyskał tylko 195 m i skończył na 29. lokacie. Potężny sygnał wysłał zaś król lotów i tego sezonu w całości Domen Prevc, lecąc aż 238,5 metra.


Krok od totalnej kompromitacji
Wielkich oczekiwań nie mieliśmy, ale tego, co się wydarzyło, nie sposób było się spodziewać. Żyła skoczył koszmarnie. Leciał nisko nad zeskokiem, a przy wietrze w plecy nie dało się tu nic z tego wyciągnąć. Poleciał tylko 182 metry, a jeszcze na dodatek fatalnie wylądował. Dało mu to dopiero 36. miejsce. Nadzieja pozostała w Stochu, ale on uzyskał tylko 184 metry. Po swojej próbie był dopiero 3. na liście oczekujących. Wizja drugiej serii bez Polaków zaczęła nam poważnie grozić. Ostatecznie udało się tego uniknąć. Znaleźli się słabsi od Stocha, który wślizgnął się do Top 30 na 29. miejsce. Jednak to była łyżeczka miodu w beczce dziegciu, tak odwracając znane powiedzenie.


W ścisłej czołówce brakowało niektórych skoczków. Nie było Jana Hoerla (problemy z plecami), Anże Laniska (dyskwalifikacja w kwalifikacjach), a Ren Nikaido nie dotarł tu z Japonii przez problemy z samolotem. W dodatku utknął w Dubaju, gdzie latać nie można przez konflikt zbrojny na linii USA/Izrael - Iran i w ogóle go w Austrii nie zobaczymy.
Te braki być może trochę wpłynęły na emocje w kontekście podium, bo to już dość mocno się wykrystalizowało po pierwszej serii. Wszak trzeci Jonas Schuster miał nad czwartym Ryoyu Kobayashim aż 12,3 pkt przewagi. Prowadził Stephan Embacher po locie na 223 metry. Może Domen Prevc by go wyprzedził, gdyby mu jury z przyczyn znanych tylko sobie nie obniżyło belki o dwa stopnie. Przy wietrze w plecy to się nie mogło dobrze skończyć i nie skończyło. Oczywiście Słoweniec wciąż był drugi ze stratą 6,5 pkt. Jednak te 213,5 metra takiego lotnika budziło niesmak. Ot loty według wizji obecnego FIS-u.



Skaczą i skaczą, a na koniec Prevc zwycięża
Polskie emocje w drugiej serii zaczęły się i skończyły szybko. Stoch poleciał dalej niż w 1. serii, a konkretnie 197 metrów. Dało mu to awans na 23. miejsce. Wciąż najlepsze z Polaków, w tym bardzo złym dla nas konkursie. Po pięknych igrzyskach to brutalny powrót do codzienności, która w tym sezonie jest zwykle właśnie taka (wyjąwszy oczywiście Kacpra Tomasiaka).
Walka o zwycięstwo rozstrzygnęła się między Prevcem i Embacherem. Wpierw cieszył się Jonas Schuster, który odległością 204,5 m obronił pierwsze w karierze podium. Po chwili jednak Prevc odpowiedział lotem na 228,5 metra! Zawiesił poprzeczkę Embacherowi piekielnie wysoko. Za wysoko. Austriak poleciał 219,5 metra. W gorszych warunkach, ale odległość zdecydowała. Domen Prevc znów wygrał, tym razem o 1,1 pkt!
Wyniki sobotniego konkursu PŚ na Kulm:

1. Domen Prevc (Słowenia) - 213,5 m i 228,5 m, 433,0 pkt
2. Stephan Embacher (Austria) - 223 m i 219,5 m, 431, 9 pkt
3. Jonas Schuster (Austria) - 215,5 m i 204,5 m, 401,1 pkt
4. Daniel Tschofenig (Austria) - 201 m i 212,5 m, 392,7 pkt
5. Maximillian Ortner (Austria) - 202 m i 205,5 m, 386,5 pkt
...
23. Kamil Stoch (Polska) - 184 m i 197 m, 349,2 pkt
36. Piotr Żyła (Polska) - 182 m, 154,9 pkt
Idź do oryginalnego materiału