Kolejny weekend sezonu 2025/26 ponownie rozwiał jakiekolwiek nadzieje polskich kibiców na to, iż nasi skoczkowie w końcu złapią lepszą dyspozycję. Piątkowy konkurs indywidualny w ramach mistrzostw świata w lotach narciarskich był dla Biało-Czerwonych fatalny - w drugiej serii oglądaliśmy jedynie Piotra Żyłę, który zajął 16. pozycję.
REKLAMA
Zobacz wideo Stoch nie mógł powstrzymać łez po ostatnim skoku w Zakopanem
Stoch choćby nie próbował się bronić. "Smutno, po prostu smutno"
Już po pierwszych próbach z rywalizacji odpadli Aleksander Zniszczoł, Dawid Kubacki i Kamil Stoch. Dla Stocha był to również ostatni występ podczas MŚwL. Lot na 191,5 metra sprawił, iż wicemistrz świata z 2018 roku zakończył konkurs na 34. miejscu. Skoczek z Zębu nie krył rozczarowania.
- Smutno. Po prostu smutno. Nie wydarzył się dobry skok. Był nijaki. Na razie choćby nie potrafię dokładnie powiedzieć dlaczego, bo jeszcze nie rozmawiałem z trenerem. Z mojej perspektywy był niby lepszy niż ten z kwalifikacji czy próbny, ale jednak czegoś ewidentnie zabrakło. Wczoraj wszystko było za agresywnie, zamykałem skok już za progiem. Dzisiaj starałem się bardziej dać się wynieść tuż po odbiciu. Ale najwyraźniej zabrakło jeszcze czegoś innego - mówił, cytowany przez portal "Skijumping.pl".
38-latek przyznał, iż wpadł w błędne koło, chcąc kontrolować lot. - To jest normalna konsekwencja. Jak coś nie idzie, to chcesz zrobić dobrze i zaczynasz to kontrolować - stwierdził i zaznaczył, iż to nie pierwsza taka sytuacja.
Odważna deklaracja. "Jak idziesz na wojnę, to nie po to, żeby ją przegrać"
- Nie było oczekiwań. Były ambicje. Przyjechałem walczyć, przyjechałem skakać najlepiej, jak potrafię. Próbowałem wszystkiego, ale to po prostu nie wystarczyło. Praktycznie na nic - mówił zdruzgotany skoczek, który znalazł się w składzie reprezentacji Polski na nadchodzące igrzyska olimpijskie. Jak sam mówi, broni nie składa.
- pozostało trochę czasu. W sporcie wiemy, iż w tydzień czy dwa tygodnie można wszystko przebudować. Statystyki są brutalne, ale wierzyć trzeba. Jak idziesz na wojnę, to nie po to, żeby ją przegrać. I tak samo jest w sporcie - stwierdził czterokrotny medalista olimpijski dodając, iż wierzy w "cud ducha sportu, który sprawia, iż niemożliwe staje się możliwe".
Piątkowe zawody padły łupem lidera PŚ, Domena Prevca. Podium uzupełnili Ren Nikaido i Marius Lindvik. Na sobotę zaplanowano drugi konkurs indywidualny, a w niedzielę odbędzie się rywalizacja drużynowa.
Zobacz też: Wstyd i żenada w wykonaniu Polaków w Oberstdorfie. "Nie-Loty"

1 godzina temu




