Mariusz Stępiński miał wszystko, żeby doprowadzić do wyrównania w meczu z Polonią Warszawa. Jednak zamiast gola wyszła akcja, którą kibice Korony Kielce najchętniej wymazaliby z pamięci. Napastnik zmarnował kapitalną okazję, a jego drużyna pożegnała się z Pucharem Polski.
Są takie sytuacje, przy których ręce same wędrują do góry, jeszcze zanim piłka przekroczy linię bramkową. Tymczasem w czwartkowym spotkaniu przy Konwiktorskiej z przedwczesną euforią należało bardzo uważać. Stępiński znalazł się kilka metrów od bramki, ale choćby to nie wystarczyło do zdobycia gola.
Korona przegrywała wówczas 0:1 po samobójczym trafieniu Marcela Pięczka z 27. minuty. Mimo to okazji do odrobienia straty jej nie brakowało. Szczególnie napastnik Kielczan miał powody, żeby żałować swoich decyzji. Jeszcze przed najbardziej efektowną wpadką nie wykorzystał bowiem dogodnej sytuacji po dośrodkowaniu.
Stępiński zwlekał, obrońca zdążył. Niewiarygodna okazja Korony
Najtrudniejszy do wytłumaczenia moment przyszedł około 35. minuty. Kamil Jakubczyk przedostał się w pole karne i oddał strzał. Choć bramkarz był już minięty, Polonię uratowała interwencja obrońcy przy linii bramkowej. Piłka przez cały czas pozostawała jednak w grze.
Co więcej, trafiła prosto do Stępińskiego. Przed napastnikiem otworzyła się niemal cała bramka. Zamiast natychmiastowego uderzenia było jednak przyjęcie i dopiero później próba strzału. Ta chwila pozwoliła Jakubowi Budnickiemu rzucić się wślizgiem i zablokować piłkę.
Oczywiście obrońcy Polonii należą się brawa za determinację. Nie zrezygnował z interwencji, choć sytuacja wyglądała na niemal przegraną. Natomiast z perspektywy Korony trudno o lepszy obraz jej nieskuteczności tego wieczoru. W jednej akcji Kielczanie dwukrotnie byli o krok od gola i dwukrotnie zostali zatrzymani.
Tak Stępiński zmarnował szansę na wyrównanie:
Zmiennik trafił, ale Korona odpadła
Po przerwie Stępiński już nie wrócił na boisko. Zastąpił go Daniel Bąk, który w 51. minucie zdobył kontaktową bramkę. Wcześniej jednak prowadzenie gospodarzy podwyższył Kacper Kostorz.
Ostatecznie Polonia wygrała 2:1 i awansowała do 1/8 finału. Koronie pozostało rozpamiętywanie niewykorzystanych okazji. Oczywiście jedna akcja nie tłumaczy całej porażki. Jednak tę konkretną jej kapitan prawdopodobnie chętnie rozegrałby jeszcze raz. Najlepiej bez dodatkowego przyjęcia.
Czytaj więcej: Piłkarz Korony Kielce chce wrócić do kadry po dziewięciu latach. „Kariery reprezentacyjnej nie zakończyłem. Jestem dostępny”

2 godzin temu

















