Stąpanie po kruchym lodzie organizatorów IO. Łyżwiarka figurowa może walnąć się w głowę

2 godzin temu
Uwaga, horror! Gdyby na treningu pary sportowej podczas igrzysk partnerka została wyrzucona wysoko i bez kasku budowlanego, byłoby po głowie.
O niepokojącej sytuacji opowiedzieli Sport.pl Magdalena Tascher i Jakub Król z Polskiego Związku Łyżwiarstwa Figurowego. Już w grudniu dostali sygnały od kolegów z Włoch, iż podczas igrzysk Mediolan-Cortina 2026 z lodowiskami treningowymi mogą być problemy. Że, hmm, są po prostu dziwne, w dodatku jedno jest nieukończone. Prezeska federacji powiedziała, iż między innymi z powodu kłopotów organizatorów z lodowiskami treningowymi, polska para sportowa pozostanie dłużej w Berlinie i do Mediolanu przyleci w ostatnim momencie przed startem drużynowym (6-8 lutego).

REKLAMA







Zobacz wideo Jan Urban o sytuacji Oskara Pietuszewskiego



Hala sportowa, w której odbędzie się olimpijski konkurs w łyżwiarstwie figurowym, leży na terenie wystawowym targów w Mediolanie, w części miasta zwanej Assago. Na czas igrzysk kompleks nazywa się Milano Ice Skating Arena, w każdym innym czasie - Unipol Forum.
Przeciwko głównemu lodowisku Milano Ice Skating Arena nikt nie protestuje. Natomiast wewnątrz hali, niejako pod trybunami, jest dodatkowe lodowisko treningowe, przerobione z kręgielni. Zimą funkcjonujące jako lodowisko dla amatorów. Problem leży właśnie tam - a raczej wisi. Nad wschodnią bandą lodowiska wiszą potężne betonowe dźwigary. Prześwit między nimi a powierzchnią lodu wynosi 3,5-4 metry. Z pewnością nie stanowi to problemu dla amatorów oraz zawodników i zawodniczek short tracku, a w łyżwiarstwie figurowym solistek, solistów oraz par tanecznych. Mogą tam bezpiecznie trenować i rozgrzewać się przed konkursem. Natomiast pary sportowe? To już jest potężny kłopot. A największy podczas tzw. podnoszeni twistowych.


Podnoszenie twistowe rozpoczyna ruch partnera, który pomaga partnerce przygotowującej się do tego elementu tak, jak do skoku axla lub skoku kopanego. Następnie partnerka wybija się, partner dodaje jej szybkości, obrotów i wysokości. Ona obraca się w powietrzu, a on łapie ją w powietrzu. Odstawia na taflę lodu.
W żadnym innym elemencie programu par sportowych głowa partnerki nie znajduje się wyżej niż podczas podnoszenia twistowego. Jak oboje łyżwiarze mocno się przyłożą, głowa partnerki może znaleźć się powyżej czterech metrów, czyli mniej więcej tam, gdzie monstrualne betonowe belki. Zresztą wcale nie muszą być monstrualne, te belki, żeby zrobić krzywdę. Brak jest dokładnych danych, ale ocenia się, iż mistrzowie olimpijscy z Pekinu, Sui Wenjing i Han Cong, podczas najlepszych podnoszeń twistowych osiągają maksymalną wysokość czterech metrów.



Przy czym nie chodzi tylko o to, żeby złapać prześwit milimetrowy, bo taki wystarczy. W grę wchodzi psychologiczny hamulec, który nie pozwala na prawidłowe wykonanie podnoszenia podczas treningu lub rozgrzewki, jeżeli partnerzy czują niebezpieczeństwo, choćby nieracjonalne.
Organizatorzy idą na ratunek, z naciskiem na "idą". Nie pędzą, nie spieszą, nie biegną. Idą, a adekwatnie kroczą.


Montują regulaminowe drugie lodowisko. Wciąż jest jednak niegotowe. Pierwsze treningi zaplanowano na 31 stycznia. Jednak, jak mówi prezeska Tascher, organizatorzy znów wpadli w kłopoty, bowiem nie uwzględnili w konstrukcji zapasowego lodowiska ciężaru dwóch rolb, wielkich maszyn wyrównujących i szlifujących lód. Rolba z wypełnionym zbiornikiem na wodę waży około siedmiu ton. Powierzchnia pod lodem i warstwa lodu muszą być więc odpowiedniej grubości i wytrzymałości. – Nie wróżę happy endu – mówiła Sport.pl Tascher.
Polska ekipa planuje rozwiązania alternatywne. Pomoc w wynajęciu lodowiska w Bergamo zaoferował polski solista Władimir Samojłow, który na co dzień trenuje w Mediolanie i właśnie w Bergamo. W Polsce bywa rzadko.



Przy czym łyżwiarstwo figurowe stanowi tylko część kłopotów związanych z lodem. Na szczęście pozostałe problemy zostały rozwiązane przy wielkim wysiłku organizacyjnym i intelektualnym.
Wcześniej okazało się bowiem, iż Włosi zbudowali lodowisko do hokeja, które można by dla śmiechu nazwać hybrydowym: mianowicie, na szerokość zbudowali je mniej więcej według przepisów NHL, a na długość według przepisów IIHF. Też mniej więcej. Po krótkich dyskusjach – NHL na co innego się zgodziła, gdy negocjowano start zawodników ligi w igrzyskach - ustalono, iż no cóż, lodowiska się nie wydłuży, ani nie zwęzi. Trzeba trochę oszukać zmysły. Brakujący metr uszczknie się ze strefy neutralnej, pozostałe strefy będą jak w NHL co do centymetra. Mniej więcej.
Idź do oryginalnego materiału