Sport first americana / Hardy

publixo.com 1 godzina temu

Czy jest sport taki na naszym świecie,
gdzie nie sędziowie sędziują mecze?
Dziwne pytanie, odpowiedź znana,
zwany od dziś – first americana.

Nieważne gdzie to, nieważne z kim gra,
„nasza drużyna ma być najpierwsza”.
Tako ogłosił Pomarańczowy
i anulował kolor czerwony,

który otrzymał zawodnik z kraju,
gdzie się mistrzostwa te odbywają.
Mistrzostwa świata… to nie w kij dmuchał!
Szef tego sportu grzecznie usłuchał

i już czerwona kartka nie wadzi!
W następnym meczu miał brutal wsadzić
innej drużynie bramkę zwycięską…
lecz… a to schocking! Skończone klęską.

„Czerwone Diabły” się nie ulękły.
Trampek zobaczył palec niezgięty,
sterczący w górę (środkowy zresztą).
Inni na świecie się z tego cieszą.

Czy tej historii już zakończenie?
Nie jest naiwnym moje myślenie –
w hitowym sporcie forsa ogromna
na pierwszym miejscu. Firstem jest dolar,

Zmarszczka zwątpienia narusza myśli
i w nocnej marze może się przyśnić –
czy znów pod suknem nie będzie prób, by
zagrać ponownie mecz. W reasumpcji.
Idź do oryginalnego materiału