Hubert Hurkacz już niebawem wróci do gry. Nasz tenisista przeszedł w czerwcu kolejny zabieg kolana i od tego czasu trwała jego rehabilitacja. Wycofał się z kolejnych turniejów i zdecydował na dłuższą przerwę. Ostatni mecz rozegrał 11 czerwca w pierwszej rundzie imprezy ATP w holenderskim s’Hertogenbosch.
REKLAMA
Zobacz wideo Jaką Igę Świątek zobaczymy w 2026? Jej trener zapowiada zmiany
Jak poinformowała dziennikarka Sport.pl, Agnieszka Niedziałek, Hurkacz w sezon 2026 wejdzie z tym samym sztabem szkoleniowym, z którym ostatnio współpracował. Jego trenerem pozostaje Chilijczyk Nicolas Massu, a konsultantem legenda tenisa z USA Ivan Lendl. Zmieni się za to sytuacja w rankingu naszego zawodnika.
Hurkacz będzie wyżej
Z uwagi na brak występów Hubert Hurkacz spadł w ostatnich miesiącach w zestawieniu ATP na 73. miejsce. Jest dziś drugą rakietą Polski w singlu po Kamilu Majchrzaku (63. ATP). Jednak z uwagi na problemy zdrowotne Hurkacz skorzysta z tzw. zamrożonego rankingu (chronionego). To uprawnienie przewidziane w regulaminie rozgrywek, które zakłada, iż jeżeli zawodnik przez co najmniej pół roku nie startował w żadnych zawodach, może po powrocie liczyć na wyższe miejsce w rankingu aniżeli faktyczne i to na podstawie wyższego miejsca będzie kwalifikowany do kolejnych turniejów.
Czytaj także: Szczęsny jest niepodrabialny
Biuro prasowe Organizacji Męskiego Tenisa przekazało w rozmowie ze Sport.pl: "Ranking chroniony Huberta Hurkacza to pozycja nr 47 i będzie obowiązywać od 15 grudnia 2025". Taką pozycję wyliczono mu zgodnie z przepisami. Te zakładają, iż "zamrożony ranking" Hurkacz będzie mógł wykorzystać w pierwszych dziewięciu startach nowego sezonu 2026, jeżeli wcześniej nie uda mu się awansować z 73. lokaty na wyższą niż 47. Polak musiał przedstawić odpowiednią dokumentację, złożyć wniosek do Komisji Medycznej przy ATP, a ta pozytywnie rozpatrzyła już jego prośbę.
Co to zmienia, iż Hubert Hurkacz będzie mógł przystępować do najbliższych turniejów jako 47. tenisista świata, a nie 73.? W przypadku niektórych imprez, gdzie są przewidziane drabinki na mniejszą liczbę zawodników, Hurkacz będzie mógł startować bez konieczności gry wcześniej w eliminacjach, które mogłyby mu grozić w przypadku niższej pozycji rankingowej.
Przywilej, z którego skorzysta pozostanie bez wpływu na Australian Open - tam i tak nie będzie mógł zostać rozstawiony, bo rozstawienie dotyczy jedynie 32 zawodników. Jego "zamrożony ranking" ma jednak duże znaczenie w kontekście pierwszego w przyszłym roku turnieju - drużynowego United Cup.
Majchrzak nie zdecydował się na United Cup
Impreza z udziałem reprezentacji narodowych ruszy w Australii 2 stycznia. Liderami polskiej ekipy będą Iga Świątek, najwyżej sklasyfikowana Polka w grze pojedynczej, oraz Hubert Hurkacz, a nie Kamil Majchrzak. To dlatego, iż Hurkacz już wtedy będzie korzystał z pozycji nr 47. Format rywalizacji zakłada w każdym ze spotkań reprezentacyjnych po jednym meczu singla pań, panów i ewentualnie na końcu mikst. To sprawia, iż w grze pojedynczej prawdopodobnie grać będą wyłącznie Świątek i Hurkacz jako pierwsze rakiety naszego kraju.
W takiej sytuacji Majchrzak zdecydował, iż choć miał możliwość znaleźć się w składzie zespołu na United Cup, nie skorzysta z tego rozwiązania. Wytłumaczył to w niedawnej rozmowie na kanale Program Tenisowy. - Niestety nie będę na United Cup. Zagra tam Hubert z racji wyższej pozycji z uwagi na "zamrożony ranking". A mając Igę, Huberta i Janka (Jan Zieliński - specjalista od miksta - przyp. red.) w składzie, szanse naszej reprezentacji na awans do półfinału są spore. Gdybyśmy zaś awansowali do półfinału, wykluczyłoby mnie to choćby z eliminacji do turniejów ATP w ostatnim tygodniu przed Australian Open. Istniałoby więc ryzyko, iż zgłaszając się na United Cup, nie zagram tam żadnego meczu i do Melbourne przystąpię bez choćby jednego spotkania w nowym sezonie. Zdecydowanie chciałem tego uniknąć i z bólem serca musiałem wybrać inne turnieje - wyjaśnił Kamil Majchrzak.
Wszystko z powodu terminarza i wspomnianego formatu United Cup. Zawody drużynowe potrwają do niedzieli 11 stycznia, a dzień później ruszą turnieje ATP w ostatnim tygodniu poprzedzającym Australian Open. Turniej wielkoszlemowy startuje z kolei 18 stycznia. Majchrzak uznał, iż nie ma wyboru - jeżeli chce dobrze przygotować się do startu w Melbourne, musi pominąć drużynę narodową.
Tego problemu nie miałby, gdyby w United Cup utrzymano format do trzech zwycięstw w każdym spotkaniu między reprezentacjami. Podobne rozwiązanie funkcjonowało w pierwszej edycji turnieju w okresie 2023. Dzięki temu większa liczba naszych tenisistów mogła uczestniczyć w każdym spotkaniu. Przykładowo, wygrywając wtedy z Kazachstanem w grupie 4:1, wystawiliśmy w singlu Igę Świątek, Huberta Hurkacza, Magdę Linette i Daniela Michalskiego, a w mikście Świątek i Hurkacza. Przegrał jedynie Michalski, ale nie miało to znaczenia w kontekście rywalizacji z Kazachami. Przy skróconym formacie United Cup, który w tej chwili obowiązuje, kapitanowie drużyn stawiają zwykle na swoich liderów, a pozostali zawodnicy mogą liczyć głównie na występy w mikście.
Skład Polski na United Cup 2026 wygląda następująco: Iga Świątek, Katarzyna Kawa, Katarzyna Piter, Hubert Hurkacz, Daniel Michalski i Jan Zieliński. Polacy w ostatnich dwóch edycjach dochodzili do finału imprezy. Rok temu przegrali z Niemcami, będąc o włos od triumfu. W najbliższym turnieju także będą wymieniani w gronie faworytów, choć forma Hurkacza z uwagi na dłuższą nieobecność, pozostaje zagadką.

49 minut temu













