San Antonio Spurs byli pierwszą drużyną NBA, w jakiej grał Sochan. Do Teksasu trafił w 2022 roku, jako dziewiąty numer draftu. Dopóki utytułowany zespół prowadził Gregg Popovich, sytuacja naszego koszykarza wyglądała bardzo dobrze. Regularnie pojawiał się na parkiecie i w trakcie pierwszych trzech sezonów notował zauważalny progres w grze, choć wielokrotnie przeszkadzały mu w tym kontuzje. Rozgrywki 2025/2026 okazały się jednak dla Polaka prawdziwym koszmarem.
REKLAMA
Zobacz wideo Kosecki o transferze Kapuadiego: To po prostu pokaz siły Widzewa. Ale przepłacili
Sochan zmierzył się z Spurs. Rewelacji nie było
Mitch Johnson, który zastąpił na stanowisku trenera Spurs Popovicha, nie wykazywał już do Sochana większego zaufania. Polak miał bardzo udany pierwszy mecz sezonu - kiedy zanotował 16 oczek w 22 minuty - ale od tamtego czasu ani razu nie zbliżył się do podobnej zdobyczy punktowej. Sochan stał się głębokim rezerwowym. Światełko w tunelu pojawiło się dopiero w lutym, kiedy rozwiązał umowę z Spurs i niedługo później został graczem New York Knicks.
ZOBACZ TEŻ: Nawrocki skradł show. Oto co zrobił tuż po meczu Polaków
Jak na razie Sochan nie odgrywa w Nowym Jorku znaczącej roli. W sześciu poprzednich spotkaniach spędził na boisku łącznie 40 minut i zdobył łącznie 4 punkty. Kibice w Polsce na pewno liczyli, iż w niedzielę przeciwko San Antonio Spurs rozegra swoje najlepsze dotychczasowe spotkanie. gwałtownie jednak dostaliśmy sygnał, iż raczej tak nie będzie.
Pod koniec pierwszej kwarty na boisku zaczęli pojawiać się rezerwowi zawodnicy Knicks, ale wśród nich nie znalazł się Sochan. Okazje do gry otrzymali za to Landry Shamet, Jose Alvarado, Mohamed Diawara oraz Mitchell Robinson. Im dłużej trwało spotkanie, tym bardziej przekonywaliśmy się, iż Sochan nie znajdzie się w planach Mike'a Browna. Ostatecznie Polak jednak pojawił się na boisku, ale dopiero w samej końcówce, na trzy minuty. Zdobył w tym czasie jeden punkt z linii osobistych.
Zła wiadomość dla Jeremy'ego jest natomiast taka, iż jego główny rywal do miejsca w rotacji, Mohamed Diawara, spisał się świetnie. Zdobył 14 punktów, wywalczył istotny faul ofensywny w trzeciej kwarcie, imponował w defensywie, świetnie zastępując Josha Harta czy OJ Anunoby'ego.
Dla Sochana istnieje jednak małe pocieszenie. Knicks pokonali Spurs aż 114:89. I to mimo szalejącego w ekipie z Teksasu Victora Wembanyamy, który zanotował 25 punktów, 13 zbiórek oraz 4 bloki. Ekipa z Nowego Jorka umocniła się też na trzecim miejscu w Konferencji Wschodniej. Ma w tej chwili na koncie 40 zwycięstw i 20 porażek.
New York Knicks - San Antonio Spurs 114:89 (22:21, 29:20, 29:27, 34:20)

2 godzin temu














