Sobczak mógł uwolnić się od rezerw Arki, ale wymaganiami finansowymi storpedował swój możliwy transfer. „Oczekiwania ma z kosmosu”

2 godzin temu
Fot. Paweł Jerzmanowski

Szymon Sobczak od listopada trenuje w rezerwach Arki Gdynia i wszystko wskazywało na to, iż wiosnę rozpocznie poza Trójmiastem. Najbardziej konkretna była Sandecja Nowy Sącz, która intensywnie szuka napastnika. Do finalizacji jednak daleko – problemem są pieniądze.

Sobczak ma za sobą bardzo solidne lata na zapleczu Ekstraklasy. Strzelał gole m.in. dla Zagłębia Sosnowiec i Wisły Kraków, a jeszcze w poprzednim sezonie w barwach Arki dołożył 13 bramek. Po awansie do Ekstraklasy jego rola gwałtownie zmalała, aż w listopadzie został przesunięty do rezerw przez Dawida Szwargę. Mimo pożegnalnych sygnałów w mediach społecznościowych, wciąż pozostaje zawodnikiem Arki.

Sandecja widzi w nim rozwiązanie problemu z „dziewiątką”, ale rozmowy utknęły. Jak ujawnił Michał Śmierciak, oczekiwania finansowe napastnika są – delikatnie mówiąc – nie do pogodzenia z realiami II ligi.

„Rozmowy utknęły w martwym punkcie, bo oczekiwania ma z kosmosu. Uwierz, iż mówimy o kwotach, które w niejednym klubie pierwszoligowym są nierealne. To jest II liga i nikt nie będzie płacił pensji ekstraklasowych” – przekazał Śmierciak.

Dla porównania, Sandecja oferowała już stawki, które robią wrażenie na tym poziomie (m.in. przy rozmowach z Kamilem Sabiłłą czy Rafałem Wolsztyńskim), więc problemem nie jest skąpstwo klubu, a rozjazd oczekiwań z rynkiem.

Sytuację może jeszcze zmienić ewentualne odejście Rafała Wolsztyńskiego, który przebywa na testach w Górniku Łęczna. Na dziś jednak transfer Sobczaka do Nowego Sącza pozostaje pod dużym znakiem zapytania.

Idź do oryginalnego materiału