Do letnich igrzysk zostało wprawdzie trochę czasu, ale minimum na zbliżające się halowe mistrzostwa świata Jose Luis Gaya wypełnił z nawiązką. Piłkarz Valencii w meczu z Osasuną popisał się skokiem, który od razu stawia go w jednym rzędzie z Carlem Lewisem, a może i z Armandem Duplantisem. Bo tu było i wysoko, i daleko. Choć głównie „wysoko”.
Cóż takiego Gaya miał na myśli? Trudno powiedzieć. Wygląda na to, iż piłkarz Valencii myślał, iż jeżeli nie dotyka ziemi w polu karnym, to znaczy, iż jest poza jego obrębem. A to by oznaczało, iż spora część goli strzelanych głową to już adekwatnie strzały z dystansu! Wystarczy przecież wyskoczyć.
Ze sprawnością i gracją godną tancerek Teatru Bolszoj Gaya postanowił wskoczyć w szesnastkę, podczas gdy jego kolega – Largie Ramazani – wykonywał rzut karny. Chodziło chyba o szybkie znalezienie się w strefie, z której można by było ewentualnie dobić strzał zawodnika Valencii, ale…
- dobitka nie była potrzebna, piłka zatrzepotała w siatce,
- gol i tak nie został uznany z powodu wybryku skocznego Gayi.
To już „Skok przez płot” ma więcej sensu. A tam szop kradł ludziom czipsy
Powiedzmy sobie szczerze – już sam pomysł był idiotyczny, ale wykonanie nadaje mu dodatkowego wymiaru. Bo tyle się Gaya namęczył, napocił. Oddał skok godny wielkich, frunął w powietrzu jak ptak. A to wszystko po to, żeby zrobić z siebie, po prostu, głupka.
𝐉𝐎𝐒𝐄 𝐆𝐀𝐘𝐀 𝐙 𝐑𝐄𝐊𝐎𝐑𝐃𝐄𝐌 𝐒𝐊𝐎𝐂𝐙𝐍𝐈!
Co to w ogóle było? Zobaczcie sami tę absurdalną sytuację z meczu Valencia – Osasuna! #lazabawa pic.twitter.com/CXy4M0MrxD
— ELEVEN SPORTS PL (@ELEVENSPORTSPL) March 1, 2026
Czy można jakoś racjonalnie wytłumaczyć zachowanie Hiszpana? Można próbować, ale my nie znaleźliśmy i już raczej nie znajdziemy żadnego sensu w tym, co pokazał w meczu z Osasuną Gaya. Szczęśliwie dla niego Ramazani ostatecznie i tak trafił do bramki, a Valencia wygrała 1:0.
CZYTAJ WIĘCEJ O MECZACH LA LIGA NA WESZŁO:
- Rafa Mir dopuścił się rasizmu? Spotkanie La Liga przerwane na kilka minut
- Lewandowski znów wypada z gry! Doznał złamania
- Absurdalny „spalony” Lewandowskiego. Zmierzono błąd sędziego
Fot. zrzut ekranu Eleven Sports

11 godzin temu













