Siemieniec pisał do sędziego przed meczem z GKS-em. Rafał Górak reaguje

1 godzina temu

Rafał Górak odniósł się do wiadomości, które Adrian Siemieniec wysłał do sędziego przed meczem GKS-u Katowice z Jagiellonią Białystok. Szkoleniowiec Katowiczan nie czuje się poszkodowany, ale jasno ocenił zachowanie swojego kolegi po fachu.

Sprawa dotyczy majowego spotkania GKS-u Katowice z Jagiellonią Białystok, zakończonego remisem 2:2. Przed tym meczem Adrian Siemieniec kontaktował się z Pawłem Raczkowskim. Szkoleniowiec poruszył w wiadomościach temat zawodników zagrożonych pauzą za żółte kartki.

Kontakt trenera z arbitrem wywołał duże kontrowersje. Sprawą zajęły się również piłkarskie organy. Więcej na ten temat pisaliśmy w artykule: Rafał Górak skomentował wiadomości Adriana Siemieńca do sędziego.

Rafał Górak nie oczekuje przeprosin

Teraz głos zabrał trener zespołu, którego bezpośrednio dotyczyła korespondencja. Rafał Górak przyznał w rozmowie z Interią Sport, iż Siemieniec nie kontaktował się z nim osobiście. Szkoleniowiec GKS-u nie oczekuje jednak telefonu ani przeprosin.

Górak nie odbiera wiadomości jako działania wymierzonego w niego lub jego drużynę. Co więcej, nie uważa się za stronę poszkodowaną. Zaznaczył również, iż w majowym spotkaniu nie doszło do decyzji sędziowskich, które wypaczyłyby wynik.

Jednocześnie trener Katowiczan nie pozostawił wątpliwości w kwestii samego zachowania. Jego zdaniem szkoleniowcy nie powinni kontaktować się z arbitrami przed spotkaniami. „Nie tędy droga” ocenił Górak.

Nie zamierza domagać się kary

Siemieniec opublikował oświadczenie, w którym przeprosił za swoje postępowanie. Według Góraka taka reakcja pokazuje, iż trener Jagiellonii dostrzegł swój błąd i wyciągnął z niego wnioski.

Szkoleniowiec GKS-u nie zamierza natomiast sugerować, jaką decyzję powinny podjąć organy rozpatrujące sprawę. Podkreślił, iż do uczciwego osądu potrzebna jest znajomość wszystkich dokumentów i okoliczności.

Tym samym Górak oddzielił dwie kwestie. Nie zaakceptował kontaktowania się z sędzią, ale również nie dołączył do osób domagających się surowej kary. Jego stanowisko można sprowadzić do jasnego komunikatu: takie sytuacje nie powinny się zdarzać, jednak o konsekwencjach muszą zdecydować adekwatne organy.

Idź do oryginalnego materiału