Marcowa przerwa na kadrę dla jednych oznaczała walkę o mundial w barażach, a dla innych możliwość przeprowadzenia jednych z ostatnich sprawdzianów przed nadchodzącą imprezą w USA, Kanadzie i Meksyku. Z opcji rozegrania spotkań towarzyskich skorzystały m.in. kadry Niemiec, Anglii i Hiszpanii.
REKLAMA
Zobacz wideo Żelazny: Nie wyobrażam sobie sytuacji, w której Lewandowski sam zrezygnuje. Jest pazerny
Na Wembley wiało nudą. Rozstrzygnęły stałe fragmenty
Jako pierwsi w piątkowy wieczór 27 marca na murawę wybiegli Anglicy, którzy mierzyli się z Urugwajem. Thomas Tuchel postanowił zrobić poważny przegląd wojsk i postawił m.in. na Jamesa Trafforda między słupkami, Djeda Spence'a na lewej obronie, Jordana Hendersona i Jamesa Garnera w środku pola, a na szpicy wystawił debiutanta w postaci Dominica Solanke.
Marcelo Bielsa z kolei dał szansę gry największym gwiazdom swojej kadry - od pierwszej minuty na murawie pojawili się Ronald Araujo, Fernando Muslera, Manuel Ugarte i Fede Valverde.
Mimo to, do przerwy nie działo się zbyt wiele pod bramką "Synów Albionu". Więcej sytuacji mieli gospodarze, którzy dwukrotnie zmuszali Muslerę do interwencji. Trafford z kolei był bezrobotny i do przerwy na Wembley kibice nie zobaczyli ani jednego gola.
Po przerwie również wiało nudą. Anglicy dominowali, ale mimo wielu zmian przeprowadzonych przez niemieckiego selekcjonera długo nie byli w stanie umieścić piłki w bramce. Impas przełamany został dopiero w 81. minucie za sprawą Bena White'a, który, jak na obrońcę Arsenalu przystało, wykorzystał zamieszanie po rzucie rożnym wykonywanym przez Cole'a Palmera i wpakował piłkę do bramki.
Niespodziewanie jednak Urugwajczycy doprowadzili do wyrównania na sekundy przed końcem spotkania. Podopieczni trenera Bielsy otrzymali rzut karny, który na bramkę zamienił Valverde i ustalił wynik rywalizacji w Londynie.
Cudowne gole w Bazylei i koncert Floriana Wirtza
Równolegle toczyła się rywalizacja na St. Jakob-Park w Bazylei - Szwajcaria podejmowała Niemcy. Julian Nagelsmann w obliczu kontuzji Manuela Neuera oraz Marca-Andre ter Stegena musiał postawić na Olivera Baumanna między słupkami bramki naszych zachodnich sąsiadów. Poza tym "Die Mannschaft" wyszła na to starcie w najmocniejszym zestawieniu.
Niespodziewanie jednak Szwajcarzy zdołali się dość wyraźnie postawić faworytom. Podopieczni Murata Yakina w 17. minucie wyszli na prowadzenie po akcji rozpoczętej przejęciem Remo Freulera w środkowej strefie boiska. Piłka powędrowała na lewe skrzydło, z którego w pole karne wpadł Dan Ndoye i uderzeniem przy bliższym słupku zaskoczył niemieckiego bramkarza.
Dziewięć minut później goście doprowadzili do wyrównania. Genialne dośrodkowanie na dalszy słupek posłał Florian Wirtz, a piłkę do siatki strzałem głową skierował Jonathan Tah. Obrońcy Bayernu Monachium pomogła niezbyt udana interwencja Gregora Kobela.
Gospodarze jednak nie zamierzali poprzestać na jednym trafieniu i dać się zdusić Niemcom. W 41. minucie z prawej strony pola karnego dośrodkował Silvan Widmer, a piłka spadła wprost na głowę Breela Embolo. Napastnik francuskiego Stade Rennais urwał się spod krycia Taha i pokonał Baumanna.
Tuż przed przerwą zrobiło się 2:2. W doliczonym czasie gry kolejnym świetnym podaniem popisał się Wirtz, a oko w oko z Kobelem stanął Serge Gnabry. Skrzydłowy ani chwili się nie zastanawiał i przelobował szwajcarskiego golkipera ustalając wynik pierwszej połowy.
Po zmianie stron Niemcy wykonywali rzut rożny, a zaangażowani w akcję ponownie byli Gnabry i Wirtz. Tym razem to zawodnik Bayernu podał na krótko do piłkarza Liverpoolu, a ten oddał niesygnalizowany strzał z lewej strony pola karnego, pakując piłkę za kołnierz Kobela i zdobywając nieprawdopodobną bramkę na 3:2.
Podopieczni trenera Nagelsmanna dominowali, ale niespodziewanie na 3:3 trafili Szwajcarzy - również w piękny sposób. W 79. minucie silne uderzenie zza szesnastki zdecydował się posłać Joel Monteiro i nie dał szans Baumannowi na skuteczną interwencję.
Bohaterem wieczoru chciał jednak zostać Wirtz. W 85. minucie były zawodnik Bayeru Leverkusen ustawił sobie futbolówkę tuż przed szesnastką i dokręcił ją w samo okienko bramki Kobela. Gwiazdor reprezentacji Niemiec miał na swoim koncie dwa gole i dwie asysty, walnie przyczyniając się do triumfu "Die Mannschaft".
Mistrzowie Europy zagrali swoje
Nieco mniej ciekawie, gdyż bez tylu zwrotów akcji, było w meczu, który rozpoczął się piętnaście minut później. Hiszpanie pod wodzą Luisa de la Fuente mają chrapkę na dołożenie kolejnego pucharu za mistrzostwo świata do swojej gabloty, a pojedynek z Serbią miał udowodnić, iż są w stanie zdominować każdego rywala na drodze do sukcesu.
Obaj selekcjonerzy wytoczyli najcięższe działa, jakie mieli do dyspozycji. Jak można było się spodziewać, dominacja "La Furia Roja" od pierwszego gwizdka była olbrzymia, a potwierdził ją w 18. minucie Mikel Oyarzabal. Piłkarz Realu Sociedad po podaniu Fermina Lopeza popisał się pewnym strzałem z lewej strony pola karnego i pokonał Vanję Milinkovicia-Savicia.
Tuż przed przerwą Oyarzabal świętował dublet, ale tym razem cieszył się z jeszcze piękniejszego trafienia. Po raz kolejny asystował mu zawodnik FC Barcelony - Pau Cubarsi. Strzał reprezentanta Hiszpanii zza linii szesnastego metra wpadł niemal w okienko bramki. Do przerwy było 2:0, a Serbowie byli w stanie tylko raz zagrozić bramce Unaia Simona po uderzeniu Veljko Birmancevicia.
Po zmianie stron wciąż Hiszpania prezentowała się lepiej, co znalazło potwierdzenie w 72. minucie gry. Prostopadłym podaniem do Ferrana Torresa popisał się Dani Olmo, a ten odegrał piętą do wbiegającego w pole karne Victora Munoza. Debiutujący w narodowych barwach zawodnik strzałem zewnętrzną częścią stopy umieścił piłkę w siatce i ustalił wynik na 3:0.
Wyniki meczów towarzyskich z 27 marca:
Anglia 1:1 Urugwaj (81' White - 90+4' Valverde)
Hiszpania 3:0 Serbia (16', 43' Oyarzabal, 72' Munoz)
Szwajcaria 3:4 Niemcy (17' Ndoye, 41' Embolo, 79, Monteiro - 26' Tah, 45+2' Gnabry, 61, 86' Wirtz)
Zobacz też: Problemy Szwedów przed meczem z Polską. Filar wypada z gry

1 godzina temu
















