Z jednej strony wielki głód gry, a z drugiej długa przerwa w grze – tak wyglądała sytuacja Huberta Hurkacza przed poniedziałkowym pojedynkiem z Alexandrem Zverevem. Ich wcześniejsze mecze zapowiadane były zwykle jako hity. Ale teraz, właśnie ze względu na ponadpółroczny rozbrat z rywalizacją – obecne możliwości Polaka były ogromną niewiadomą. Zamiast jednak zakrywać oczy z powodu lania fani 28-latka niekiedy mogli przecierać je z niedowierzania.
REKLAMA
Zobacz wideo Kamil Majchrzak o minionym sezonie. "Mam nadzieję, iż jeszcze sporo przede mną"
Wyjątkowe zwycięstwo Hurkacza tuż przed feralną kontuzją. Polak wyprowadził Niemca z równowagi
- Jestem w pełnił sił, a to teraz najważniejsze. To będzie wyzwanie i dobra okazja, by zobaczyć, na jakim jestem poziomie – opowiadał Hurkacz na konferencji prasowej tuż przed rozpoczęciem United Cup. Poprzedni mecz zagrał 11 czerwca ubiegłego roku, a niedługo później – po raz drugi w ciągu 12 miesięcy – przeszedł artroskopię kolana.
Wielu sympatyków tenisisty z Wrocławia mogło się obawiać tego występu, mając na uwadze nie tylko wspomnianą przerwę, ale też to, iż naprzeciwko zawodnika, który spadł na 83. miejsce w liście ATP (w United Cup korzysta z tzw. zamrożonego rankingu) stanął właśnie Zverev. Trzeci tenisista globu dzień wcześniej znacząco przyczynił się do efektownego zwycięstwa Niemców nad Holendrami 3:0, a w trzech wcześniejszych pojedynkach z Polakiem przegrał tylko raz. Tuż przed feralną kontuzją kolana Hurkacza na Wimbledonie 2024, która mocno naznaczyła w ostatnich dwóch sezonach jego karierę.
W poniedziałek jednak półfinalista Wimbledonu 2021 pokazał, iż przygotował się naprawdę dobrze, a wspomniany głód gry zrobił swoje. Owszem, były momenty, kiedy ta tenisa rdza dała o sobie znać. Przykładowo wtedy, gdy w pierwszym secie zespół akcję przy siatce i nie udał mu się skrót. Ale w zdecydowanej większości sytuacji Hurkacz prezentował się wtedy w wydaniu, za jakim bardzo tęsknili jego fani. I przypomniał po raz kolejny, iż należy do najlepiej serwujących tenisistów świata. W pierwszej partii zaliczył 13 asów, a Zverev nieraz tylko kierował bezradny wzrok w kierunku swojej drużyny.
Niemiec początkowo nieco pomagał w tej partii rywalowi swoimi błędami. Ale nie tylko dzięki nim Polak najpierw prowadził 3:0, a po kilku minutach 4:1. Tylko pierwsze kilka akcji razem z resztą ekipy oglądała z uśmiechem Iga Świątek. Potem liderka Biało-Czerwonych udała się przygotowywać do swojego występu. Tak jakby przewidziała, iż jej kolega z drużyny da popis i pewnie pokona faworyta.
Zverev już pod koniec pierwszej odsłony zaczął się lepiej spisywać, a od początku kolejnej jasno pokazywał, iż łatwo nie odpuści. Mierzący niemal dwa metry Niemiec poprawił skuteczność serwisową i zaczął lepiej atakować podanie Polaka. Ale jedyne, co był w stanie osiągnąć, to „break point" w czwartym gemie. Ale w kluczowym momencie wrocławianin znów był na posterunku i posyłał kolejne asy, a jego przeciwnik tylko zasłaniał twarz po nieudanych akcjach.
Cierpliwość Polaka została wynagrodzona w siódmym gemie. Wykorzystał wtedy drugą okazję na przełamanie, a sfrustrowany Zverev tylko cisnął mocno rakietą o kort, za co otrzymał ostrzeżenie. Finalista Australian Open 2025 nie miał już potem nic do powiedzenia – koncert Polaka trwał w najlepsze.
W wymarzony sposób Hurkacz nie tylko wrócił do gry po długiej przerwie, ale i powetował sobie jedną z pamiętnych porażek ze Zverevem. W finale United Cup 2024 przegrał trzygodzinny dreszczowiec, w którym nie wykorzystał dwóch piłek meczowych. Biało-Czerwoni przegrali wtedy cały mecz 1:2. Przegrali też finał poprzedniej edycji, w której ich rywalami była ekipa USA.
W drugiej odsłonie meczu Polska – Niemcy Iga Świątek zagra z Evą Lys. Hurkacz i Zverev mogą zmierzyć się jeszcze ponownie w poniedziałek na korcie w Sydney, jeżeli kapitanowie obu drużyn wytypują ich również do występu w mikście. W przypadku remisu po pojedynkach singlowych rywalizacja par mieszanych będzie rozstrzygająca.

1 dzień temu
![Nowe dopłaty, kary i obowiązki. Co czeka rolników w 2026? [LISTA ZMIAN]](https://static.tygodnik-rolniczy.pl/images/2026/01/05/576438.webp)




