Sensacyjne złoto dla Polski. "Matko jedyna"

2 godzin temu
12 lat temu Zbigniew Bródka został mistrzem olimpijskim. Cała Polska oszalała na punkcie strażaka z Domaniewic, a jego sukces zapoczątkował zmiany w polskim łyżwiarstwie szybkim. W Tomaszowie Mazowieckim zbudowano halę lodową dla panczenistów, ale co dalej? Jedna sprawa budzi wściekłość działaczy.
Przed igrzyskami olimpijskimi w Soczi (2014) polscy kibice mieli nadzieję nie na jeden, ale co najmniej dwa medale w łyżwiarstwie szybkim. Cztery lata wcześniej Polki zdobyły brąz w rywalizacji drużynowej i ponownie były w gronie kandydatek do podium. Do tego dochodził start Zbigniewa Bródki na 1500 metrów oraz drużyny męskiej. W przypadku Bródki już choćby trzecie miejsce byłoby ogromnym sukcesem. Na medal indywidualny w panczenach czekaliśmy wtedy... 54 lata. Strażak z Domaniewic wcześniej wygrywał zawody Pucharu Świata na swoim koronnym dystansie, ale igrzyska w Rosji rozpoczął niezbyt dobrze - Na dystansie 1000 metrów zajął 14. miejsce. Ale kilka dni później, na 1500 m, już genialnie wykonał plan trenera.

REKLAMA







Zobacz wideo Skoki narciarskie na igrzyskach za darmo? Tak to się robi



Kapitalny komentarz Piotra Dębowskiego. "Matko jedyna, on to zrobił!"
Wiesław Kmiecik przed zawodami powiedział komentatorowi TVP Piotrowi Dębowskiemu, iż Bródka powinien uzyskać czas 1:45:00 żeby sięgnąć po medal. Polak jechał w parze ze świetnym Amerykaninem Shanim Davisem. Nasz łyżwiarz bardzo ucieszył się z tego losowania, bo wiedział, iż rywalizacja z Davisem na dystansie mu pomoże.
Bródka pojechał wspaniale, osiągając dokładnie taki czas, jaki zakładał jego szkoleniowiec. A Dębowski szalał na stanowisku komentatorskim: "Jest pierwszy! Prowadzi! Matko jedyna, on to zrobił! Ugasił ten olimpijski płomień nadziei rywali. Minuta czterdzieści pięć zero, zero! To może być medal, to może być złoto!!!".
Po starcie Polaka rywalizowały jeszcze trzy pary, więc w tamtym momencie choćby podium nie było pewne. Kiedy jednak dwa kolejne duety nie były w stanie pokonać Bródki, wiedzieliśmy już, iż Polak ma przynajmniej brąz. W ostatnim wyścigu szalał Holender Koen Verweij. Co do setnej sekundy uzyskał taki sam czas jak Bródka, o złocie decydowały tysięczne części. Po chwili oczekiwania to Bródka podniósł w górę ręce w geście triumfu. Wygrał o trzy tysięczne sekundy (0,003)! Wyliczono później, iż w przeliczeniu na odległość to 4,5 cm. Coś nieprawdopodobnego.
Po złocie Bródki zapanowało w Polsce szaleństwo. Na Okęciu po przylocie do Warszawy witało go mnóstwo kibiców, był nowym bohaterem narodowym. Na łamach Sport.pl tak wspominał trener Kmiecik:



- Chciałem po prostu wyjść z lotniska, ale policja powiedziała, iż to absolutnie niemożliwe, bo są wielkie tłumy. Kibice przyjeżdżali wielkimi autokarami, nie mogli się pomieścić w holu.
Nie będzie ryzykiem stwierdzenie, iż złoto Bródki w Soczi to jeden z największych triumfów w historii polskiego sportu. Dlaczego? Bródka - podobnie jak inni nasi reprezentanci - miał kiepskie warunki do treningów. W Polsce nie było hali lodowej, trzeba było poświęcać mnóstwo czasu w wyjazdy zagraniczne. I choć Polska zdobyła w łyżwiarstwie szybkim jeden medal olimpijski podczas igrzysk w Vancouver i łącznie trzy w Soczi (także srebro drużyny kobiecej i brąz męskiej), to głównie złoto Bródki sprawiło, iż wrócono do dyskusji o budowie krytego obiektu. choćby sam mistrz - tuż po osiągnięciu wielkiego sukcesu - publicznie wyraził oburzenie faktem, iż nie ma gdzie trenować w ojczyźnie.






Czytaj także:


Jeden pechowy ruch Damiana Żurka zabrał mu olimpijski medal



- Niedawno moja mama znalazła na strychu domu babci czasopismo z 1988 roku [Bródka miał wtedy 4 lata]. Była tam informacja, iż mamy w Polsce trzy tory lodowe, ale świat ucieka do hali. I jak widać minęło 26 lat, a temat jest aktualny - podkreślał wówczas świeżo upieczony mistrz olimpijski.
Hala lodowa ostatecznie została oddana do użytku w grudniu 2017 roku. Powstała w Tomaszowie Mazowieckim. Miejsce do treningów w kraju się pojawiło, ale wciąż nie rozwiązuje wszystkich problemów. I tu dochodzimy do sprawy, która budzi wściekłość działaczy Polskiego Związku Łyżwiarstwa Szybkiego.



Hala w Zakopanem to temat rzeka. "Nie wolno zmarnować szansy"
W grudniu 2023 roku miała zostać oddana do użytku hala lodowa w Zakopanem. Budowa ruszyła w 2022 roku i zapowiedzi były jasne: miał to być jeden z najnowocześniejszych obiektów na świecie. najważniejsze jest tutaj położenie stolicy polskich Tatr (ponad 900 metrów nad poziomem morza). Gdyby hala została ukończona, mówilibyśmy o najwyżej położonym obiekcie tego typu w Europie.
A im wyższa wysokość nad poziomem morza, tym lepiej dla zawodników, bo łatwiej o dobre rezultaty. - Im wyżej się znajdujesz, tym rzadsze jest powietrze - tłumaczył w rozmowie z National Geographic Mark Messer, lodomistrz toru w Calgary i siedmiu zimowych igrzysk.
Dziennikarze Sport.pl Łukasz Jachimiak oraz Jakub Balcerski w październiku ubiegłego roku poinformowali, iż koszt budowy obiektu wzrósł z 70 do aż 200 milionów złotych. A być może wcale nie jest to najgorsza informacja. Wciąż bowiem nie wiemy, kiedy hala zostanie oddana do użytku. Z zakopiańskiego COS-u dochodzą sygnały, iż jednym z problemów są spory z podwykonawcami. Nie dziwi, iż sprawą zajęły się Centralne Biuro Antykorupcyjne oraz Najwyższa Izba Kontroli.
Tymczasem Rafał Tataruch, prezes Polskiego Związku Łyżwiarstwa Szybkiego, mówi o wielkim blamażu. Wszystko dlatego, iż Zakopanemu przyznano już prestiżowe imprezy - w minionych sezonach w nowej hali miały się odbyć mistrzostwa Europy i zawody Pucharu Świata.



- Nam naprawdę nie wolno zmarnować szansy, jaką mamy. Zakopane leży na dobrej wysokości nad poziomem morza, a z nią, z nowoczesnymi urządzeniami, które dadzą kierunkowy nawiew w hali, zabezpieczający odpowiedni ruch powietrza, możemy i musimy mieć jeden z najszybszych obiektów na świecie - mówił Tataruch w rozmowie z naszym portalem.
- Wyobrażam sobie, jak nasi zawodnicy, dzięki znajomości zakopiańskiego obiektu i wypracowaniu odpowiedniej formy, będą w stanie bić tam rekordy świata i zdobywać medale wielkich imprez. Jak tylko Zakopane będzie gotowe (...) na pewno czekają nas jeszcze większe sukcesy, bo wtedy będziemy się rozwijali w świetnym miejscu, z szybkim torem i całą specjalistyczną bazą sportową. W jednym miejscu wreszcie mielibyśmy wszystko: od hali lodowej, poprzez siłownie, hale dodatkowe, zabezpieczenie fizjoterapeutyczne i super jedzenie w COS-ie. I na pewno będziemy też dostawali najważniejsze światowe zawody - dodał prezes.






Czytaj także:


Cała wieś trzymała kciuki za Polki na igrzyskach. Udało się! Historyczny sukces



Dzięki świetnej bazie można być pewnym, iż do Zakopanego będą także przyjeżdżać ekipy zagraniczne. Zapowiedzi dotyczące potencjalnych rekordów świata nie są z kolei wzięte znikąd. Najwięcej rekordowych rezultatów pada w Calgary i Salt Lake City, ale stolica polskich Tatr może z nimi konkurować. Calgary położone jest na wysokości 1045 m n.p.m., natomiast Salt Lake City na ok. 1425 m n.p.m.
Problem polskiej kadry. Wyjazdy zagraniczne niezbędne
Wspomniany wcześniej tor w Tomaszowie Mazowieckim jest przydatny, ale zarazem wolny. To sprawia, iż kadra łyżwiarska musi wyjeżdżać za granicę, by trenować przy wysokich prędkościach. W Europie nasz zespół wybiera do tego celu holenderskie Heerenveen lub niemiecki Inzell. Dlatego Zakopane może rozwiązać najważniejsze problemy reprezentacji.



Łyżwiarstwo szybkie w Polsce ma ogromny potencjał. Działacze zadbali o wykwalifikowaną kadrę trenerską. Na igrzyska do Mediolanu pojechaliśmy z kilkoma realnymi szansami medalowymi. A przecież plan przygotowań olimpijskich jest przygotowywany z dużym wyprzedzeniem i nie jest tajemnicą, iż pierwotnie to właśnie Zakopane miało być kluczowym punktem dla naszej kadry.
Działacze PZŁS mają prawo rozkładać ręce. Pozostaje mieć nadzieję, iż sama inwestycja zostanie dokończona w taki sposób, iż nikt nie będzie zgłaszał zastrzeżeń do jej funkcjonowania. Szacuje się, iż w tej chwili jej budowa jest ukończona w 80 procentach.
Wyraźne opóźnienia blokują też rozwój młodych zawodników. Nie mówi się o tym sporo, ale być może jest to najistotniejszy problem. W samym Zakopanem działa Szkoła Mistrzostwa Sportowego i adepci łyżwiarstwa nie mają gdzie trenować. Przykład Tomaszowa Mazowieckiego pokazuje, iż sam atrakcyjny obiekt potrafi zachęcić do treningów młode osoby.
15 lutego od pamiętnego złota Bródki w Soczi minie 12 lat, a wiele problemów w polskich panczenach wciąż nie zostało rozwiązanych.
Idź do oryginalnego materiału