Aż dwie godziny i 40 minut - tyle trwał ostatni mecz Igi Świątek z 17-letnią, wielką nadzieją rosyjskiego tenisa - Mirrą Andriejewą (14. WTA). W sierpniu ubiegłego roku w ćwierćfinale turnieju w Cincinnati Polka wygrała 4:6, 6:3, 7:5.
REKLAMA
Zobacz wideo Dlaczego Iga Świątek nie mogła grać? "W tenisie są równi i równiejsi"
Sensacja stała się faktem! 17-latka wyrzuca Świątek z turnieju!
Teraz od początku mecz nie układał się po myśli bardzo nerwowo grającej Igi Świątek. Już w drugim gemie Polka nie wykorzystała trzech break-pointów. Mało tego, już w trzecim gemie przegrała swoje podanie, w dodatku bez zdobycia punktu.
Świątek miała olbrzymi problem z faktem, iż popełniała mnóstwo niewymuszonych błędów. Po sześciu gemach miała ich już dwanaście. Wcześniej, w 4. gemie Polka nie wykorzystała prostego błędu Rosjanki. Andriejewa prowadziła 40:15 i przy dobiegnięciu do siatki, dotknęła jej. Rosjanka nie przyznała się do winy i była wideoweryfikacja. Po analizie VAR, sędzia odgwizdał przewinienie Andriejewej. Po chwili Rosjanka popełniła dwa kolejne błędy i Polka miała szansę na przełamanie. Znów jednak tego nie wykorzystała przez proste błędy. Potem nie potrafiła dobrać się do skóry rywalce przy jej gemach serwisowych. Andriejewa momentami serwowała z prędkością ponad 190 km/h.
Świątek w tym secie popełniła 15 niewymuszonych błędów przy 9 rywalki. Miała też mniej winnerów (8-11).
- Widzę takie nastawienie Polki, jakie jest w meczach, kiedy Świątek jest zdominowana. Widzę, iż jest po prostu tym wszystkim zniechęcona. Bez zmiany nastawienia, ciężko będzie odwrócić losy spotkania - mówił Dawid Celt, komentujący mecz w Canal+Sport.
Fatalna seria Świątek w drugim secie
Świątek od początku drugiego seta zaczęła grać lepiej. Już w pierwszym gemie miała dwa break-pointy, ale ich nie wykorzystała. Udało się jej to w trzecim gemie po pięknym returnie z bekhendu wzdłuż linii niemal w sam narożnik kortu.
Polka znów jednak dłuższą chwilę słabości. Po kilku z rzędu niewymuszonych błędach, przegrała 12 z 14 akcji. Świątek momentami popełniała zadziwiające błędy, w prostych sytuacjach, choćby przy siatce. Wiceliderka światowego rankingu miała też sporo błędów taktycznych, niepotrzebnie chodziła do siatki, a rywalka z łatwością ją mijała.
- Świątek jest pogubiona, bez odpowiedniego rytmu - dodawał Dawid Celt.
Efekt? Świątek przegrała pięć gemów z rzędu. Trudno jednak o inny wynik, skoro w meczu popełniła aż 31 niewymuszonych błędów, przy tylko 13. rywalki. Rosjanka miała też 10 asów, a Polka ani jednego. Andriejewa wygrała też więcej punktów zarówno po pierwszym (73-51 proc.), jak i po drugim podaniu (61-43 proc.).
Zobacz: Zagrał z Djokoviciem, a po meczu dostał owację na stojąco. Cały świat już wie
Andriejewa w półfinale w Dubaju zmierzy się ze zwyciężczynią meczu: Jelena Rybakina (Kazachstan, 7. WTA) - Sofia Kenin (USA, 56. WTA), który rozpocznie się w czwartek o godz. 15.30.
Dwa inne czwartkowe mecze ćwierćfinałowe to: Clara Tauson (Dania, 38. WTA) - Linda Noskova (Czechy, 35. WTA) i Karolina Muchova (Czechy, 17. WTA) - Sorana Cirstea (Rumunia, 89. WTA).
Ćwierćfinał w Dubaju: Iga Świątek - Mirra Andriejewa 3:6, 3:6.