"Kilkudziesięcioosobowa grupa kibiców, znajomych i działaczy z prezesem PKOl Radosławem Piesiewiczem na czele, głośne okrzyki, przybijanie piątek i mieniący się na piersi srebrny medal igrzysk olimpijskich. Mimo późnej pory Władimir Semirunnij na warszawskim lotnisku witany był z honorami. (...) Mieszkający w Polsce od niespełna trzech lat łyżwiarz był chyba trochę zaskoczony powitaniem" - tak o ciepłym przyjęciu 23-latka przez naszych rodaków pisał Kacper Sosnowski ze Sport.pl. Widać, iż wiele osób darzy go sympatią, ale czy to aby na pewno prawda?
REKLAMA
Zobacz wideo Władimir Semirunnij z rekordem toru podczas mistrzostw Polski w wieloboju
Władimir Semirunnij ujawnia. Tak traktują go Polacy
Głos w tej sprawie zabrał sam zainteresowany. Semirunnij, który latem 2025 roku otrzymał polskie obywatelstwo, ujawnił, jak żyje mu się w kraju nad Wisłą, a przede wszystkim, w jaki sposób odnoszą się do niego ludzie. - Osobiście żadnego hejtu nie doznałem. Zawsze jest krytyka, ale mogę powiedzieć, iż tak (zostałem ciepło przyjęty w Polsce - przyp. red.), personalnie nie dostaję żadnych przytyków. Czasem coś pojawia się pod wywiadami, ale większość ludzi darzy mnie szacunkiem - ujawnił Semirunnij w programie "Polsat Sport Talk".
Widać, iż komfortowo czuje się w Polsce. A już niedługo może stać się jeszcze bardziej "polski". Już po igrzyskach we Włoszech zapowiedział, iż chce nieco zmodyfikować swoje nazwisko, by łatwiej było je wymawiać Polakom. - Chciałbym zaktualizować zapis moich danych w dokumentach. Dziennikarze często mają z tym problem, bo moje imię i nazwisko zostało źle przetłumaczone z cyrylicy rosyjskiej. Żeby nie było już wątpliwości: Siemirunni to adekwatne brzmienie mojego nazwiska - deklarował.
Semirunnij nie zapomina o kolegach w Rosji
Mimo iż panczenista pozostaje w Polsce już od kilku lat, to nie zapomina o korzeniach i o tym, gdzie się wychował. Choć zmienił reprezentację, nie zapomniał o kolegach z kadry Rosji. - Tak, ze wszystkimi jestem w kontakcie. Po zdobyciu medalu na igrzyskach od razu zadzwoniłem do rodziców, a później do dwóch kolegów - ujawnił na antenie Polsatu.
Zobacz też: Koszmarny upadek Tomasiaka, a później koniec! Wiatr zepsuł kwalifikacje w Vikersund.
Ten sezon był kapitalny dla Semirunnija. Zdobył nie tylko srebro igrzysk na dystansie 10 000 m, ale i brąz mistrzostw świata w łyżwiarskim wieloboju klasycznym w holenderskim Heerenveen, a także wielobojowe mistrzostwo Polski w łyżwiarstwie szybkim. A już niedługo rozpocznie przygotowania do kolejnego sezonu. - Niedługo siądziemy z trenerem i ustalimy plan na przyszły sezon, co można zrobić jeszcze lepiej. Mam takie 2-3 tygodnie luzu, iż mogę robić, co chcę. A potem wracamy do pracy - zapowiadał w "Magazynie Sportów Zimowych".

2 godzin temu









