Semirunnij nie wrócił do kraju. Składa obietnicę. Cała Polska usłyszała

2 godzin temu
Zdjęcie: Łyżwiarz szybki w biało-czerwonym stroju z napisem POL i orłem na piersi, w aerodynamicznej pozycji podczas wyścigu, w kasku i okularach ochronnych.


Władimir Semirunnij nie powiedział jeszcze ostatniego słowa na zimowych igrzyskach olimpijskich w Mediolanie i Cortinie d'Ampezzo. W czwartkowe popołudnie reprezentant Polski stanie na starcie wyścigu na dystansie 1500 m. I bez ogródek zapewnia, iż pojedzie po kolejny medal. - Ten tor jest odpowiedni dla mnie. Pasują mi tu wiraże, jak w Tomaszowie Mazowieckim. Chcę wygrać. Nie ma różnicy, na jakim dystansie startuję - zapewnia na antenie Polskiego Radia.
Idź do oryginalnego materiału