Semirunnij ma srebro, a tu od razu pada takie pytanie. "I co teraz?"

2 godzin temu
- Mam jedno pytanie - mówi trener Wiesław Kmiecik po srebrnym medalu Władimira Semirunnija na igrzyskach olimpijskich. - Co teraz powiedzą ci, którzy twierdzili, iż łyżwiarstwo jest nudne, a już zwłaszcza dystans 10 000 m? Stawiam, iż w polskich domach ludzie przeżywali stany przedzawałowe - śmieje się były szkoleniowiec kadry.
Władimir Semirunnij jest kapitalny i ma srebrny medal igrzysk olimpijskich Mediolan/Cortina d’Ampezzo 2026. Polak, który w 2023 roku uciekł do naszego kraju z Rosji, ten wielki sukces wywalczył w piątek 13 lutego na dystansie 10 000 metrów.


REKLAMA


Zobacz wideo Damian Żurek gotowy na walkę o wszystko. "Treningi pokazują, iż jestem na wysokim poziomie"


Semirunnij był naszą dużą nadzieją na olimpijski medal. W zeszłym roku zdobył srebro (na 10 000 m) i brąz (na 5 000 m) na MŚ w Hamar. Wtedy, w marcu, jeszcze nie miał polskiego obywatelstwa. Odebrał je w sierpniu. I wtedy zyskał pewność, iż będzie mógł reprezentować Polskę na igrzyskach.
Dobrze zna Semirunnija i dokładnie tego się spodziewał
Ze srebra Semirunnija cieszy się dziś mnóstwo Polaków. A szczególną satysfakcję mają ci, którzy go dobrze znają. Kimś takim jest Wiesław Kmiecik. Były trener kadry mieszka w Tomaszowie Mazowieckim, tak samo jak Semirunnij. A Władka pamięta jeszcze z czasów, gdy ten był zdolnym juniorem startującym w barwach Rosji.
- Strasznie się cieszę! Zwłaszcza iż się okropnie nadenerwowałem, czekając, czy ten medal będzie – mówi w rozmowie ze Sport.pl były trener reprezentacji Polski. Kmiecik prowadził męską kadrę wtedy, gdy osiągała największe sukcesy. Pod jego wodzą na igrzyskach Soczi 2014 Zbigniew Bródka zdobył złoto, a drużyna w składzie Bródka, Konrad Niedźwiedzki i Jan Szymański wywalczyła brąz.
- Spodziewałem się medalu dla Władka, ale przez to, iż po Władku jechały jeszcze trzy bardzo mocne pary, emocje mieliśmy ogromne, prawda? Mam jedno pytanie: co teraz powiedzą ci ludzie, którzy twierdzili, iż łyżwiarstwo jest nudne, a już zwłaszcza dystans 10 000 m? – śmieje się Kmiecik. - Stawiam, iż w polskich domach ludzie przeżywali stany przedzawałowe.


Teraz Damian Żurek i Kaja Ziomek-Nogal. Trener zapowiada kolejne medale
Trener Kmiecik jest przekonany, iż srebro Semirunnija to pierwszy, ale nie ostatni medal dla polskich panczenistów na igrzyskach w Mediolanie. – Naprawdę jest tak, iż jak ktoś z ekipy wjedzie na podium, to wszyscy czują się lepiej, stają się jeszcze bardziej waleczni, zmotywowani i jeszcze mocniej wierzą – mówi doświadczony szkoleniowiec. – Uważam, iż w sobotę medal na 500 metrów wywalczy Damian Żurek, a powalczy też Marek Kania. Liczę również na medal Kai Ziomek-Nogal na 500 metrów – słyszymy od Kmiecika.
Kaja swój start ma w niedzielę. Nasi sprinterzy zaprezentują się w sobotę. Byłoby pięknie, gdyby Semirunnij zaczął dla nas kapitalny weekend na torze w Mediolanie. – Ja czekam na złoto. W całej historii naszego łyżwiarstwa zdobył je na igrzyskach tylko Zbyszek Bródka, a w Mediolanie zdecydowanie stać nas na taki sukces. Najbardziej realne jest to dla Damiana – podsumowuje Kmiecik.
Przypomnijmy, iż Damian Żurek kilka dni temu był czwarty na 1000 m. Do podium zabrakło mu wówczas 0,07 s. Natomiast na 500 m wygrał dwa ostatnie starty w Pucharze Świata. W obu bił rekord toru w niemieckim Inzell. W obu pokonywał Jordana Stolza z USA, który teraz w Mediolanie ma już złoto na 1000 metrów.
Idź do oryginalnego materiału