Sędzia skrzywdził Polaków? Woryna odpowiada

speedwaynews.pl 1 godzina temu

Wyjechał na tor podczas trzeciej serii i już wtedy wyglądał na szybkiego. Kacper Woryna znacząco pomógł Żużlowej Reprezentacji Polski w uniknięciu totalnej klęski. Nic więc dziwnego, iż Stanisław Chomski zdecydował się na Rybniczanina w ostatnim wyścigu zawodów. Przed nim Polacy tracili dwa punkty do Duńczyków i mieli jeszcze widoki na srebrne medale.

Woryna jechał na drugim miejscu, ale na drugim łuku doszło do mocnego kontaktu między nim, a Michaelem Jepsenem Jensenem. Wina Duńczyka wydawała się bezsporna. Polak chciał jechać do końca i utrzymał się na motocyklu, ale wyprzedził go Robert Lambert i srebrne medale powędrowały do kraju Hamleta. Należy chwalić sportową postawę Woryny, ale jednocześnie dopytać, czy sędzia Latosiński powinien przerwać wyścig mimo braku upadku. Co na to sam zawodnik?

– Eksperci twierdzą, iż tak – uśmiechnął się Woryna po pytaniu speedwaynews.pl. – To już jest przeszłość. Był kontakt, ale dla mnie najważniejsze jest zdrowie, a nie celowe szukanie upadku. Zawsze to będzie pewnie tematem do dyskusji, będzie to niekończąca debata, czy zawodnik mógł się utrzymać, czy też nie. My wychodzimy z założenia, iż nie każdy kontakt musi być upadkiem i próbą wymuszania decyzji na sędzim – przeanalizował reprezentant Polski.

Woryna o słodko-gorzkim medalu

Na warszawskiej ziemi triumfowali Australijczycy. Po 24 latach zostali mistrzami świata. Dla Polaków to duże rozczarowanie, bo format DPŚ miał przynieść ich dominację. Na ich szyjach zawisły brązowe medale, a Kacper Woryna jednak znalazł powody do radości.

– Nie ma co mówić o niedosycie. Patrząc na przebieg zawodów, to w pewnym momencie widziałem, iż grozi nam 4. miejsce. To jest sport i wszyscy daliśmy z siebie wszystko. Każdy z chłopaków zostawił serce na torze. Mamy brąz i jest to powód do dumy – przekonywał nas Woryna.

W sobotni wieczór zawodnik Orlen Oil Motoru Lublin wywalczył dwie trójki. Pozostała czwórka reprezentantów Polski zdobyła łącznie… jedną. To pokazuje, z jakimi problemami borykaliśmy się podczas finału Drużynowego Pucharu Świata.

Idź do oryginalnego materiału