Sędzia okradł Polskę z karnego? Lyczmański komentuje

8 godzin temu

Co tu dużo mówić, sędzia Slavko Vincić nie popisał się z najlepszej strony w meczu Szwecja – Polska (3:2). Z pewnością nie był to perfekcyjny mecz w wykonaniu słoweńskiego arbitra. Największe kontrowersje wzbudziła sytuacja z niepodyktowanym rzutem karnym dla reprezentacji Polski na początku drugiej połowy. Czy słusznie?

W 48. minucie, przy stanie 2:1 dla Szwecji, Jakub Kamiński upadł w polu karnym po kontakcie z Victorem Lindelofem. Polacy domagali się wskazania na wapno, jednak arbiter nie dopatrzył się nieprzepisowego zagrania.

Przypomnijmy sobie tę sporną sytuację.

No dobrze, słuchamy państwa…

Karny czy nie

OGLĄDAJ #SWEPOL https://t.co/qr0QSpWeyf pic.twitter.com/3t1lkVBnxU

— TVP SPORT (@sport_tvppl) March 31, 2026

Szwecja – Polska. Był karny na Kamińskim czy też nie? Lyczmański zabrał głos ws. kontrowersji

Koniec końców, Vincić karnego nie podyktował. Czy była to słuszna decyzja arbitra? Tak uważa Adam Lyczmański. Były sędzia, a w tej chwili ekspert CANAL+, stanął w obronie kolegi po fachu.

Delikatny kontakt, który nie wpłynął na zagranie ani na możliwość gry. Kontakt był wyolbrzymiony przez Polaka – skomentował Lyczmański na łamach Przeglądu Sportowego Onet.

Słoweński sędzia nie popisał się też m.in. w doliczonym czasie gry, gdy ukarał Krzysztofa Piątka za faul w ataku, którego… nie było. Svanberg zwijał się z bólu, choć tak naprawdę napastnik Al-Duhail choćby go nie dotknął.

Zobaczcie sami.

To było kurwa oszustwo. OSZUSTWO SĘDZIEGO W 4K pic.twitter.com/GuzgwNbRUq

— Politicalmeme (@Politicalmeme3) March 31, 2026

Do Vincicia można się również przyczepić za odgwizdanie wątpliwego faulu Nicoli Zalewskiego w 43. minucie na własnej połowie. Sędzia uznał, iż skrzydłowy Atalanty przekroczył przepisy, dyktując rzut wolny, po którym Szwedzi po raz drugi wyszli na prowadzenie.

Tak czy siak, powiedzmy sobie jednak szczerze – to nie przez domniemane lub faktyczne pomyłki sędziowskie Polska nie pojedzie na mundial, a przede wszystkim przez błędy indywidualne w obronie i głupio tracone gole. Bez szczelnej defensywy, która w dodatku sama prowokuje sytuacje podbramkowe, no to niestety, na dłuższą metę nie mamy czego szukać. Szkoda tym bardziej, iż Polacy rozegrali najlepsze spotkanie za kadencji Jana Urbana i z przebiegu boiskowych wydarzeń na pewno nie zasłużyli na tak bolesny finał.

CZYTAJ WIĘCEJ O MECZU SZWECJA – POLSKA NA WESZŁO:

  • Kulesza zdecydował w sprawie Urbana. Jest deklaracja
  • Mundial bez Polski. Seria występów na turniejach zakończona
  • Jaka piękna katastrofa…

Fot. Newspix

Idź do oryginalnego materiału