Sędzia, który SMS-ował z Siemieńcem zabrał głos. „Tylko i wyłącznie moja wina”

7 godzin temu

Adrian Siemieniec został przyłapany na korespondowaniu z sędzią przed meczem GKS Katowice – Jagiellonia w poprzednim sezonie. Zależało mu na tym, by Paweł Raczkowski nie karał kartkami jego piłkarzy. Mieli pozostać dostępni na ostatnią kolejkę ligową. „Jaga” walczyła o drugie miejsce, czyli el. do Ligi Mistrzów. Takie kontakty są zakazane. Sprawa wyszła na jaw po kilku miesiącach i ma też swoje podłoże polityczne dotyczące arbitra Arkadiusza Kamila Wójcika. To on przekazał SMS-y Raczkowskiemu i był pośrednikiem. Teraz Wójcik bierze całą winę na siebie.

Adrian Siemieniec pisał z sędzią przed meczem

Jak ujawniła redakcja WP Sportowe Fakty, Adrian Siemieniec pisał SMS-y z Arkadiuszem Kamilem Wójcikiem na temat pracy Pawła Raczkowskiego. To on miał sędziować mecz GKS Katowice – Jagiellonia Białystok. Trenerowi „Jagi” zależało na tym, by nie osłabić się na ostatnią kolejkę. Pisał tak:

„Witam Panie Sędzio”.

„Paweł dzisiaj Nam sędziuje, nie wiem jak podejść do tego tematu. Chce po prostu żeby z Nami w tym temacie współpracował. o ile nie będzie wyjść i kartka się należy to oczywiście mi nic do tego, ale o ile może poczekać i Nas uprzedzić iż ktoś jest blisko to będę mógł zareagować”.

„Mamy finał sezonu u siebie”.

„Chodzi mi o branie tego pod uwagę i pewną rozwagę”.

„Czasami sa sytuacje ze ktos jest pol na pol, albo pracuje na kartkę”.

Raczkowski został o tym powiadomiony, a żaden z piłkarzy Białostoczan rzeczywiście nie pauzował na koniec za kartki.

Trener Jagiellonii Adrian Siemieniec napisał do sędziego Arkadiusza Kamila Wójcika, żeby arbiter meczu Paweł Raczkowski uprzedzał go, gdy jego zawodnikowi grozi żółta kartka.
Wójcik przesłał zrzut tej rozmowy Raczkowskiemu na cztery godziny przed meczem GKS Katowice -… pic.twitter.com/mN9tsG5y5x

— Szymon Jadczak (@SzJadczak) September 10, 2026

Wg Konwencji Sędziowskiej PZPN jest bezwzględny zakaz takich nieuzasadnionych kontaktów.

Proszę sobie tylko wyobrazić, iż wycieka to świeżo po przedostatniej kolejce (a tak chyba powinno być). Tymczasem Rzecznik dyscyplinarny PZPN dostał screeny dopiero 9 lipca, czyli dokładnie w dzień, w którym Wójcik złożył w Prokuraturze Regionalnej w Warszawie zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa przez przewodniczącego Marcina Szulca oraz jednego z członków zarządu.

Wójcik bierze całą winę na siebie

Arkadiusz Kamil Wójcik nagrał krótki film, w którym przeprasza Adriana Siemieńca i bierze całą odpowiedzialność na siebie. Przypomnijmy też kontekstowo, iż toczy on prywatną wojnę z Kolegium Sędziów. Tak mówił jakiś czas temu w Weszło:

– Moja asertywność w zadawaniu pytań w KS była widziana, iż tak powiem, niemiło. To były jednak pytania odnośnie szkolenia, funkcjonowania VAR, wydatków, np. na oficjeli UEFA. Normalne pytania (…) Jak na końcu pojawiły się trochę gangsterskie poczynania KS, czyli zastraszanie, to ja, jak i moja rodzina, stwierdziliśmy, iż tego jest za dużo.

Teraz w filmie uznaje się za winnego i przyznaje, iż takie rozmowy przedmeczowe to… dość powszechna praktyka i dzieją się zawsze. Bardziej szokujące są jednak słowa o tym, iż piłkarze sami proszą o wyzerowanie licznika kartek.

To tylko i wyłącznie moja wina, iż spotkało go to, co spotkało. Trener napisał do mnie zwykłą wiadomość, czy to jest normalne, czy mógłby porozmawiać z sędzią Raczkowskim o żółtych kartkach przed meczem, czy to nie jest jakiś problem. Ja po prostu mu odpisałem, iż to się dzieje zawsze pod koniec sezonu. Zawsze pod koniec sezonu rozmawiamy z kierownikami, trenerami, piłkarzami. Przygotowując się do meczu patrzymy, kto te kartki ma, kto jest zagrożony, żeby zarządzać jakoś temperaturą. Tak samo czasami trenerzy, kierownicy przychodzą do nas, zawodnicy proszą o pokazanie żółtej kartki, żeby się wyzerować.

Moje Oświadczenie
odnoszące się do artykułu @SzJadczak
„Afera, która miała przykryć inną aferę. Trener Jagiellonii pisał do sędziego”@WPSportoweFakty @Sportowy_Kanal @WeszloCom @Meczykipl @PrawdaFutbolu@Jagiellonia1920 @_Ekstraklasa_ @pzpn_pl @LaczyNasPilka @plangierpic.twitter.com/xbMxsoTE3O

A.Kamil Wójcik (@ArkadiuszKamil) September 10, 2026

Arbiter staje w obronie Siemieńca.

Został posądzony o jakieś nikczemne rzeczy, o korupcję człowiek, który w ogóle na to nie zasługuje. To tylko i wyłącznie z mojej winy – z tego, iż też wysłałem tę moją rozmowę do sędziego Raczkowskiego i została ona potem wykorzystana po 60 dniach, kiedy okazało się, iż zgłosiłem sprawę mobbingu i zastraszania do prokuratury. Zaczęto mnie tym straszyć. Jestem już po zeznaniach w prokuraturze, na policji, wiem, iż otrzymało je parę osób z PZPN, no i jakimś sposobem też ta sytuacja wyszła w mediach. Trenerze, jeszcze raz chciałem przeprosić pana, iż został pan zamieszany w tę sprawę. Nie zasługuje pan na to, ale takie jest środowisko PZPN-u, Kolegium Sędziów.

Pada też takie zdanie Wójcika, iż próbował pobudzić zepsute środowisko, ale chyba mu się to nie udało. Ma jednak nadzieję, iż sprawa w prokuraturze zakończy się dla niego pozytywnie. I na koniec raz jeszcze podkreśla, iż 100% winy leży po jego stronie.

Fot. Newspix

ZOBACZ RÓWNIEŻ

Siemieniec skomentował aferę SMS-ową. „Była komisja, ale wyjaśniająca”
W PZPN śmierdzi coraz mocniej. Wyciekły SMS-y Siemieńca do sędziego
Arbiter z Ekstraklasy na wojnie z Kolegium Sędziów. „Domino ruszyło”
Idź do oryginalnego materiału