Scarface szczerze o pieniądzach we freak fightach: Głupi by tego nie wziął [VIDEO]

1 godzina temu
Zdjęcie: Szczere-wyznanie-Scarfacea-po-przegranej-na-GROMDA-23-Sp.dolilem-co-sie-dalo


Sebastian „Scarface” Skiermański nie ukrywa, iż jednym z argumentów za wejściem do świata freak fightów były pieniądze. Reprezentant GROMDY w rozmowie z Michałem Tuszyńskim dla Fansportu TV przyznał, iż już za sam występ otrzyma kwotę, obok której trudno było przejść obojętnie. Jednocześnie zaznaczył, iż nie zamierza zmieniać swojego charakteru ani wdawać się w typowe freakowe „gierki”.

Skiermański już w najbliższy weekend zadebiutuje w FAME. Podczas gali FAME 33 wystąpi w turnieju GRAND FREAKS, gdzie w ćwierćfinale zmierzy się z Alberto Simao. Dla zawodnika kojarzonego przede wszystkim z walkami na gołe pięści będzie to wejście do zupełnie nowego środowiska, choć sam „Scarface” podkreśla, iż po zamknięciu drzwi klatki sytuacja diametralnie się zmienia.

„Za samo wejście do klatki dostaję naprawdę fajną sumę”

W rozmowie z Michałem Tuszyńskim w Fansportu TV Skiermański został zapytany o reakcje najbliższego otoczenia na decyzję o dołączeniu do freak fightów. Jak przyznał, zamiast krytyki częściej słyszał pytanie, dlaczego zdecydował się na taki krok dopiero teraz.

– Myślę, iż ludzie, którzy są przy mnie, nie baliby się wypowiedzieć negatywnie na tą moją decyzję [o dołączeniu do świata freaków]. Raczej usłyszałem komentarze, iż „kurczę i tak późno się zdecydowałeś, żeby zarobić tę kasę”. No bo wiadomo, jak to jest w świecie sportów walki. Nie są to potężne sumy, które dostajemy… Choć ja i tak nie dostaję 5, 10, czy 15 tysięcy za walkę na gołe pięści, ale mimo wszystko apetyt zawsze będzie rósł w miarę jedzenia.

„Scarface” nie ukrywał przy tym, iż propozycja finansowa FAME była dla niego bardzo atrakcyjna.

– Tutaj za sam występ, dostaję naprawdę fajną sumę. Za samo wejście do klatki, tak naprawdę. Niezależnie od wyniku pierwszej walki, więc, kurczę… Głupi by tego nie wziął – powiedział „Scarface”.

Skiermański zaznaczył jednocześnie, iż nie zamierza dostosowywać się do wszystkich elementów freakowego świata. Nie planuje wdawać się w sztuczne konflikty i medialne przepychanki tylko po to, by podkręcać zainteresowanie.

– A powiedziałem, iż nie będę wchodził w te gierki. Ja liczę, iż dużo się zmieni, jeżeli chodzi o freaki. Czy na tym stracą, czy zyskają – nie wiem. To nie jest mój świat… Inaczej. Tak powiem: to nie jest mój świat, ale świat freaków zaczyna się i kończy w studio. Tam, gdzie działy się te wszystkie rzeczy. Gdy wchodzimy do klatki, to witam w moim świecie. Świecie sportowców. Ja jednak parę występów w klatce i w ringu stoczyłem.

Na koniec „Scarface” jasno określił, gdzie jego zdaniem kończy się show, a zaczyna prawdziwa rywalizacja.

– Świat freakowy kończy się tam, a dopiero prawdziwe rzeczy zaczynają się w klatce. Wtedy ja mam najwięcej do powiedzenia, dzięki moich pięści.

Idź do oryginalnego materiału