Sabastian Sawe po historycznym 1:59:30: „Nic nie jest niemożliwe”

1 tydzień temu

Sabastian Sawe opublikował w mediach społecznościowych obszerny wpis, w którym odniósł się do swojego przełomowego występu podczas TCS London Marathon. Kenijczyk jako pierwszy w historii złamał barierę dwóch godzin w maratonie w warunkach rywalizacji (1:59:30).

Już na początku Sawe powrócił do swoich korzeni.

– Urodziłem się w spokojnej górskiej wiosce w kenijskiej Rift Valley, tak odległej, iż nie mieliśmy tam elektryczności. Życie było proste. Wychowywała mnie głównie babcia, a bieganie nie było czymś, co wybrałem jako karierę. To po prostu było częścią życia. Pokonywaliśmy długie dystanse, bo tak żyli ludzie. Tak się przemieszczaliśmy, tak funkcjonowaliśmy – napisał.

W dalszej części wpisu rekordzista świata w maratonie przyznał, iż dorastając nie myślał o światowych arenach czy rekordach. Podkreślił wpływ jego wujka Abrahama Chepkirwoka, który w 2008 roku w barwach Ugandy rywalizował na 800 metrów na igrzyskach olimpijskich w Pekinie.

– To otworzyło mi w głowie coś nowego. Sprawiło, iż uwierzyłem, iż może kiedyś i ja będę mógł sprawdzić się poza moją wioską – wspominał Kenijczyk.

Późny start kariery

Od 2018 roku Sawe startował na bieżni, ale bez większych sukcesów. Na arenie biegów ulicznych pojawił się bardzo późno, bo dopiero w 2022 roku, w wieku 26 lat. Jak wspomniał zaskoczył samego siebie, bo w Brukseli ustanowił rekord Kenii w biegu godzinnym pokonując 21 250 metrów. Potem przyszły zwycięstwa w półmaratonach w Rzymie i Sewilli.

W 2023 roku w pełni poświęcił się startom na ulicy. W październiku w Rydze z czasem 58:29 sięgnął po tytuł mistrza świata w półmaratonie.

fot. Adam Nurkiewicz for World Athletics

To zwycięstwo było momentem, który pokazał mi, iż jestem na adekwatnej drodze. W tym czasie podjąłem też osobistą decyzję, by opowiedzieć się za czystym sportem. Przeszedłem rozbudowane testy poza zawodami, bo chciałem, aby moje wyniki mówiły prawdę – zaznaczył Sawe.

Potem wygrał półmaratonie w Berlinie oraz bieg na 10 km w Herzogenaurach w ramach adizero Road to Records osiągając na mecie 26:49.

Na dystansie maratonu Sawe zadebiutował dwa lata temu. Zaczął od zwycięstwa w mocno obsadzonym maratonie w Walencji z czasem 2:02:05. W całym 2024 roku nikt nie uzyskał na królewskim dystansie lepszego wyniku. Jednocześnie kontynuował serię zwycięstw w półmaratonach. W Kopenhadze uzyskał aktualny rekord życiowy 58:05, wygrał również w Pradze.

W 2025 roku Kenijczyk poszedł jeszcze dalej. Jego łupem padły kolejne dwa maratony w Londynie i Berlinie uzyskując odpowiednio 2:02:27 i 2:02:16. Wreszcie przyszedł 26 kwietnia i bieg w stolicy Wielkiej Brytanii.

fot. adidas

– Tego dnia w Londynie wszystko się połączyło. Trening, poświęcenia, ciche poranki, długie biegi, wszystko doprowadziło do jednej chwili. Przekroczyłem linię mety z czasem 1:59:30, stając się pierwszym zawodnikiem, który przebiegł maraton poniżej dwóch godzin w oficjalnym wyścigu. Kiedy patrzę wstecz, nie widzę tylko czasu. Widzę drogę od wioski bez prądu do momentu, którego wcześniej nie osiągnął żaden człowiek – czytamy we wpisie Sawe.

Sawe: „Nic nie jest niemożliwe”

Kenijczyk zakończył swój post przesłaniem do innych sportowców. Podkreślił wagę przygotowania mentalnego do przełamywania barier.

– Zapisałem się w historii, ale co ważniejsze, mam nadzieję, iż pokazałem innym coś jeszcze: to, gdzie zaczynasz, nie określa tego, dokąd możesz dojść. Nic nie jest niemożliwe. Czasem potrzeba tylko czasu, wiary i odwagi, by dalej biec – napisał Sawe.

red

fot. w nagłówku adidas

Idź do oryginalnego materiału