Sabalenka czekała na to trzy lata! Wielki powrót

2 dni temu
Zwycięski powrót Aryny Sabalenki! Białorusinka postanowiła zacząć rok 2026 od przypomnienia sobie czasów, w których regularnie grała w deblu i wraz ze swoją bliską przyjaciółką Paulą Badosą awansowały do ćwierćfinału turnieju WTA 500 w Brisbane. Po trwającym prawie 2 godziny starciu pokonały rosyjsko-chiński duet Liudmiła Samsonowa - Shuai Zhang 7:6(2), 7:6(3).
Choć dziś jest czterokrotną mistrzynią wielkoszlemową w singlu oraz liderką rankingu WTA, Aryna Sabalenka swoje pierwsze Wielkie Szlemy wygrywała w deblu i to na lata przed sukcesami w grze pojedynczej. W duecie z Belgijką Elise Mertens zwyciężyły US Open 2019 oraz Australian Open 2021, a właśnie w 2021 roku Białorusinka była choćby liderką rankingu deblistek. Gdy jednak zaczęła podobne sukcesy osiągać w singlu, zdecydowanie postawiła na działanie solo i w ostatnich latach w deblu grała głównie w pokazówkach. Ostatni oficjalny mecz deblowy, nie będący pokazowym, rozegrała 6 stycznia 2023 roku, gdy w parze z Rosjanką Lidią Morozową przegrały półfinał WTA 500 w Adelajdzie z duetem Storm Hunter - Katerina Siniakova.


REKLAMA


Zobacz wideo Niesamowity wyczyn Tomasiaka. Czekaliśmy na to 18 lat


"Sabadosa" znów w akcji
Dlatego właśnie wiele osób było mocno zaskoczonych, gdy okazało się, iż jej pierwszym oficjalnym meczem w 2026 roku będzie właśnie starcie deblowe. Sabalenka zdecydowała się połączyć siły z Paulą Badosą, która jest jej bliską przyjaciółką. "Sabadosa", jak nazywany jest ich duet, grały już ze sobą w przeszłości w latach 2022-2023, jednak bez większych sukcesów (ostatni wspólny oficjalny mecz 29 kwietnia 2022 roku). Jako pierwsze na ich drodze w turnieju WTA 500 w Brisbane (obie zagrają też w singlu) stanęły Chinka Shuai Zhang oraz Rosjanka Liudmiła Samsonowa.


Prawie dwie godziny walki. Sabalenka i Badosa pokazały klasę w kluczowych momentach
Mecz okazał się bardzo zacięty i naprawdę długi, zwłaszcza jak na standardy spotkań zakończonych w dwóch setach. Nic dziwnego, do jego rozstrzygnięcia były niezbędne dwa tiebreaki, bo przełamania nie zobaczyliśmy ani jednego. W pierwszym secie choćby breakpointy były tylko trzy, wszystkie miały Badosa i Sabalenka, ale ich rywalki się wybroniły. W decydującym gemie już nie zdołały. Białorusinka z Hiszpanką podyktowały własne warunki i gwałtownie wywalczyły prowadzenie 5:1. Przewagę nie tylko wybroniły, ale wręcz powiększyły, wygrywając 7:2.


Przebieg tiebreaka w drugim secie był dość niespodziewany, bo choć oba duety w tym meczu świetnie serwowały, to łącznie aż sześć z dziesięciu punktów zdobyły przy serwisie przeciwniczek. Zdecydowało to, iż na returnie lepsze były Badosa z Sabalenką. Hiszpańsko-białoruski duet wygrał 7:3, a cały, trwający aż 107 minut, mecz 7:6(2), 7:6(3) i awansował do ćwierćfinału. Tam czeka je starcie z rozstawionym z nr 3 hiszpańsko-australijskim zespołem Cristina Bucsa - Ellen Perez.
Idź do oryginalnego materiału