Sabalenka była murowaną faworytką. 120 minut i koniec

22 godzin temu
Aryna Sabalenka idzie jak burza przez turniej w Brisbane. Pierwsza rakieta świata nie daje rywalkom żadnych szans. Jej pierwszą "ofiarą" była Cristina Bucsa, która poległa w 47 minut. Trochę dłużej wytrzymała Sorana Cirstea, która momentami dzielnie broniła się przed atakami rywalki.
Aryna Sabalenka kapitalnie rozpoczęła nowy sezon. Białorusinka rozpoczęła rywalizację od turnieju w Brisbane. Pierwotnie planowała grać w singlu i deblu. W grze podwójnej walczyła razem z Paulą Badosą, ale postanowiły oddać walkowera w ćwierćfinale, gdzie miały mierzyć się z Cristiną Bucsą i Ellen Perez.


REKLAMA


Zobacz wideo Kamil Majchrzak o minionym sezonie. "Mam nadzieję, iż jeszcze sporo przede mną"


Sabalenka idzie jak burza w Brisbane
jeżeli chodzi o singiel w wykonaniu Sabalenki, to rozpoczęła ona rywalizację od 1/16 finału, gdzie mierzyła się z... Cristiną Bucsą. "Białorusinka potrzebowała zaledwie 47 minut, by pokonać Cristinę Bucsę (50. WTA) w II rundzie turnieju WTA 500 w Brisbane. Sabalenka pierwszego seta wygrała do 0 w zaledwie 23 minuty. W drugiej partii liderka światowego rankingu straciła zaledwie jednego gema i to dopiero w dwunastym gemie spotkania" - opisywał na łamach Sport.pl Paweł Matys.


W 1/8 finału rywalką Białorusinki była Sorana Cirstea, która po drodze pokonała Anastazję Pawluczenkową i Jelenę Ostapenko. Ten mecz kapitalnie się rozpoczął dla liderki światowego rankingu, która już w pierwszym gemie pierwszego seta przełamała rywalkę. W kolejnym 41. rakieta świata dość niespodziewanie się odgryzła i odłamała swoją rywalkę, nie tracąc punktu. Chwilę później prowadziła już 1:2.
Zobacz też: Hurkacz zrezygnował z meczu kadry. Wybrał inny turniej
To tylko podrażniło Sabalenkę, która wrzuciła wyższy bieg i zaczęła zdobywać punkty seriami. Chwilę później tablica pokazywała wynik 4:2 dla Białorusinki. Rumunka zdołała urwać jeszcze jednego gema, ale pierwszą partię przegrała 6:3.


Sabalenka nie dała rywalce żadnych szans
Początek drugiego seta był równie zacięty. Tenisistki szły łeb w łeb aż do wyniku 3:3. Wtedy to Aryna Sabalenka znów udowodniła, dlaczego jest liderką rankingu. Wygrała trzy kolejne gemy z rzędu i całego seta 6:3. W sumie to spotkanie trwało 1 godzinę 20 minut.


Tym samym Aryna Sabalenka awansowała do ćwierćfinału turnieju WTA Brisbane. Jej rywalką będzie zwyciężczyni meczu Madison Keys (5. WTA) - Diana Sznajder (12. WTA).
Idź do oryginalnego materiału